Linki (2): literatura polska, koło trzydziestki, sylwetka średnia, twarz pociągła, znaków szczególnych brak.

Czy­ta­łem kie­dyś bar­dzo dużo ksią­żek, ale po osią­gnię­ciu doj­rza­ło­ści przez pol­ski rynek wydaw­ni­czy prze­sta­łem, bo w księ­gar­niach leżą już tylko o tym jak twar­dosz­częcy boha­te­ro­wie poko­nują zło, albo też są to nie­twar­dosz­częcy inte­lek­tu­ali­ści z dostę­pem do inter­netu, albo też następna waria­cja na temat żenskiej wer­sji Adriana Mole’a, albo też głę­bo­kie [pseudo]filozoficzne roz­wa­ża­nia o tym, że życie ma sens i bóg ist­nieje. Wcho­dzę do empiku i z zale­ga­ją­cych tam hałd nic na mnie nie patrzy, tro­chę lepiej jest w Traf­fic Clu­bie. Małe księ­gar­nie nie mają cał­kiem dłu­giego ogona, chyba że są specjalistyczne.

Z aktyw­nych pisa­rzy któ­rych całych twór­czo­ści nie znam jesz­cze na 100% został mi LeCarré, Palah­niuk, Egan i Houl­le­becq. Tych mój orga­nizm tole­ruje. No i jesz­cze Stephenson.

Paru innych „mam wszystko i mogę tylko wracać.

A są takie dni, kiedy zamiast się­gnąć po Couplanda, Gib­sona czy Lema, otwie­ram sobie bloga Ostrego.

Tra­fia­jąc po lin­kach myśla­łem, że to jego dziew­czyna, ale chyba nie, zresztą; czy to ważne?

[chyba jed­nak to ona]

Dzi­siaj jest taki dzień.

No Comments

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *