Jak nie zostałem ONYM (4): wyrażenia uogólniające.

[poprzedni odci­nek jest tutaj, spis tre­ści tutaj]

Dyk­te­ryjkę o krze­sełku na gorąco opo­wie­dzia­łem Sta­ni­sła­wowi, który z kolei podzie­lił się nią z napo­tka­nym w Toru­niu Iwem. Iwo zaś, pra­cu­jąc w admi­ni­stra­cji samo­rzą­do­wej ma zna­jo­mych w MSWiA i od nich o krze­sełku już sły­szał, nawet z wyja­śnie­niem, stwier­dza­ją­cym, że celem krze­sełka jest pod­nie­sie­nie prze­ży­wal­no­ści per­so­nelu w wypadku pożaru. Włą­cza się wtedy gazowy sys­tem gaśni­czy wypie­ra­jący tlen z powie­trza, a drzwi zostają zablo­ko­wane. Skąd­inąd wiem, że prze­pisy BHP na taką oka­zję wyma­gają drzwi uciecz­ko­wych, więc podaję to na wiarę.

Z uwag prze­ka­zy­wa­nych mi f2f wynika, że ist­nieje pewna kon­fu­zja wśród czy­tel­ni­ków, wyja­śniam: „mini­ster o któ­rym mowa to Piotr Pię­tak, pod­se­kre­tarz stanu w ran­dze wiceministra.

Na kur­sie szybko popa­dli­śmy w szkolno/studencką rutynę. Kto ma notatki bo mnie nie było? Co powie­dział minister?

Kur­san­tów można było podzie­lić na trzy grupy: stu­denci szu­ka­jący cie­ka­wego wpisu do CV (głów­nie WATPW), kilku loso­wych ludzi (w tym ja) któ­rzy weszli w to, żeby zoba­czyć co z tego wynik­nie, oraz grupka (dwóch panów i pani) w wieku post­bal­za­kow­skim sie­dząca na zaję­ciach bez więk­szego zain­te­re­so­wa­nia i dekla­ru­jący zero wia­do­mo­ści kom­pu­te­ro­wych, oraz epsi­lo­nowe zain­te­re­so­wa­nie. Jeden z nich, wysoki chudy facet imie­niem Kry­stian regu­lar­nie po zaję­ciach zni­kał w gabi­ne­cie Ministra.

Oso­bi­ście sądzi­łem, że są tam po to, aby była pod­kładka o jakich­kol­wiek kwa­li­fi­ka­cjach do zatrud­nie­nia ich za euro­pej­skie pie­nią­dze w oko­li­cach pro­jektu. Póź­niej ktoś mi wytłu­ma­czył, że praw­do­po­dob­nie byli tam po to, żeby mieć na nas oko.

Brak usta­lo­nej agendy oka­zał się stałą metodą twór­czą, pre­le­genci z róż­nych depar­ta­men­tów dowia­dy­wali się o swo­ich wystę­pach przed kur­san­tami się dwa­dzie­ścia minut wcze­śniej. Hie­rar­chia jest jasna i (wice)ministrowi się nie odmawia.

Wykłady odby­wały się codzien­nie, co kilka dni na polityczno-techniczną poga­dankę w ramach ostat­niej godziny, poja­wiał się Mini­ster. Opo­wia­dał zwy­kle o zma­ga­niach z sytu­acją bie­żącą, wła­śnie w tona­cji zmaganiowo-kryzysowej: „pań­stwo o tym jutro prze­czy­tają w gaze­tach . Poga­danki Mini­stra były pro­wa­dzone w try­bie inte­rak­tyw­nym, czę­sto rzu­cał jakieś hasło i cze­kał na odpo­wiedź z sali, z braku entu­zja­zmu tejże, jako dyżurny hipis bywa­łem wołany expli­cite do odpo­wie­dzi hasłem „może pan od Wol­nego Opro­gra­mo­wa­nia nam powie .

Kilka razy oka­zało się, że ostat­niej godziny nie będzie, bo Mini­ster został wezwany gdzieś z powodu kry­zysu; taka atmos­fera spo­wo­do­wała, że kie­dyś na pyta­nie „co było wczo­raj? odpo­wie­dzia­łem „naj­pierw było toto, a potem był kry­zys rzą­dowy i nas puścili z ostat­niej godziny .

Wykłady mery­to­ryczne były różne, z agendy kursu zre­ali­zo­wa­li­śmy około 70%. W pla­nach były zaję­cia z pro­fe­so­rem Oleń­skim, auto­rem doku­mentu pro­gra­mo­wego PiS w dzie­dzi­nie infor­ma­tyki, jed­nak bez żadnego komen­ta­rza nie odbyły się. Mate­riały z wykła­dów można pobrać tutaj.

