Linki (4): dostęp swobodny, dostęp losowy.

Dwa arty­kuły o zmia­nach w ludz­kiej świa­do­mo­ści spo­wo­do­wa­nych przez Internet:

  1. Mózgi skom­pu­te­ry­zo­wane (dla­czego takie arty­kuły uka­zują się w „Der Dzien­niku a nie w „Wyborczej ?)
  2. i arty­kuł pod trol­lin­go­wym tytu­łem „Is Google making us stu­pid?”.

Google fak­tycz­nie zmie­nia spo­sób dostępu do wie­dzy. Pamię­tam wiel­kie wojny na Use­ne­cie o to czy wie­dzę trzeba mieć obrytą czy korzy­stać w miarę potrzeby. Wtedy nie było jesz­cze Wiki­pe­dii i Googla więc dostęp w ramach potrzeb był utrudniony.

Co się zmie­niło? W wyścigu wygry­wają teraz ci, któ­rzy umieją żonglo­wać tymi kawał­kami wie­dzy, które pozy­skać łatwo. Ci, któ­rzy inwe­stują w pozna­nie jakiejś działki dogłęb­nie, zostają spe­cja­li­stami. Dla poko­le­nia podziel­nej uwagi, wie­dza mery­to­ryczna jest tl;dr.

To pierw­sze wyrażne zmiany w kie­runku Oso­bli­wo­ści.

Na koniec jesz­cze „Aaaaaaby… czy­tel­nika wycho­wać , dla tych, co chcą wie­dzieć dla­czego rynek książki w Pol­sce wygląda jak wygląda. Dłu­gie i dość specjalistyczne.

I jesz­cze taka reflek­sja: wsko­czy­łem do tego pociągu jak już ruszał z peronu.

One Comment

  • mostro wrote:

    Zgo­dzę się, że rośnie nam poko­le­nie, które być może będzie myślało zupeł­nie ina­czej niż my (a być może nie. być może to kwe­stia jesz­cze dwóch albo wię­cej poko­leń. wystar­czy wyjść poza górne nawet nie 7, a 3.5% i pew­nie się okaże, że więk­szość dzieci kom­pu­ter ogląda w szkole przez dwie godziny tygo­dniowo, a komórkę może cza­sem pod­bie­rze któ­re­muś z rodziców).

    Nato­miast cie­kawe jest pyta­nie: dla­czego takie arty­kuły poja­wiają się w Dzien­niku, a w Wybor­czej nie? Może w Dzien­niku mają więk­szą odwagę prze­kra­czać pewne gra­nice w tema­tyce nauko­wej. Przy­kła­dem jest twier­dze­nie, że Inter­net i komórki mogą dopro­wa­dzić do powsta­nia nowego gatunku czło­wieka. Prze­cież ani pismo, ani indu­stria­li­za­cja nie zdą­żyły jesz­cze odci­snąć jakie­go­kol­wiek piętna na naszym DNA, o zmia­nach pro­wa­dzą­cych do powsta­nia nowego gatunku nie wspo­mi­na­jąc. No i póki co naj­le­piej to się roz­mna­żają ci, któ­rych ten postęp doty­czy w naj­mniej­szym stopniu.

    Należy się spo­dzie­wać roz­war­stwie­nia ludz­ko­ści — ba, to już jest — ale nie na pozio­mie nowego gatunku. Chyba że wejdą mani­pu­la­cje w genach na dużą skalę, więk­szą niż wykry­wa­nie pew­nych muta­cji. Na razie to jesz­cze czy­ste SF.

    Arty­kuł o Googlu lep­szy, mogę się pod­pi­sać pod częścią.

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *