Żyjemy w cyberpunku (26): specyfikacja zamówienia na obiektu miłości.

Dzieci na zamówienie.

Na razie to się odbywa przez selek­cję embrio­nów pod­czas in vitro, ale prę­dzej czy póź­niej będzie się jakoś doko­ny­wać edy­cji DNA. Jest na to rynek. Jed­nak geno­typ na zamó­wie­nie, zwłasz­cza taki jak w „Czar­nych oce­anach” będzie miał taki pro­blem, że do ist­nie­nia rodzin­nych więzi emo­cjo­nal­nych potrzeba też podo­bień­stwa gene­tycz­nego roz­po­zna­wa­nego wizu­al­nie, ale też w nie­któ­rych sytu­acjach przez zapach. Dal­szy roz­wój tej tech­niki będzie zale­żał, czy uda się oddzie­lić gene­ro­wa­nie mar­ke­rów „fero­mo­no­wych” od reszty genotypu.

No Comments

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *