Most played

Znowu ambient i znowu Solar Fields. Część gru­po­wego pro­jektu remik­so­wa­nia muzyki z jakiejś kon­tro­wer­syj­nej gry (FEZ), kupi­łem całość (co to jest pięć dola­rów w dzi­siej­szych cza­sach), ale do słu­cha­nia oprócz tego są ze dwa kawałki. Potem jesz­cze wyszedł drugi zestaw remik­sów, można sobie odpuścić.

Solar Fields zro­bił jesz­cze dru­gie „Puz­zle”, część ścieżki dźwię­ko­wej do „Mirror’s Edge” (znowu, gra), ale nie jest aż takie fajne.


Eksponat w Noc Muzeów

W ramach peł­nie­nia spo­łecz­nych powin­no­ści pisa­rza pod­czas Nocy Muzeów mam się poja­wić na spo­tka­niu pane­lo­wym o tym czy fan­ta­styka jest lite­ra­turą dru­giego gatunku. Spo­tka­nie zaczyna się o 19 w sali kon­fe­ren­cyj­nej na pierw­szym pię­trze Urzędu Dziel­nicy Ursy­nów. Ma trwać do 22 ale może urwę się wcze­śniej, jeśli tak, kasa nie zwróci za bilety.


Melancholia, Hellada, Rebeka

Z kro­ni­kar­skiego obo­wiązku dono­szę, że płyta którą zapo­wia­dali na kon­cer­cie ma uka­zać się jutro pod tytu­łem „Hel­lada”. Jako promo wrzu­cili na stronę wytwórni Bren­nes­sel (na (CC)) kawa­łek pod tytu­łem „Uncon­scious”, a na tubie poja­wiła się „Melancholia”:


W kwestii zdjęcia „Warszawa nocą”

Dość długo na moim blogu pod tytu­łem „War­szawa nocą” znaj­do­wało się zdję­cie opi­sane jako „War­szawa nocą”. Tra­fiło do mnie bez infor­ma­cji o auto­rze, póź­niej oka­zało się że jego twórcą jest Prze­my­sław Zacha­ruk. Ponie­waż mimo póź­niej­szego opi­sa­nia go w komen­ta­rzach, cią­gle tra­fiały do mnie prośby o sprze­daż licen­cji, co nie leży w mojej gestii, zdję­cie usu­ną­łem a wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych odsy­łam pod adres more@zacharuk.com gdzie


Książki najważniejsze

Pięć lat temu napi­sa­łem takiego samego posta. Przez te pięć lat dużo się zmie­niło. Moja miłość do ksią­żek, może nie umarła cał­ko­wi­cie, ale ochło­dła mocno. Może dla­tego, że zma­lała mi potrzeba cho­wa­nia się w cudzych gło­wach, może dla­tego, że wró­ci­łem do pisa­nia. „Wie­czór gorz­kiej mgły” Przez cztery lata był dla mnie książką naj­waż­niej­szą w bar­dzo dosłow­nym sen­sie. Słoń w miesz­ka­niu umy­słu, pro­jekt,


Pogranicze

Z oka­zji Dnia Gaga­rina taka reflek­sja: cie­szy­cie się, że pry­watne firmy inwe­stują w pod­bój kosmosu? A wie­cie po co? Ame­ry­ka­nie mają takiego kul­tu­ro­wego jobla (ład­nie o tym pisze Woj­tek Orliń­ski w „Ame­ryka nie ist­nieje”), że Gdzieś Tam/Na Zewnątrz (Out There) oprócz prawdy jest sobie kra­ina mle­kiem i mio­dem pły­nąca, która czeka tylko na to, żeby uczy­nić ją sobie pod­daną,


Quell (5)

W książce ten cytat pada w trak­cie pijac­kiej dys­ku­sji boha­te­rów, nie pada tam pocho­dze­nie cytatu. Gugiel za ory­gi­na­łem, wska­zuje jako źró­dło „Dzien­niki kam­pa­nii”. Nie mam żad­nych wymó­wek, a już naj­mniej dla Boga. Jak wszy­scy tyrani nie jest wart śliny, którą stra­ci­li­by­ście na nego­cja­cje. Mamy znacz­nie prost­szą umowę — ja nie wzy­wam go na sąd, a on rewan­żuje mi się tą


Kobiety i śpiew

Wycho­dzę z Gra­wi­ta­cji w pośpie­chu, mia­łem cze­kać na następny nocny ale nagle zro­biło się ogólne wycho­dze­nie, bo późno. Szyb­kim kro­kiem wspi­nam się Oboźną, N14 prze­jeż­dża Kra­kow­skim Przed­mie­ściem kiedy jestem na wyso­ko­ści Harendy. Wypa­dam z kon­tek­stu noc­nego szyb­kiego powrotu do domu, wysy­łam SMS-a, na dwa­dzie­ścia minut ląduję w pustce. Odzywa się tłu­miona od kilku dni chęć na kebab, jeden jesz­cze otwarty, ale w kie­szeni mam 5 zło­tych, ruszam na


Quell (4)

Tym razem wiersz, nie­stety słaby, a przy­naj­mniej mi się nie podoba. Kon­tekst — wojna jest dla męż­czyzn inną formą seksu. „Zawie­dzie was, spie­przy was” można też prze­tłu­ma­czyć jako „Zawie­dzie was, pier­dol­cie się” — okrzyk kobiety zawie­dzio­nej impo­ten­cją sek­su­al­nego part­nera. Ale chyba nie o to cho­dziło autorowi/autorce. W męskich powło­kach Wstrzy­maj­cie swe hor­mony Lub zużyj­cie je w jękach Innego kali­bru (Zapew­nimy


Quell (3)

Trzeci cytat to motto pierw­szej czę­ści „Upa­dłych anio­łów” (s. 9). Źró­dło opi­sane jest jako „Dzien­niki kam­pa­nii”; temat, jak całych „Anio­łów”, to wojna. Wojna jest jak każdy kiep­ski zwią­zek. Oczy­wi­ście, że chcesz się wyrwać, ale za jaką cenę? I, co być może waż­niej­sze, kiedy już się wyrwiesz, czy będzie ci lepiej? (prze­kład Marka Pawelca) Ory­gi­nał: War is like any other bad


Sąsiednie wszechświaty

Wygrze­bane ostat­nio dwa okna do sąsied­nich wszech­świa­tów. Oczy­wi­ście, kwe­stia auten­tycz­no­ści pozo­staje do dys­ku­sji. Ja daję im kre­dyt zaufa­nia: chyba ktoś na bli­pie wrzu­cił link do tego bloga: rok nie­bez­piecz­nego życia, zwłasz­cza ten wpis; a to wygrze­ba­łem robiąc rese­arch do „Opę­ta­nia”: pocichutku.


Quell (2)

Kilka stron dalej po wczo­raj­szym cyta­cie koń­czy się część książki, a następna ma takie motto: Z każ­dym pro­jek­tem, poli­tycz­nym, czy nie, zawsze wiążą się jakieś koszty. Zawsze pytaj, czym i kto będzie pła­cił. Jeśli tego nie zro­bisz, two­rzący pro­jekt podążą za aro­ma­tem two­jego mil­cze­nia jak pan­tery bagienne za zapa­chem krwi, i zanim się zorien­tu­jesz, to ty sta­niesz się osobą pono­szącą koszty. A może się oka­zać, że


Quell (1)

W książ­kach Richarda Mor­gana o Take­shim Kovacsu prze­wi­jają się cytaty z nie­ja­kiej Quel­l­cri­sty Fal­co­ner, rewo­lu­cjo­nistki z Pla­nety Har­lana z któ­rej pocho­dził Take­shi. To nie­zła sztuczka nar­ra­cyjna, wymy­ślać sobie fik­cyjne źró­dła ład­nych cyta­tów (zro­bił tak na przy­kład Dean Koontz), ale Mor­gan poszedł — może przy­pad­kiem — głę­biej, kon­flikt filo­zo­fii stwo­rzo­nej przez Quell z hege­mo­nią Pro­tek­to­ratu jest główną siłą poli­tyczną świata opi­sa­nego.


Mozart w lustrzankach

Jedym z fla­go­wych opo­wia­dań cyber­punka jest „Mozart w prze­ciw­sło­necz­nych oku­la­rach” Lewisa Shi­nera i Bruce’a Ster­linga. Wyszło to w sta­rej „Fan­ta­styce”, w ory­gi­nale nazywa się „Mozart In Mir­ror­sha­des” i opo­wiada o tym, jak ludzie z przy­szło­ści kolo­ni­zują alter­na­tywny 1775 a tytu­łowy Mozart robi jesz­cze raz karierę muzyczną. Czy­ta­łem je wieki temu. A potem któ­re­goś dnia jecha­łem metrem, tele­fon zarzu­cił „Kon­cert wojow­nika” i uświa­do­mi­łem sobie, że to jest kawa­łek, jaki


Esencja nerdyzmu

Jestem ner­dem (nie lubię tego), ale przez wiele lat nie byłem w sta­nie poka­zać pal­cem na czym polega ner­dyzm, na czym polega ta róż­nica w postrze­ga­niu świata. Zestaw obja­wów jest stały: trud­no­ści w kon­tak­tach spo­łecz­nych, fascy­na­cja jakimś świa­tem wyobra­żo­nym. Defi­ni­cja z wiki­pe­dii podaje jesz­cze prze­in­te­lek­tu­ali­zo­wa­nie. Nie chcę wni­kać w przy­czyny, inte­re­suje mnie lep­sze zde­fi­nio­wa­nie samego zja­wi­ska. Ostat­nio wpa­dły mi dwa


Konwersja

Zamiesz­cze­nie przy wydru­ko­wa­nej w Fan­ta­styce Agno­zji QR kodów pro­wa­dzą­cych do ścieżki dźwię­ko­wej miało dwa cele. Pierw­szy z nich to cel arty­styczny, czę­sto myślę obra­zami i do tego wewnętrz­nego filmu potrzebna jest ścieżka dźwię­kowa, czę­sto zapi­suję sobie w tek­ście z jakim kawał­kiem dany frag­ment mi się koja­rzy. Drugi cel był poznaw­czy — chcia­łem spraw­dzić ile osób wczyta foto­kody, żeby zoba­czyć co