Jak nie zostałem ONYM (1): no ile razy można składać rezygnację.

Zaczęło się od przy­padku, Janek Rudziń­ski puścił na SF-F info o spo­tka­niu „Dla­czego Pol­ska nie jest nasza . Zdra­dziecki mózg z kon­tek­stu dokleił do tytułu słowo „infor­ma­tyka , myśla­łem, że będzie o biz­ne­sie, byłem w oko­licy, poszedłem.

Zwy­kle się spóż­niam, tym razem byłem za wcze­śnie, Wci­sną­łem się w kąt, zamó­wi­łem pie­rogi, w kar­cie było napi­sane „6 szt. , dosta­łem pięć.

Potem wypro­szono mnie z tego rogu bo oka­zało się, źe tam jest miej­sce dla pre­le­genta. Prze­sia­dłem się.

Przy­szedł pre­le­gent i z wstępu orga­ni­za­to­rów zorien­to­wa­łem się, źe to spo­tka­nie któ­re­goś pra­wi­co­wego por­talu, i ogól­niej, miło­śni­ków PiS (cie­kawe, że nie ma zdjęć, z innych spo­tkań tam są). W porów­na­niu z jedyną imprezą BDSM na któ­rej byłem, chyba wolał­bym miło­śni­ków piss, na poli­tycz­nej było wię­cej oble­śnych sta­rych face­tów. Był też kon­tyn­gent gar­ni­tu­rów. W kulu­aro­wych roz­mo­wach podej­ście „my, wete­rani Solidarności/konspiry/emigracji politycznej .

Póż­niej wyszedł pre­le­gent, wysoki chudy facet, z wpro­wa­dze­nia wyni­kało, źe były emi­grant poli­tyczny z cza­sów stanu wojen­nego, sie­dział we Fran­cji i robił w IT, dla bodaj Bulla (zresztą, jak kor­po­ra­cyjne IT we Fran­cji, no to dla kogo innego).

Pan ten został zatrud­niony przez Dorna do upo­rząd­ko­wa­nia rzą­do­wej infor­ma­tyki, i zaczął opo­wia­dać jak to wygląda.

A według opo­wie­ści wyglą­dało tak, że Układ prze­szka­dza i oni (nie ONI) cho­ciaż wygrali wybory to nie mogą rzą­dzić tą Pol­ską tak jak chcą (to był cytat.) Walka z Ukła­dem jest ciężka i Dorn czę­sto ustę­puje Ukła­dowi, wtedy na znak pro­te­stu pre­le­gent składa rezy­gna­cję, Dorn wyco­fuje ustęp­stwo, pre­le­gent wyco­fuje rezy­gna­cję. No ale ile razy można skła­dać rezygnację.

Mia­łem przy sobie moje iAu­dio i pró­bo­wa­łem to spo­tka­nie nagry­wać, ale nie wyszło. Na szczę­ście ktoś zro­bił to za mnie, solidne frag­menty z komen­ta­rzem nie­długo póż­niej zamie­ściło „NIE .

Zna­jący mnie, wie­dzą, że na wszel­kich publicz­nych impre­zach klócę się z pre­le­gen­tem. Tu ode­brało mi mowę. Stwier­dzi­łem, że jestem wśród świrów i nie ma co ich pro­wo­ko­wać. Chyba naj­bar­dziej szo­ku­jące było, już w dys­ku­sji po głow­nej czę­ści, rzu­ca­nie epi­te­tami na ludzi (z obu bie­gu­nów sali) – ten to idiota, ten szko­dliwy itd. A mowa byla nie o wro­gach i prze­ciw­ni­kach, tylko o współPiSowcach.

Infor­ma­cje jakie wynio­słem z tego spo­tka­nia to była garść cie­ka­wo­stek tech­nicz­nych na temat PESEL-a i innych baz rzą­do­wych (PESEL jest bazą sprzed cza­sów SQL – sza­cun) i infor­ma­cja że robiony będzie PESEL2 jako nowa wer­sja z nowym podej­ściem i plan jest taki, żeby robić to w mini­ster­stwie a nie zama­wiać na zewnątrz (żeby nie uza­leż­nić się od ven­dora jak ZUS i CEPiK i Krauze). I ogólne wra­że­nie posta­wie­nia pew­nych spraw na gło­wie. Jeste­śmy rzą­dzeni przez szaleńców.

Jakiś czas póż­niej na 7thGuard.net uka­zało się ogło­sze­nie o nabo­rze na kurs poten­cjal­nych deve­lo­pe­rów na kurs przy­go­to­wu­jący do two­rze­nia PESEL-a 2. Przy­po­mniało mi się spo­tl­ka­nie z PiS-owcami. Orien­ta­cja poli­tyczna mi nie pasuje, ale pro­jekt cie­kawy, a ja zaczą­łem wła­śnie mieć wię­cej czasu. Wysła­lem CV.

Po dłuż­szym cza­sie zadzwo­nił p. Kamil Cza­plicki i umó­wił mnie na roz­mowę kwa­li­fi­ka­cyjną z „mini­strem . Wło­ży­łem ubiór ochronny do pracy w środo­wi­skach shie­rar­chi­zo­wa­nych (porządny, trzy­czę­ściowy gar­ni­tur, biała koszula, kra­wat, ilu­mi­nacka wpinka w kla­pie), i poszedłem.

Miej­sce zna­łem, było to przez ulicę z moją byłą „firmą uni­wer­sy­tecką, czę­sto patrzy­łem przez okna na nie­bie­skie klocki MSWiA i zasta­na­wia­łem się jak to w PESEL-u wygląda. Mun­du­rowi na bra­mie, doku­menty, prze­pustka, iden­ty­fi­ka­tor, do tego budynku.

Zna­le­zie­nie Depa­rat­mentu Roz­woju Reje­strów nie było trudne, oka­zało się, że celem moim jest gabi­net pod­se­kre­ta­rza stanu w ran­dze mini­stra, Pio­tra Pię­taka. W sekre­ta­ria­cie usły­sza­łem, że „pana mini­stra jesz­cze nie ma, ale już jedzie (byłem o umó­wio­nej godzinie).

W końcu drzwi się otwo­rzyły i wszedł pre­le­gent ze spo­tka­nia PiS.

One Comment

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *