Communication’s breakdown.

„Na szybko spisane 1990-2000
Na impre­zie jest prze­si­le­nie, sia­dam na chwilę na fotelu, przede mną leży kupka komik­sów które ktoś przed chwilą oglą­dał, prze­rzu­cam co tam leży, wycią­gam dwa cien­kie zeszyty „Na szybko spi­sa­nego Śledzia. Zaczy­nam je prze­glą­dać, pierw­szy czy­ta­łem dawno, drugi w ramach oglą­da­nia pod­czas pro­mo­cyj­nego spo­tka­nia na Chłod­nej 25.

Śledziu na Chłodnej 25

Nagle pod­cho­dzi Michał i z tru­dem opa­no­wu­jąc buzu­jący w nim gniew zaczyna tłu­ma­czyć mi, że mam tego nie czy­tać. Bo to nie jest dobry komiks. Taki jak „Osie­dle Swo­boda .

Patrzę na niego, i nie wiem co powie­dzieć. Że już to prze­czy­ta­łem? Źe uwa­żam to za jeden z naj­lep­szych pol­skich komik­sow ever?

Michał mówi, żeby tego nie czy­tać, bo to nie jest komiks Śledzia w naj­lep­szej for­mie. Nawet mogę się z tym zgo­dzić. Nie jestem dużym fanem aktu­al­nej kre­ski Śledzia, widzę o co cho­dzi i rozu­miem metodę twór­czą, ale jed­nak wolę styl Adlera.

Gdyby Śledziu był muzy­kiem, zro­biłby z tego ABT[1]-owską „Cho­mi­czufkę , gdyby był mala­rzem, ciskałby na płótno widoki na byd­go­ski Zachem jak Sasnal. Gdyby był pisa­rzem, opi­sałby pol­skie poko­le­nie X.

Obraz Wilhelma Sasnala przedstawiający zakłady chemiczne w Tarnowie.

Ale jest komik­sia­rzem i zro­bił wszystko w jed­nym. W „Na szybko spi­sane jest i o muzyce (o śmierci Kurta Coba­ina, i o ami­go­wej demo­sce­nie, i o zami­ło­wa­niu do nauk ścisłych jako logicz­nie prze­ciw­wsta­wia­ją­cych się cha­osowi dys­funk­cyj­nej rodziny, i o ryć­ka­niu i spor­to­wych butach.

Śledziu jest ode mnie młod­szy jakieś pięć lat i poza ABT i demo­sceną gdzie miną­łem się z nim i z połową zna­jo­mych, w sumie nie mamy jakichś wspól­nych punk­tów w bio­gra­fii (dla mnie „State of the Art to było póżne demo i wra­że­nie dużo mniej­sze niż „Desert Dream Kefren­sów), ale świet­nie opi­sał życiowy syf. Cho­ciaż małą traumę ze spor­to­wymi butami (bez ryć­ka­nia) na kon­cie mam. Sam Śledziu to kie­dyś o tym komik­sie powiedział, że to są opi­sane naj­bar­dziej żeniu­jące akcje jakie się jemu, albo jego zna­jo­mym zdarzyły.

I patrząc na roz­pa­lo­nego gnie­wem Michała zasta­na­wiam się, czy zdol­ność do przy­zna­nia się do wła­snej żenady, to nie jest to co Micha­łowi tak prze­szka­dza, że on chciałby bez­piecz­nego, iro­nicz­nego świata w któ­rym do wszyst­kiego co nam nie pasuje można się bez­piecz­nie, iro­nicz­nie zdy­stan­so­wać w stylu hol­ly­wódz­kiego one­li­nera. A do Śledzio­wej szcze­ro­ści trudno się zdy­stan­so­wać nie wpa­da­jąc w bucówę, a nie zdy­stan­so­wa­nie nie jest przy­jemne, bo to nie jest wesoły komiks. Ale nie miał taki być. Liczy się szcze­rość, a nie wymu­skane, prze­fil­tro­wa­nie, nie­kon­tro­wer­syjne epic­kie opo­wie­ści. Szcze­rość do bólu obu stron.

I ja nie wiem co na to wszystko odpo­wie­dzieć Micha­łowi, więc w końcu nie mówię nic.

[[1] ABT — Aglo­me­ra­cja Bydgosko-Toruńska, powsta­jące wła­śnie naj­dłuż­sze mia­sto nowo­cze­snej Europy]

One Comment

  • Z tym ABT to o tyle zabaw­nie, że można prze­ro­bić na Azbest, a wtedy jesz­cze lepiej do Śledzia pasuje.

    Chyba, że już to ktoś dawno zauwa­żył, a ja pal­ną­łem oczy­wi­stą gafę.

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *