Skip to content

Protected: Dzisiejszy urobek.

This post is password protected. To view it please enter your password below:


Tagged

Cameron dorósł.

“Avatar” obejrzałem dopiero teraz, bo chciałem od razu w IMAX i 3D, a wszystkie seanse były powykupowywane na 3 tygodnie naprzód. Obejrzalem i bez grama, miligrama, nanograma, ironii piszę: już dawno żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Może w ogóle, żaden.

Ale zdziwiłem się mocno, kiedy przeczytałem, że Cameron nie chciał obsadzić Michaela Biehna, żeby widownia nie pomyślała, że to znowu “Aliens”, a przecież to jest “Aliens” a rebours.

“Aliens” był przecież peanem na cześć gung-ho braterstwa Marines, którzy oddadzą życie aby ochronić dziecko przed potworami. Ale przez te dwadzieścia kilka lat, dotarło do niego, że sensem istnienia żołnierzy jest przede wzystkim wypełnianie rozkazów, a te są wydawane przez takich korporacyjnych typów, jakich zawsze nie lubił.

Tagged ,

Elektryczna transgresja z nożnym sterowaniem.

W „Dzienniku dla dorosłych” Chwina jest piękne uchwycona kadencja mowy Rydzyka prowadzącego pielgrzymkę do Częstochowy, tłum falujący w rytm muzyki gitarowej.

Przebitka skojarzenia na scenę z dzieciństwa i znaną z filmów: zakonnica z akustyczną gitarą spiewająca pobożne i radosne piosenki o Jezusie.

Akustyczna gitara jest instrumentem boskim, oto sześć oscylatórow harmonicznych, których częstości możemy zmieniać układając je w, miłych dla ucha, matematycznych harmoniach, tak oto można glosić chwałę
Stworzyciela. A mechaniczny rezonans naglośni je bez użycia nienaturalnej, grzesznej energii, tak aby dotarła do wszystkich uszu spragnionych Dobrej Nowiny.

I w tym momencie staje się dla mnie jasne dlaczego rock od zawsze jest odbierany jako antyreligijny, rock jest sprzętowa transgresją.

Zamiast przyjemnych zrozumiałych mechanicznych rezonansów, gitara elektryczna udaje tylko że jest gitarą, ma część wyglądu, ale zamiast pudła jest deska w której ukryto produkty niepokojąco greckiej i pogańskiej sztuki Hefajstosa. Gładkie sinusoidy harmonii zamieniane są w niewidzialny sygnał ktory dopiero trzeba wzmocnić, i tu zaczyna się zniekształcanie, każdy wzmacniacz uczyniony ludzką reka ma zakres stosowalności, po przesterowaniu poza te cywilizacyjne granice sygnal traci swoje miłe uchu okrągłe kształty, staje sie chropowaty, nieprzyjemny, kanciasty.

Po drodze formuje go ludzka, nie boska wola, przekształcenia, przetworniki, efekty, kostki, sztuczne echo, sztuczna harmonia, sztuczny chór, wspierane krzemem, germanem i cyfrowym procesorem sygnalu wychodzenie poza ustalone prawem naturalnym granice.

To, źe muzyka będąca dzieckiem takiego stworzenia, będzie satanistyczna, zupełnie już nie dziwi.

Continue reading ›

Tagged , , , , , , ,

Lightflow.

Bart_706 zapodał linka do fajnego ambientu, ściągać, słuchać.

Tagged , , , , ,

Niesmaczek, pamięć, katharsis, logistyka.

Jedna pani ma taki pomysł, że robi gry na Ważkie Tematy.

Zacznijmy od tego, że to nie jest nowe, z podobnych pomysłów mogę jeszcze wymienić “Grey Ranks” — krótkie RPG o Powstaniu Warszawskim, oraz dwa, wydane razem, tytuły Johna Tynesa: Puppetland i Power Kill. Puppetland jest o dorastaniu, a Power Kill o eskapizmie RPG.

Niesmaczek bierze się z tego, że podpięcie się pod Wielki Temat to jest tzw chwyt „na Mausa”. Po „Mausie” poszła fala komiksów o Holocauście (tu wstaw kadr o Mausie z Wilq’a), jakości różnej ale tematyka automatycznie zamyka mordę krytykom („Jak można mówić, że gra o Zagładzie jest niedobra! Przecież wszyscy powinni Pamiętać! Na boga, ona napisała instrukcję na prawdziwej maszynie używanej przez SS! To Głębokie i Poważne!”).

Ktoś się przyczepi, że przecież Lego Libery też jest o tym, a mi się podobało. Lego Libery jest o „tym”, ale jest też o tym co cała twórczość Libery jaką widziałem, o tym że bierze się normalnych ludzi/normalne klocki i formuje się ich do jakicś celów. Lego bardzo długo było zabawką totalnie pacyfistyczną, a i tak da się z niego ukręcić koszmar, wziąć tylko szare klocki, szkielety z Lego Pirates itd. Że nie da się przed tym uciec.

A co mówi gra pani Brathwaite? Że ktoś, gdzieś kiedyś wyrządzał zło, i teraz mamy moralny obowiązek żeby nam było przykro, jak widzimy rozbitą szybę.

[policjanci z Lego teraz mają nawet Lego-kajdanki]

Kiedyś wdałem się w dyskusję o “Grey Ranks” z ^marcinkaszynski, niestety nie było miejsca na jej rozwinięcie w ciasnej przestrzeni 160-znakowych blipów. Dyskusja była o tym dlaczego nie ma więcej takich kathartycznych gier.

Powodów jest kilka. Ekonomicznie, rynek planszówek i indie RPG jest malutki, to są (w Stanach) tysieczne nakłady, a często nawet tak małe, że nie opłaca się iść na papier bo koszta logistyki zabiją.

Psychologicznie, celem gry jest rozrywka, przez moderowaną interakcję z innymi ludźmi, przez jakieś osiągnięcia, przez ładne kolory, obrazki, badanie reguł świata czy fizyczne napięcie oczekiwania na wynik toczenia kostek. Do dobrej gry można wracać i wracać.

Gry kathartyczne to są numery na raz, poza tym gdy zacząć badać mechanikę świata gry, moźe się okazać, że najlepsze growo efekty dają rozwiązania niesłuszne moralnie. Gdzieś czytałem o grze symulacyjnej w rządzenie państwa w kryzysie, gdzie oprócz skomplikowanego, słusznego rozwiązania, gracze znaleźli proste i łatwe – wsadzenie całej opozycji do obozów koncentracyjnych też dawało wyniki spełniające kryterium wygranej.

Z drugiej strony, ta (znalazłem na Barts News) jest bardzo krwawa, ale daje fun. Bo jest abstrakcyjna. Nie musimy się przejmować koniecznością wymordowania całego z trudem zebranego klucza w celu osiągnięcia ostatniego brakującego Osiągnięcia.

A co z Pamięcią, zakrzyknie ktoś? Polecę z autorytetu, taki kawałek znalazłem u Stefana Chwina i mi się wbił:

Coraz częściej myślę, że Europę może zbawić tylko zupełna utrata pamięci. Tu na równinach między Alpami a Kategattem, kanałem La Manche a Uralem, każde dotknięcie przeszłości otwiera żywą ranę. Więc może nie są tacy głupi ci młodzi Polacy i Niemcy w tiszertach, którzy, gdy tylko telewizja zaczyna nadawać program o dawnych, wojennych czasach, błyskawicznie zmieniają telewizyjny kanał na MTV?

[„Dziennik dla dorosłych”, wyd. Tytuł, Gdańsk, s 397, brak roku wydania]

A co można myśleć o Tamtych Czasach? Może po prostu to co sami o nich myśleli.

niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji
oklasków nam nie trzeba
żądamy amunicji!

Tagged , , , , , , ,

Żyjemy w cyberpunku: Hiroaki Protagonist nie miał takich oporów.

Wygrzebałem kiedyś takiego linka i miałem jakoś mądrze skomentować z cytatami z „Zamieci”, ale w międzyczasie Second Life się skończyło. Raz próbowałem mu się przyjrzeć, najpierw odbiłem się długo o wyblokowanie rejestracji nowych ludzi z sieci mojego ówczesnego providera, a jak już się jakoś dostałem to ogólnei bylo pusto, tylko w popularnych lokalizacjach był taki podręcznikowy samotny tłum. Z ogonami.

Teraz jak się zastanowić to jest to oczywiste: uciekać do Metawersu będą tylko ci, którzy nie mogą się w pełni zrealizować w realu z tych czy innych powodów. „Normalny człowiek” (w sensie statystycznej średniej) nie potrzebuje do tego uciążliwej technicznie alternatywnej rzeczywistości na małym ekraniku, więc póldą tam tylko ci, którzy swoich pragnień nie mogą realizować w sposób społecznie akceptowalny, albo nie mają tyle jaj, żeby yiffnąć fajną laskę w dyskotece.

Tagged , , , , ,

[…]

Z powodu 10h w pracy dzisiejszy post na bloga odwołany.

Coś pozytywnego, dla odmiany.

[po hasło do następnej notki proszę się zgłaszać na blipie albo na IRC-u, albo do piekła]

Będzie (w końcu!) albumowe Osiedle Swoboda!

moar info i historia

Nasz człowiek w NRD.

Fajnego blogaska znalazłem przez nudną dyskusję o asfalcie u WO.

Autorem jest człowiek z SF-F, ale nie mogę skojarzyć kto się kryje pod loginem „cmos”. Moje pierwsze skojarzenie było takie, że to jest blog który chciałbym przecztać jako książkę (a nie jakieś kawyzmuchami), bo to kawał ciekawych wspomnień, ale z drugiej strony fajnie się czyta jako retro-bloga.

Tagged , , , ,

Źyjemy w cyberpunku: napisz co teraz robisz.

Z pracy wychodzę wcześnie, ale zmęczony, drugi dzień stresu, w głowie myśl “I’m getting too old for this shit”. 50m do metra, bramka, peron, wjeźdźa pociąg. nawet są wolne miejsca, mimo, że szczyt jeszcze nie minął. Siadam z brzegu.

Obok mnie siedzi kobieta, na głowie ma niebieskawą włoczkową frygijkę, czyta. Niezbyt dyskrenie patrzę co, poznaję żółtą okładkę.

I wtedy myśl: zrobić zdjęcie i wrzucić na Facebooka, przecież mam Kamilę w znajomych, niech się ucieszy. A potem powiedzieć tej czytającej.

Ale w końcu ustawiam tylko status.

Tagged , , , ,

Totalny luz.

To teź wpadło z iTMS, klimat zupełnie inny, ale lubię ten teledysk za totalną pozytywność i bezpretensjonalność. Tu jest w lepszej jakości, ale bez moźliwości osadzania.

Tagged ,

Podobno skasowali więc przeklejam.

Here we go again. – m4w – 22 (Downtown)

Date: 2010-01-12, 11:55AM MST
Reply To This Post

So a couple of weeks ago a put up a post regarding the etiquette of intersexual drink-buying at bars. Lo and behold, this past weekend a friend of mine got burned at the tav by falling for the exact trap that my post warned against. Accordingly, I felt compelled to repost for the benefit of all the beautiful women in Salt Lake who don’t want to scroll all the way down to find the original post. This may be redundant, but I cannot in good conscience let this phenomenon go overlooked. So here it is again: Why I didn’t Buy You a Drink.

You: Cute girl at the bar.
Me: The guy you chatted with while waiting for our drinks.
The Topic: Why I didn’t buy you a drink.
The Audience: Women everywhere, please read this. I know it’s long, but I feel the length is expedient to truly illustrating and arguing my point.

I was waiting to order right as things were getting crazy. It was obvious that it would be a long wait. What can I say? I can’t compete with all the douches yelling for jager bombs. It was then that you appeared. A cute, petite, slightly hipster-ish girl standing next to me, waiting to order as well. The conversation began in the typical manner, simply relating on how frustrating it is when you spend half a night out just waiting for a drink. It then evolved into a true conversation. I spent the next twenty minutes finding out you have great taste in music, movies and literature. You laughed at my jokes, and that’s a big deal to average-looking guys like me.
Unfortunately, after we’d both finished our respective drinks, but were still immersed in discussion, you dropped a bomb that sent shrapnel into my heart.

“So are you gonna buy me a drink or what?”

I had been dreading this moment. I’ve learned from hard experience that any prolonged conversation with a girl at a club or a bar inevitably requires a fee of rum and coke, vodka tonic, or God forbid, a cosmo. As cute as you were, I felt obligated to retain my self-respect.

“Sorry, I don’t buy girls drinks. Just kind of my policy.”

You looked at me like I told you I was going to rape your dog Charlie (yes, I remember his name). Your face morphed from a beautiful smile into a twisted caricature of shock, revulsion, and utter disbelief.

“Seriously, you’re not gonna buy me a drink? What’s your problem?”

Well sweetheart, let me explain to you in detail my logic regarding this decision that you found so unbelievable:

1. I’ve been going to bars for a couple of years now. I enjoy meeting people when I do. I enjoy meeting attractive girls like yourself. I have, however, learned that buying girls drinks is a sucker’s game. Yes, it has developed into sharing my bed for the night a couple times, but 90% of the time, all it does is give me a higher bar tab. Now you might say I’m a prick for expecting a girl to sleep with me just because I buy her a drink. I agree an $8 cocktail does not and should not equal a sexual encounter. However, I believe spending time and money on a girl when I could be having a good night out with my friends does entitle me at least one of the following things: You reciprocating by buying me a drink, you giving me your phone number and/or going out on a date with me, where once again I will be spending time and money on you. Notice that sex is not a requirement or expectation that is coupled with any of these options. Now, of course, if I had offered to buy you a drink, and you accepted, you are not obligated to any of these things. The big distinction here is that you asked me to buy you a drink, and were shocked that I wouldn’t do so. This brings me to my second point.

2. You know exactly what you’re doing. You’re an attractive girl, and when you go out there is no shortage of guys offering to buy you drinks. You know that they are all doing so with the hope that it will lead to sex with you. You know that it’s not going to happen, but you will accept the free drinks anyway. I don’t hold this against you. If they’re dumb enough to think that buying you a drink is the key to your heart and that they are somehow different from the other Ed Hardy-wearing frat-bros then it’s their own damn fault. You’re using your god-given assets to get free alcohol, nothing wrong with that. But it is precisely because I know that you do this that I will not be another douche who thinks he can get into your pants with a mixed drink. It’s insulting to my dignity as a man and your honor as a woman. I noticed you when you first walked in. I saw you dancing with that hopeless collar-popper. I saw him go to the bar and bring a drink back to you on the dancefloor. I saw how the second the glass was in your hand, you gave him the “Thanks for the drink, it was really nice meeting you” treatment complete with the obligatory pat on the chest. I saw the pathetic, defeated look on his face as you walked away. He will enter the next round of bar hopping a little wiser I hope.

3. You took my unwillingness to fall into such a trap as an insult. You accused me of being stuck-up. You then said that I had a chance at fucking you, but that I’d ruined it by being an asshole. What exactly are you trying to tell me? That the asinine idea that getting a girl a drink will get you in her pants is actually true? That your decision of whether or not to sleep with a guy is based on him liquoring you up? We had a good conversation, and maybe you were actually interested in me. But the fact that any rapport we built was destroyed when I wouldn’t buy you a gin and tonic means that I am no longer interested in you. Not all guys are desperate sperm donors. Some of us actually value a good conversation, and we value girls who have enough respect for themselves that they don’t view sex as a transaction.

4. We established during our conversation that we are both broke-ass fine arts students. Why then would you expect that I, someone who shares your financial woes, would want to spend money on you, a girl I just met? I don’t believe that chivalry is dead. I’ll hold a door for you, I’ll pull out your chair or take your coat. I’ll help you change a flat tire, carry you over deep puddles, figure out the remote, reset your modem. I’ll even help you move when I know you a little better. Why? Because I’m a gentleman. I will not, however, buy you a drink under the pretense that it is what a gentleman does, because I simply cannot afford it. If you want a guy who can afford to buy you whatever you want, find a fifty year-old sugar daddy. There was no shortage of potentials at the bar the other night.

I hope this illustrated my thought-process clearly enough. I hope you realize that you seemed amazing at first, and that declining to buy you a drink was in no way an insult. Your reaction, however, revealed the self-entitled, game-playing she-devil that was lurking underneath. I thank god for the out that he provided at that moment though. Just after you finished your little rant on what I dick I was for not boozing you up, a group of girls emerged at the bar right behind you. Two of these girls were thin and pretty. They immediately got the attention of some bros and had free drinks within minutes. The third girl was overweight and out of place. She had clearly spent a great deal of time and effort on her appearance, but alas, she was once again forsaken by her prettier friends and left to stand by herself, looking miserable. Luckily, I know when the universe has given me a profound gift. There were two incredible moments that filled me with an elation that could not be rivaled by the orgasm I would have had while fucking you. The first was the sincere, excited smile that the chubby girl gave me when I moved past you and asked what she wanted to drink. The second was turning back and seeing the look of horror on your face. You pathetic “have fun with the fatty” remark as you walked away was priceless. I may be broke, but I was willing to go into the red to make this girl’s night and to piss you off. I’m sure as soon as you left you got plenty of free drinks and plenty of idiots drooling over you. I just hope that I got under your skin enough to prevent any enjoyment of those things.

I had a great night. I introduced the big girl to an open-minded friend, and as I write this they are across the hall having loud sex. Normally going to bed alone, subjected to the sounds of raucous lovemaking across the hall would be a serious downer. But tonight, as I crawl into my lonely bed, I will go to sleep comforted by the fact that I have retained my self-respect. Having encountered more than a few spoiled bimbos, I infer that sex with you would have consisted of you lying on your back expecting me to be so grateful that I’m seeing your “hot” naked bod makes up for the fact that you are putting absolutely no effort into this sexual experience. This may just be me trying to justify going to bed alone tonight, but hey, what can you do?

The moral: Ladies, accept drinks if they are offered. Do not expect them. And if you’re feeling particularly wild on a given night, offer to buy the guy a drink. He will be instantly smitten.

Location: Downtown
it’s NOT ok to contact this poster with services or other commercial interests
PostingID: 1549320166

źródło via Gadi Evron

Tagged , ,

Domena.

Mogą występować kłopoty z wchodzeniem tutaj, sytuacja jest w trakcie wyjaśniania, prosimy nie regulować odbiorników. W sytuacji zniknięcia, będę informował na blipie.

Tagged ,

Żyjemy w cyberpunku: to oficjalne.

Komentując sprawę Chiny vs Google William Gibson twitnął:

Neuromancer Live

Neuromancer Twit

Źródła: [1], [2].

Tagged , , , , ,

Cyberpunk not ded.

W ramach darmówek z iTMS wyhaczyłem kiedyś teledysk o czarno-białym mieście zamieszkałym przez tajemnicze kapsuły. Wkręciłęm się, muszę poszukać więcej rzeczy The Crystal Method.

Tagged , , ,

Polska to pamięć i groby.

„W Europie sto kilometrów to daleko, w Stanach sto lat temu, to dawno.”

Jacek Dukaj znowu nie dostał Paszportu Polityki. Poprzednio za „Lód”, terz za „Wrońca”. Zamiast niego dostał tym razem koleś piszący o Holocauście.

I mi opadło.

To nie jest tak, że ja jestem przeciwny pisaniu o Holocauście. To jest tak, że jest czas siewu i czas zbioru, i jest czas pisania o Zagładzie. A raczej był. Przypadkiem przeczytałem ostatnio „Proszę państwa do gazu” Borowskiego, i wiem, że nie tknę nic więcej tego autora, ani na ten temat. To się powinno wyrzygać w latach 40 i 50, i może 60 I WYSTARCZY. Dalsze międlenie to przekazywanie traumy następnym pokoleniom, tak jak neurotyczna matka przekaże córce nienawiść do męźczyzn.

A ponieważ to się niestety odbywało na terenie dzisiejszej polski, to najlepiej by było wszystko co związane wydzielić i oddać w zarządzanie Izraelowi, niech postawią do pilnowania silnych chłopców po Szin Bet, a Polacy niech zajmą się tym co robią najlepiej — czyli geszeftem.

A trochę mam wrażenie, że Paszport dostał smutny flanels także dlatego, że wg komisji lepiej weprzeć kogoś, o kim pies z kulawą nogą wśrod P. T. szerokiej publiczności by nie usłyszał gdyby nie nagroda.

I po co było to zmieniać.

Tagged , , ,