Światowy Web 2.0 podnieca się twitterem. Bardzo długo nie wiedziałem o co chodzi, słabych objaśnień jest kilka. Mówi się, że to microblogging, albo implementacja „przestrzeni żabci .
A tymczasem zostałem beta-testerem polskiego twitteroida czyli blipa. I okazało się to bardzo proste.
Każdy komunikator internetowy posiada opcję tekstowego opisu statusu, ze znanych mi nie miał jej chyba tylko BitNET-towy RELAY. Ale wszędzie można sobie ustawić: Away: poszłem na piwo.
Tu mała dygresja: w czasach kiedy na studiach bawiliśmy się IBM 4381 pod wdzięczną nazwą PLTUMK11, killer aplikacją wśród userów była „automatyczna sekretarka pozwalająca odebrać i zapisać komunikaty od innych użytkowników w czasie kiedy odbiorca nie był zalogowany. Kilkanaście sekretarek zarzynało całego mainframe’a.
Blip (o twitterze się nie wypowiem) to komunikator którego główną funkcjonalnością jest agregowanie statusów użytkowników, plus możliwość wysyłania wiadomości, ale to wyraźnie jest opcja drugorzędna. Idea kompletnie od czapy, ale to działa, taki IRC a’rebours. Jestem, nie ma mnie, robię to, robię tamto: może ktoś zareaguje. Trochę też blogowanie strumieniem świadomości. Przypomina mi kanał IRC, na którym przesiedziałem wiele lat: na to co się wyemitowało, ktoś zwykle odpowiedział.
Do tego dołączony jest szkielet social networkingu – każdy ma swoich znajomych i łatwo może sprawdzić ich statusy. Ostatnie ileś statusów zebranych z wszystkich userów ląduje na głównej. Do tego nieco rzygliwa grafika jako tło (chociaż zrozumiała jako odreagowanie po stonowanych pastelach Web 2.0).
Sprytnie się zaczyna robić, kiedy możliwość ustawienia i odebrania statusu zostanie połączona z klasycznym komunikatorem, albo komórką. W ten sposób w okienku imcoma mam na bieżąco kawałki publicznych statusowych rozmów znajomych, i mogę odpowiedzieć swoim statusem, albo skierowaną wiadomością półprywatną (prywatnych nie ma, wiadomości skierowane nie lądują na głównej).
Jak na razie jest jedno ale, które nie jest winą blipa jako takiego, serwis udostępnia widżety które można wkleić na swojej stronie (jeśli się ma dostęp do kodu), niestety wklejka nie lubi się z trybem edycji kodu WordPressa.
Comments are disabled for this post