Na głównym korytarzu Zentralnego leźy zapijaczony menel, nad nim dwóch mundurowych i jakiś cywil, chyba tajniak, w czarnej skórzanej kurtce. Usłyszany kątem ucha dialog na nutę „nie wstanę, tu będę leżał”. Wszystkie księgarnie pozamykane, nawet ta która jest otwarta zawsze. Czternaście minut. W hali głownej monstrualne kolejki, bankomat, schodami w dół, przy dwóch kasach naprzeciw schodów jedna osoba.
W pociągu w przedziale facet idealnie podobny do jednego z bohaterów obejrzanego wczoraj „Włoskiego dla początkujących”. Z wyposaźenia wyciągam odtwarzacz.
Za Gołąbkami po prawej centrum logistyczne Tesco, rzadki widok – przy kaźdym porcie ładunkowym przyssana przyczepa. Równym rządkiem wciągają do trzewi wyźywienie dla przejedzonej Polski.
Za Lowiczem pociąg wyjeźdża spod chmury która zawsze wisi nad Warszawą, to tu, gdzieś w okolicach Kutna zawsze zmienia się pogoda i środek cięźkości myślenia.
I nagle Unia Europejska funduje niespodziankę, za oknem nagle wyskakują dwa wielkie śmigła na słupach. Otwieram „Choke”.
You are not getting any younger.
This is even after the Easter Bunny turned out to be a lie. Even after Santa Claus, and the Tooth Fairy, and Saint Christopher, and Newtonian physics, and the Niels Bohr model of the atom, this stupid, stupid kid still believed the Mommy.
Painting a picture, composing an opera, that’s just something you do, until you find the next willing piece of ass.
Za oknem wyskakują pruskie koszary, historia miasta daje o sobie znać. To juź Pornozbyt, w tę stronę teraz trzeba zacząć się ubierać. Narzucam skórę, za oknem na smutnym koszarowym podwórku jakiś nieszczęśnik maszeruje defiladowycm krokiem z kałachem z bagnetem trzymanym w pozycji prezentuj broń. Nie wiem czy mnie widzi ale unoszę lewą rękę w pozdrowieniu. Gość odmachuje brodaczowi z pociągu.
Świeci słońce.
Święta.
do którego?
Jak ja przyjeżdżam to zawsze pada. Przynajmniej w pierwszy dzień.
Do tego recepcjonisty z hotelu.