Kraksa

No to mia­łem w czwar­tek pierw­szy poważny wypa­dek na sku­te­rze. Stuk­nęli mnie z tyłu na skrzy­żo­wa­niu, ja spa­dłem, skut prze­le­ciał z 5 metrów do przodu i się rozwailił.

Skutki? Ja: jedno malut­kie dra­śnię­cie na małym palcu pra­wej ręki, ogólne obtłu­cze­nie i słaby wstrząs mózgu (byłem w kasku inte­gral­nym, kurtce i dłu­gich spodniach). Sprzęt prze­żył to gorzej: pęk­nięty pla­stik (nowy — jakieś 500PLN), coś z kie­row­nicą (opory przy skrę­ca­niu w lewo), coś z hamul­cem przed­nim, prak­tycz­nie cały do lakie­ro­wa­nia, no i nie pali. Warsz­taty obło­żone, naj­wcze­śniej mi się udało zna­leźć ter­min na naj­bliż­szy pią­tek w Sco­oter­lan­dzie.

Aneg­dota jest taka: zaraz z miej­sca wypadku zwi­nął mnie ambu­lans (ktoś ze świad­ków wezwał), wylą­do­wa­łem w szpi­talu, lekarz, prze­świe­tle­nie, dru­gie prze­świe­tle­nie, odru­chy, pro­szę przez tydzień nie jeź­dzić (to mam zała­twione bo sprzęt nie odpala). Wycho­dzę ze szpi­tala na ulicę z kaskiem pod pachą i rent­ge­nami w łapie i stoję i się zasta­na­wiam w którą stronę iść (w gło­wie samo­loty). Bzzzzz, Bar­ską przede mną prze­jeż­dża koleś na sku­te­rze. Na oko 17 lat. San­dałki, szorty, a wyżej nic a nic, żeby tatu­aże, opa­le­ni­znę i klatę było widać. Z gołą głową.

Kur­tyna.

No Comments

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *