Mieli rysopisy dwóch talibów i informacje, gdzie się ukrywają. Patrole przeczesywały teren, zatrzymując każdą ciężarówkę, motor czy rower. Nad pustyniami krążył bezzałogowy predator, przekazując do bazy obraz twarzy każdego poruszającego się między osadami człowieka. I to predator ich znalazł. Jechali motorem, ich wygląd zgadzał się z rysopisem, a wątpliwości rozwiała dobrze widoczna na ekranie broń. Ktoś w bazie nacisnął „enter i predator odpalił laserowo kierowany pocisk. Polski patrol dojechał tam godzinę później, żołnierze opowiadali, że ciała były prawie nietknięte, jakby zginęli od drobnych odłamków.
— Marek Sterlingow, Marek Wąs „Śmierć na Końcu Świata
No Comments