Skip to content

Pojechać do Karola.

Szybkim rzutem zaglądam na jeden z tych blogów na które zaglądam tylko czasami, a tam:

…na przyklad wielu ludziom wciaz wydaje sie, ze tymczasowo maja kociol w pracy i musza zostawac po godzinach, ale juz w przyszlym tygodniu bedzie dobrze i pojda na piwo, a potem sie okazuje, ze to tymczasem trwa dziesiec lat i jak wiadomo z filmow fabularnych, tymczasem nie wypili piwa, ich dzieci dorosly, spadl kurs papierow wartosciowych, a zona odeszla do swojego osobistego instruktora jogi.

Nie mam dzieci, nie mam żony, nie mam papierów wartościowych, a gdybym miał żonę, to by nie miała instruktora jogi, osobistego.

Poza tym wszystko się zgadza.

W tym roku będzie dziesięć lat, jak siedzę w Warszawie.

Od roku obiecuję sobie, że jak tylko sytuacja się wyklaruje, wezmę laptopa i na miesiąc pojadę do Karola na wieś. Tam nie ma asfaltu ani zasięgu.

{ 5 } Comments

  1. Zuzanka | 2009-02-21 at 22:22 | Permalink

    Z nadgodzin i ratowania kosztem życia skutecznie leczy wysokość kwoty za nadgodziny. Moje życie jest więcej warte.

  2. Alex | 2009-02-23 at 13:15 | Permalink

    Zuza, dowcip polega trochę na tym, że w mojej głównej specjalności nie ma w tej chwili pracy bez nadgodzin, dyżurów i alarmówek. Będzie lepiej odnosi się raczej do prób zmiany głównej specjalności.

    Chociaż trochę mam wrażenie że jest to kwestia podejścia ludzi/firmy i ,,ustawienia” relacji międzyludzkich w firmie. Raz jak udało mi się wyrwać na urlop i zadzwonili z czymś co znakomicie mogło poczekać, zapytałem (dzwoniącego koworkera, nie przełożonego), którego słowa z ,,jestem na urlopie” nie zrozumiał, i była wielka obraza.

  3. Jacek Wesołowski | 2009-02-23 at 18:15 | Permalink

    W mojej branży było to samo, póki średnia wieku nie wzrosła na tyle, że ludzie zaczęli mieć żony i dzieci. Wtedy zaczęli się stawiać. Dobrą stroną gamedevu jest to, że oprócz szeroko pojętych informatykieterów trzeba mieć w ekipie także ludzi o innych specjalnościach, dzięki czemu tylko 30 procent ekipy jest dysfunkcyjne, a nie 100.

    [Zlą stroną gamedevu jest to, że nie wystarczy być dobrym informatykieterem, żeby uchronić zespół przd crunchami.]

  4. tatamaxa | 2009-02-23 at 21:50 | Permalink

    Nigdy nie zapomnę uczucia bezsilnej wściekłości, kiedy szefowa kwitowała wzruszeniem ramion pytania o zapłatę za nadgodziny – “wiecie jaka jest sytuacja na rynku pracy”. Obawiam się, że to może wrócić pod pretekstem kryzysu.

  5. Alex | 2009-02-25 at 14:12 | Permalink

    Z dobrych wieści, chyba w niedzielę jadę do Karola. Ze złych, kroi się następna robota. Z nadgodzinami.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *