O myzianiu pytką po różnych częsciach ciała.
Written on 2006-12-16
Określenie „myziać pytką po szyi” wprowadzili bracia Minkiewiczowie w Wilq. Analog damski „pocieranie cipkami” znalazłem kiedyś w jakimś blogu zlinkowanym z dawnego PvEK-a. Niestety nie zachowałem linka.
Agata podesłała linka do bloga „Violent Acres”. Przeczytałem. Jak dla mnie blog służący do spuszczania pary. Autorka jedzie ostro, ale ma przynajmniej coś do powiedzenia, a to rzadkie.
And now the fun begins: blogosfera w postaci trainwreck.net dopierdoliła się ostro do autorki Violent Acres. Trainwreck to w ogóle taka przemysłowa dopierdalarnia do blogów, co jest miła, łatwą, pasywno-agresywną rozrywką.
I zarzucili pani VA, że jest niemiła (mean). Cóż, ja sobie nie wyobrażam jak można być miłym w opisanych sytuacjach.
I wniosek mam taki, że cała blogosfera to jest jedno wielkie myzianie się po różnych częściach ciała i blog jest tym lepszy im więcej ludzi go czyta/linkuje, a linkują takich którzy schlebiają ich gustom. I mamy tabloid 2.0. Dużym zaskoczeniem było dla mnie istnienie całej infrastruktury służącej do określania kto stoi wyżej w blogowej hierarchii obciągania. Mi wystacza to co jest w Wordpressie, Webalizer i Google Analytics.
A połowa gniewu blogosfery wzięła się z tego, że twardojajeczne teksty Violent Acres nabijającie się z puti puti mommybloggers wyjechały na początek rozmaitych serwisów popularności.
Ciekawe co by napisali gdyby blogować zaczął H. L. Mencken (taki amerykański Jerzy Urban tylko bez konotacji politycznych).
Oprócz tego pożyteki są dwa: łażąc po linkach apropos znalazłem kolekcję historyjek o obciąganiu. Mniodzio. Whoever this Tucker Max persona is. I fachowy sklep.
[Wreszcie mogę użyć trackbacków, ha.]
Filed in: gdzieś indziej, słowa.

Tucker Max to jakiś pojeb, co sam zresztą na każdym kroku podkreśla, ale jego historyjki o obciąganiu (szczególnie ostatnia) i inne made my day :-]