Europa, dzień pieszego pasażera

Nie wycho­dząc z Brus­sel Cen­traal odnaj­duję pod­ziemne przej­ście do metra i zatrzy­muję się zdu­miony. Kiedy byłem tu pierw­szy raz, kilka lat temu, był pełen bez­dom­nych, bury i brudny, nie­zła wizy­tówka zjed­no­czo­nej Europy. Była aku­rat pora kar­mie­nia, mia­łem wra­że­nie że wcho­dzę w tłum cuch­ną­cych zom­bie. Teraz jest wyło­żony bia­łymi pły­tami z nadru­kami zdjęć jakie­goś zna­nego arty­sty, stara pozo­stała tylko pod­łoga. Ale po kil­ku­na­stu metrach pod ścianą kałuża jakie­goś płynu, obok obo­zo­wi­sko bez­dom­nego, dwa psy śpią zwi­nięte obok na kocu.

Brussel Centraal

Potem na sta­cji na któ­rej wysia­dam schody ruchome są nie­ru­chome, wspi­nam się klnąc walizkę i flaszkę w ple­caku. W gło­wie przy­po­mina się skecz o dniu pie­szego pasa­żera, i już zosta­nie ze mną do końca wizyty w sto­licy cywi­li­za­cji śmierci. Metro Schu­man od dwóch lat bez zmian, goły beton, poma­lo­wana na biało dykta i wra­że­nie, że każdy pol­ski inspek­tor budow­lany zamknąłby te budę zanim komuś goły kabel z prą­dem spad­nie na głowę.

Potem, jak zawsze, gubię się w De Bro­uc­ke­rie, ruchomy chod­nik nie działa. W gło­wie nara­sta chi­chot. nor­mal­nym kraju byłoby to zupeł­nie niemożliwe.

One Comment

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *