Aan Zee

Cią­gle mi się myli ta nazwa, nie Zuidam, Zan­dvo­ort. Zan­dvo­ort aan Zee. Aan Zee jest ważne, po aan Zee tu przy­je­cha­łem. Pla­no­wa­łem IJmu­iden, ale gospo­dyni pole­ciła Zan­dvo­ort. Zej­ście na plażę jest może ze sto metrów od sta­cji kole­jo­wej. Nie­wiele myśląc ścią­gam buty, pakuję do ple­caka. Suchy pia­sek jest chłodny, mokry — zimny, ale szybko się przy­zwy­cza­jam. Wiatr odrywa z fal kłęby piany, pcha je uko­sem po plaży zosta­wia­jąc dziwne ślady na pia­sku. Scho­dzę do wody, pod­wi­jam spodnie do kolan, i tak mi póź­niej zamokną do połowy uda. Patrzę wzdłuż wybrzeża, pod słońce, patrzę w nie­skoń­czo­ność, wzrok grzęź­nie w roz­świe­tlo­nej mgiełce kro­pe­lek wody. Ruszam w kie­runku słońca.

Noord Zee

Nad wodą uno­szą się kolo­rowe łuki, kilku kite­su­fe­rów w pian­kach wal­czy ze swo­imi skrzy­dłami, w końcu wska­kują na krót­kie pro­sto­kątne deski i ruszają w fale. Idę dalej, mijam spa­ce­ro­wi­czów, dzieci bawią się w wodzie, ktoś tak jak ja bro­dzi do pół łydki.

Koń­czy się sek­tor plaży prze­zna­czony do kite­sur­fingu, wśród fal poja­wia się ludzka głowa. To nie syrena, młoda dziew­czyna wyła­nia się z piany jak antyczna bogini, ciemne włosy spa­dają jej na kark, ma na sobie zie­lone bikini. Dobiega do sto­ją­cej na plaży ubra­nej pary, chło­pak ucieka przed nią z ręcz­ni­kiem. Podzi­wiam, bro­dze­nie jest przy­jemne, ale woda chyba jest rów­nie zimna, co ta w któ­rej kąpa­łem się kie­dyś w Zatoce Fiń­skiej. A wtedy był śro­dek fiń­skiego lata i wytrzy­ma­łem w niej może 10 minut.

Nord Zee kitersurfers

Po dwóch godzi­nach słońce kła­dzie się ku zacho­dowi, zaczyna być coraz zim­niej. W końcu scho­dzę w głąb plaży ku ostat­niej pla­żo­wej restau­ra­cji, jest otwarta. Sia­dam za prze­zro­czy­stą ścianką, ale kiep­sko osła­nia od wia­tru. Otrze­puję stopy z pia­sku, po kwa­dran­sie inte­re­suje się mną kel­ner. Espresso nie przy­po­mina wło­skiego, ale cie­szę się że jest go dużo i jest gorące, mor­ski wiatr prze­wiał mnie na wylot. Potem idę w górę ku bie­gną­cej wzdłuż niskiego klifu ulicy. Tu na krańcu plaży, po sezo­nie nie ma już  puła­pek na tury­stów, w ład­nych domach po prze­ciw­nej stro­nie ulicy po pro­stu miesz­kają ludzie. Zasta­na­wiam się jak to jest miesz­kać tak po pro­stu nad morzem. Na jed­nym czy dwóch domach tablica „TE KOOP” — na sprze­daż; tak samo na sta­rej latarni mor­skiej ulicę dalej.

Dopiero w cen­trum mia­steczko staje się tury­styczne, sklepy z pamiąt­kami, hotele, pen­sjo­naty, na domach tabliczki „Zim­mer”, jak na Mazu­rach; na jakiejś ścia­nie mural z kalen­da­rzem wyda­rzeń w sezo­nie. Napo­ty­kam witrynę agen­cji nie­ru­cho­mo­ści: miesz­ka­nia kosz­tują 200–300 tysięcy euro. Robi się ciemno, chcia­łem jesz­cze w dro­dze powrot­nej odwie­dzić Haar­lem, ale jest już za późno, odpusz­czam. Dwo­rzec kole­jowy już zamknięty, pół godziny cze­ka­nia na pociąg na peronie.

Morze Północne

[ pierw­sze dwa zdję­cia są bez fil­trów, niebo miało na raz różne odcienie ]

6 Comments

  • Nad morzem mieszka sie cał­kiem faj­nie. Tyle że wieje. Zawsze. Wiatr bywa mokry i cza­sem słony. Pra­wie nigdy nie ma śniegu, jest za to pulpa bo snieg jak spad­nie to zamie­nia się w błoto. Cza­sem poleży, ale szybko zamie­nia się w lód wtedy bo za dnia się roz­topi a w nocy zamar­z­nie.
    Bar­dzo nie lubi­łem wia­tru jak cho­dzi­łem do szkoły bo aku­rat mia­łem w takim kie­runku że rano pod wiatr za to po połu­dniu też bo zdą­żył zmie­nić kie­ru­nek jak się ląd nagrzał. Zazdro­ści­łem tym co miesz­kali po dru­giej stro­nie szkoły.
    W zależ­no­ści od oko­licy im cie­plej tym wię­cej tury­stów, a cza­sem bywa ich tyle że się nie chce. Faj­nie, ale chyba wolę góry, choć naj­le­piej jedno i drugie.

  • .. zmien­ność plaży nakry­wa­nej pły­wem .. lubię.

  • @v
    „Faj­nie, ale chyba wolę góry, choć naj­le­piej jedno i drugie.”

    To jakby u mnie (Szko­cja). Faj­niej, ale wieje tak jakby podwójnie.

  • Góry to ja mogę oglą­dać z daleka tylko, albo przejść jakimś łatwym szla­kiem raz w roku. Sta­now­czo morze.

  • Góry zwie­dzam autem. Po co łazić. Szkoc­kie ładne. Walij­skie i irlandz­kie też. Chor­wa­cja i Czar­no­góra wygry­wają klimatem.

  • @Alex — leń. góry nad morzem jako kompromis?

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *