Na dzisiaj w kalendarzu zapisany bootstrap, później o 15 pociąg i parapetówka Lecha. Alternatywnie tradycyjne sobotnie męczenie nowych gier na Wii i Playstation u Piotra.
Tymczasem tkwię w domu i odświeżam Le Carrè’a. Największe plany myszy i ludzi.
Niegroźnie rozbite kolano wyłączylo mnie z życia. Trochę utykam ale przejdzie za kilka dni.
I nagle okazuje się, że to nie tragedia. Że można przesiedzieć pół dnia w ogrodzie Biblioteki UW patrząc jak wrona fachowo obrabia kosz na śmieci (po kawałku podciągała plastikowy worek i przytrzymywała sobie nogą). Można usiąść w starym fotelu z książką i kubkiem kenijskiej herbaty. Zrobić zaległe od miesiąca pranie i rozwiesić je, żeby się w mieszkaniu ochłodziło.
Jest wolna sobota.
No Comments