Naj­le­piej wspo­mi­nam wykład/ćwiczenia pro­wa­dzony przez czło­wieka który był nabyt­kiem mini­ster­stwa po poprzed­nim cyklu kursu, i był z zespołu który stwo­rzył OEWiUDO. Na tych zaję­ciach mie­li­śmy zde­fi­nio­wac i zapro­jek­to­wać bazę danych doku­men­tów toż­sa­mo­ści na pod­sta­wie wymo­gów usta­wo­wych i kon­tro­l­nych („tech­nicz­nie można, ale to prze­pad­nie na kon­troli NIK ). Nie­zły był wykład o pod­pi­sie elek­tro­nicz­nym, ale byłem chyba jedy­nym kur­san­tem, który zro­zu­miał o co chodziło.

Mniej wię­cej w poło­wie prze­wi­dy­wa­nego czasu kursu zaczęły się zaję­cia z Linuxa, pro­wa­dzone przez samego Mini­stra. Cały czas w kącie sali stał rząd smut­nych sta­rych IBM PS/2, wresz­cie mie­li­śmy zacząć z nich korzystać.

Dosta­li­śmy płytki z Linu­xem: pierw­sza płytka insta­la­cyjna Man­drivy, prośba o dal­sze wzbu­dziła zdzi­wie­nie. No i tak to zain­sta­lo­wa­li­śmy: takie potworki bez sieci i połowy stan­dar­do­wych rze­czy (np komendy man). Potem zaś nastą­piły zaję­cia teoretyczne.

Mini­ster zadał pyta­nie: „pro­szę Pań­stwa, jaka jest pod­sta­wowa zasada Linuxa? . Ten styl zada­wa­nia pytań już zna­li­śmy, nale­żało zgad­nąć co autor ma kon­kret­nie na myśli, bo jeśli się nie trafi to odpo­wiedź zostaje odrzu­cona jako nie­zor­ga­ni­zo­wana. Cisza.

Może pan od wol­nego oprogramowania?

Yhm, podział sys­temu na ker­nel i user­land? To że wszystko jest plikiem?

Może pan objaśnić?

To ja może nary­suję… — na tablicy roz­ry­so­wa­łem sche­mat kernel/userland z pli­kami urzą­dzeń jako pośred­ni­kiem mię­dzy jed­nym i drugim.

O głę­boko pan poje­chał, ale nam nie o to cho­dziło. Pro­szę pań­stwa, pod­sta­wową zasadą Linuxa są wyra­że­nia uogólniające.

Cisza.

Oka­zało się, że wyra­że­nia uogól­nia­jące to wild­cardy i rege­xpy, kwe­stia ist­nie­nia róż­nych rodza­jów wyra­żeń regu­lar­nych nie została nigdy wyja­śniona. Za to trzeba było umieć z głowy odpo­wie­dzieć na pyta­nie jaki regexp w gre­pie odpo­wiada jakiemu wild­car­dowi. Ze względu na nie­moż­ność odpa­le­nia man bash [jest długi i nudny], ćwicze­nia robi­łem tro­chę po omacku i z głowy.

Ćwicze­nia były z pisa­nia skryp­tów w bashu, uży­wa­nia seda, obróbki danych w skryp­cie. Póź­niej miał być jakiś język z rodziny PPR (PERL, Python, PHP, Ruby), ale zaję­cia zaczęły być coraz czę­ściej odwo­ły­wane z głu­pimi wyja­śnie­niami („kursu dzi­siaj nie ma bo pan mini­ster jest nie­dy­spo­no­wany ). Kiedy raz jak idioci przy­szli­śmy wszy­scy wyjąt­kowo w miarę punk­tu­al­nie i oka­zało się że zajęć nie będzie wogle; żeby ten czas nie był cał­kiem zmar­no­wany poopo­wia­da­łem tro­chę z głowy o Pytho­nie, co stało się pod­stawą do póź­niej opra­co­wa­nej pre­zen­ta­cji.

W końcu Mini­ster oświad­czył, że nie da już rady tego pro­wa­dzić bo jest prze­mę­czony nawa­łem pracy (daruję opo­wia­da­nie aneg­doty jaką przy tym przy­to­czył) i mie­siąc przed cza­sem odbę­dzie się egzamin.

Zebra­li­śmy się na egza­min, Kamil Cza­plicki roz­dał nam arku­sze testowe, napi­sa­li­śmy, i z zapew­nie­niem że Mini­ster w ciągu tygo­dnia wszystko spraw­dzi i poznamy wyniki, roze­szli­śmy się w swoją stronę.

[jutro ostatni odcinek]

3 Comments

  • pali wrote:

    przy­kro mi…to jest kolejny dowod na to, ze mlo­dzi ludzie powinni zna­lesc sie w par­la­men­cie i to sami mlo­dzi wtedy bysmy prze­go­nili Cze­chy, Slo­wa­cje i Rosje[z linu­xami w szko­lach i rza­do­wych biu­rach] marze­nia. no ale coz, w nie­dziele wybory. do roboty! ;D

  • […] odci­nek jest tutaj, spis treści […]

  • takie potworki bez sieci”… no i teść ma opluty monitor ;-)

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *