Glamour

Trzeba iść do piw­nicy, do prze­rzu­ca­nia zaku­rzo­nych kar­to­nów zakła­dam poła­taną koszulę i spodnie, które trzy­mam już tylko na takie oka­zje. Na kory­ta­rzu dziew­czyna w jasnej koper­to­wej sukience i druga kobieta, coś popra­wia w jej stroju, pierw­sze sko­ja­rze­nie „jakiś ślub?”.

Potem wra­cam pokryty drob­nym cemen­to­wym pyłem, przez okna na klatce scho­do­wej widać piękny dzień. Zamiast do domu, skrę­cam na taras, w dniu wypeł­nio­nym spra­wami do zała­twie­nia potrze­buję kilku minut bycia nigdzie.

Stoją w rogu tarasu, dziew­czyna w kre­mo­wej sukience, teraz widzę — asy­stentka, pry­ska lakie­rem włosy modelki. Jest jesz­cze nowa postać, pani foto­graf. Obrzu­cam je spoj­rze­niem i idę daleko, na koniec tarasu, nie­długo tę per­spek­tywę zasłoni następny blok. Modelka pochyla się, ale jej pośladki nie zary­so­wują się w zgię­ciu sukienki.

Kiedy wra­cam po kilku minu­tach stoją koło wej­ścia do mojej klatki, w pla­mie słońca. Muszę przejść obok, stara koszula cią­gle roz­pina mi się na brzu­chu, w końcu przy­trzy­muję ją ręką. Foto­grafka odwraca się, rzuca mi spoj­rze­nie. Asy­stentka trzyma ela­styczne foliowe lustro, doświe­tla oświe­tloną od tyłu dziew­czynę. Modelka patrzy na mnie podejrz­li­wie, blond pasma mimo lakieru powie­wają na sil­nym wie­trze. Ma bar­dzo mocno uma­lo­wane usta, ciemna, krwi­sta czer­wień. Dobrze wyj­dzie na zdjęciach.

Patrzę na tę czer­wień wcho­dząc do klatki, modelka cią­gle na mnie patrzy, zanie­po­ko­jona. Drzwi zatrza­skują się. Jestem w domu.

2 Comments

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *