<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Ladies and gentlemen, start your wordprocessors</title>
	<atom:link href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/470/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/470</link>
	<description>There are no answers. Only choices.</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 13:16:11 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>By: mrw</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/470/comment-page-1#comment-16969</link>
		<dc:creator>mrw</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Apr 2009 11:49:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=470#comment-16969</guid>
		<description>@(i, drogi MRW, nie trzeba do tego używać wątków turystycznych).

&quot;Ucieczka w fantastykę&quot; to też rodzaj turyzmu; innymi słowy, czy Jackowi nie chodziło o nie-sff?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@(i, drogi MRW, nie trzeba do tego używać wątków turystycznych).</p>
<p>„Ucieczka w fantastykę” to też rodzaj turyzmu; innymi słowy, czy Jackowi nie chodziło o nie-sff?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jacek Wesołowski</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/470/comment-page-1#comment-16955</link>
		<dc:creator>Jacek Wesołowski</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2009 20:42:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=470#comment-16955</guid>
		<description>Szkoła 1 ma problem o tyle, że publika nie ma wielkiej chęci na naukowe wyjaśnienia, ale to jeszcze nie znaczy, że przeszkadza jej wierność nauce. Nauka potrafi być efektowna. Pociągi jadące 500 km/h są efektowne i istnieją. Do wartkiej fabuły katastroficznej nie trzeba Godzilli, bo wystarczy odpowiednio wredny szczep wąglika.

Szkoła 2 zaczyna mieć problem w momencie, gdy autor ma ochotę poczytać na określony temat. Hard SF to nie jest temat, tylko konwencja. Tematy zarzucił Dukaj w felietonie, i tutaj zaczyna się problem, bo Hard SF narzuca większy rygor niż konwencja realistyczna. W powieści realistycznej główny bohater może, dajmy na to, rozmawiać z Bogiem. W powieści Hard SF autor musi jakoś odnieść się do zastrzeżenia, że może to wcale nie jest Bóg, tylko może bohater ma schizofrenię. Dukaj sam napisał całą antologię opowiadań Hard SF z Bogiem w tle i one wszystkie wykorzystują podobne triki co Katedra: pojawia się jakaś niewiadoma, jakieś niedomówienie, które można wypełnić mnogością domysłów, ale autor półgębkiem daje do zrozumienia, że jego zdaniem tam jest Absolut ( a mógłby być równie dobrze Latający Potwór Spaghetti). I to jest bardzo piękne, bardzo efektowne, ale opowiadanie nie jest na temat &quot;Bóg&quot;, tylko na temat &quot;tajemnicza struktura quasiorganiczna&quot; z Tajemniczym Stwórcą w charakterze wisienki na torcie.

Egan ma duży talent, ale też orze jak może. On lubi np. tak jak w Kwarantannie pisać o jakichś mocno zaawansowanych modyfikacjach mózgu i to jest bardzo eleganckie uchylanie się przed rygorem naukowym, bo my tak naprawdę nie bardzo mamy pojęcie, jak działa mózg.

Fantastyka wszelkiej maści ma walor automatycznego uogólnienia. Jeśli piszesz o Jasiu z Żoliborza, to to jest tylko Jasio widziany przez pryzmat Żoliborza. Jasio będzie rozważał Ważki Problem, a czytelnik skupi się na wzmiance, że z bloku Jasia odpada tynk i uzna to za Metaforę Ciężkiego Losu Polskiego Postinteligenta. Jeśli piszesz o Ionie Tichym, to już jest lepiej, ale na bank ten i ów będzie się zastanawiał, czemu takie słowiańskie nazwisko. Foughtymmaraedhleth z Gisaanwylldygaedwen jest wolny od takich obciążeń i możesz pisać o Kondycji Ludzkiej ile chcesz, ale wspomnij tylko o realnie istniejącym miejscu i z filozofii robi się geopolityka. Dlatego to, co zrobił Gibson, to nie jest tylko sztafaż - jemu odjechana wizja niedalekiej przyszłości służy do tego, żeby obedrzeć Człowieka z narodowości, płci, wyznania, roku urodzenia itd. ALE jednocześnie elementy SF u Gibsona to są rekwizyty. Gdyby on napisał w tej konwencji zwyczajny kryminał, to by nie przeszedł brzytwy Lema.

I tu się zaczyna, istotny z punktu widzenia szkół 3 i 4, problem z Hard SF wynikający z tego, że jeśli chcesz pisać na określony temat, to potrzebujesz rekwizytów adekwatnych do tematu. Egan sobie z tym radzi, ale Egan pisze powieści psychologiczne. Dużo do szczęścia mu nie potrzeba, bo się zajmuje głównie tym, co człowiek sobie myśli w wolnych chwilach. W momencie gdy chcesz nie tylko pisać o tym, co się dzieje w czyjejś głowie, ale też o tym, co obiektywnie jest, albo co mogłoby być, albo co wręcz nie mogłoby, Hard SF cię zawodzi, bo rekwizyty Hard SF z definicji nie odmieniają świata w fundamentalny sposób.

Hard SF jest istotnie nie do zastąpienia, gdy chcesz pisać o Hard SF. Ale to jest sprowadzanie tematyki do jednego, co prawda dość szerokiego tematu: człowiek a postęp naukowy. Szkoła 1 jedzie na tym od lat, przykładem większość postapokaliptyków. Szkole 2 chyba już się znudziło. Szkoła 3 ma na oku więcej tematów niż tylko ten jeden. Przedstawiciele szkoły 4 w większości mają chyba zupełnie inne robaki w głowach.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szkoła 1 ma problem o tyle, że publika nie ma wielkiej chęci na naukowe wyjaśnienia, ale to jeszcze nie znaczy, że przeszkadza jej wierność nauce. Nauka potrafi być efektowna. Pociągi jadące 500 km/h są efektowne i istnieją. Do wartkiej fabuły katastroficznej nie trzeba Godzilli, bo wystarczy odpowiednio wredny szczep wąglika.</p>
<p>Szkoła 2 zaczyna mieć problem w momencie, gdy autor ma ochotę poczytać na określony temat. Hard SF to nie jest temat, tylko konwencja. Tematy zarzucił Dukaj w felietonie, i tutaj zaczyna się problem, bo Hard SF narzuca większy rygor niż konwencja realistyczna. W powieści realistycznej główny bohater może, dajmy na to, rozmawiać z Bogiem. W powieści Hard SF autor musi jakoś odnieść się do zastrzeżenia, że może to wcale nie jest Bóg, tylko może bohater ma schizofrenię. Dukaj sam napisał całą antologię opowiadań Hard SF z Bogiem w tle i one wszystkie wykorzystują podobne triki co Katedra: pojawia się jakaś niewiadoma, jakieś niedomówienie, które można wypełnić mnogością domysłów, ale autor półgębkiem daje do zrozumienia, że jego zdaniem tam jest Absolut ( a mógłby być równie dobrze Latający Potwór Spaghetti). I to jest bardzo piękne, bardzo efektowne, ale opowiadanie nie jest na temat „Bóg”, tylko na temat „tajemnicza struktura quasiorganiczna” z Tajemniczym Stwórcą w charakterze wisienki na torcie.</p>
<p>Egan ma duży talent, ale też orze jak może. On lubi np. tak jak w Kwarantannie pisać o jakichś mocno zaawansowanych modyfikacjach mózgu i to jest bardzo eleganckie uchylanie się przed rygorem naukowym, bo my tak naprawdę nie bardzo mamy pojęcie, jak działa mózg.</p>
<p>Fantastyka wszelkiej maści ma walor automatycznego uogólnienia. Jeśli piszesz o Jasiu z Żoliborza, to to jest tylko Jasio widziany przez pryzmat Żoliborza. Jasio będzie rozważał Ważki Problem, a czytelnik skupi się na wzmiance, że z bloku Jasia odpada tynk i uzna to za Metaforę Ciężkiego Losu Polskiego Postinteligenta. Jeśli piszesz o Ionie Tichym, to już jest lepiej, ale na bank ten i ów będzie się zastanawiał, czemu takie słowiańskie nazwisko. Foughtymmaraedhleth z Gisaanwylldygaedwen jest wolny od takich obciążeń i możesz pisać o Kondycji Ludzkiej ile chcesz, ale wspomnij tylko o realnie istniejącym miejscu i z filozofii robi się geopolityka. Dlatego to, co zrobił Gibson, to nie jest tylko sztafaż — jemu odjechana wizja niedalekiej przyszłości służy do tego, żeby obedrzeć Człowieka z narodowości, płci, wyznania, roku urodzenia itd. ALE jednocześnie elementy SF u Gibsona to są rekwizyty. Gdyby on napisał w tej konwencji zwyczajny kryminał, to by nie przeszedł brzytwy Lema.</p>
<p>I tu się zaczyna, istotny z punktu widzenia szkół 3 i 4, problem z Hard SF wynikający z tego, że jeśli chcesz pisać na określony temat, to potrzebujesz rekwizytów adekwatnych do tematu. Egan sobie z tym radzi, ale Egan pisze powieści psychologiczne. Dużo do szczęścia mu nie potrzeba, bo się zajmuje głównie tym, co człowiek sobie myśli w wolnych chwilach. W momencie gdy chcesz nie tylko pisać o tym, co się dzieje w czyjejś głowie, ale też o tym, co obiektywnie jest, albo co mogłoby być, albo co wręcz nie mogłoby, Hard SF cię zawodzi, bo rekwizyty Hard SF z definicji nie odmieniają świata w fundamentalny sposób.</p>
<p>Hard SF jest istotnie nie do zastąpienia, gdy chcesz pisać o Hard SF. Ale to jest sprowadzanie tematyki do jednego, co prawda dość szerokiego tematu: człowiek a postęp naukowy. Szkoła 1 jedzie na tym od lat, przykładem większość postapokaliptyków. Szkole 2 chyba już się znudziło. Szkoła 3 ma na oku więcej tematów niż tylko ten jeden. Przedstawiciele szkoły 4 w większości mają chyba zupełnie inne robaki w głowach.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Alex</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/470/comment-page-1#comment-16954</link>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2009 18:14:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=470#comment-16954</guid>
		<description>@JW

IMO najtrudniejsza jest szkoła 1 bo publika nie życzy sobie wierności naukowej tylko widocznych laserów w kosmosie, emocjonującej walki kołowej i wziuum kaboom (w wypadku space opery), i analogicznie w innych settingach. Oramus pisał kiedyś, że „Neuromancer to quest fantasy, w sumie trudno z tym dyskutować bo jak oskrobiemy to ze sztafażu to zostaje historia o tym jak ludzie gonili człowieka + sposób patrzenia na świat jakiego jeszcze nie było. I chyba to o to chodzi, Egan pisze hard sf o ludziach widzianych przez szkiełko i oko, nikt inny tego tak nie zrobił.

Zakładając, że tfurca chce czytać hard sf, to najłatwiejsza jest opcja 2.

A podobno najtrudniej napisać kryminał.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@JW</p>
<p>IMO najtrudniejsza jest szkoła 1 bo publika nie życzy sobie wierności naukowej tylko widocznych laserów w kosmosie, emocjonującej walki kołowej i wziuum kaboom (w wypadku space opery), i analogicznie w innych settingach. Oramus pisał kiedyś, że „Neuromancer to quest fantasy, w sumie trudno z tym dyskutować bo jak oskrobiemy to ze sztafażu to zostaje historia o tym jak ludzie gonili człowieka + sposób patrzenia na świat jakiego jeszcze nie było. I chyba to o to chodzi, Egan pisze hard sf o ludziach widzianych przez szkiełko i oko, nikt inny tego tak nie zrobił.</p>
<p>Zakładając, że tfurca chce czytać hard sf, to najłatwiejsza jest opcja 2.</p>
<p>A podobno najtrudniej napisać kryminał.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Jacek Wesołowski</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/470/comment-page-1#comment-16945</link>
		<dc:creator>Jacek Wesołowski</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Apr 2009 16:36:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=470#comment-16945</guid>
		<description>Nie żebym, broń Boże, zamierzał kiedykolwiek ośmielić się wziąć udział w jakimkolwiek konkursie pisarskim, ale w jaki sposób organizator definiuje Hard SF? Czy &quot;Inne Pieśni&quot; się załapują?

Pytam, bo zastanawiam się, czy konwencja Hard SF nie jest jednak, mimo wszystko, dość ograniczająca z punktu widzenia kogoś, kto należy do szkół 2, 3 lub 4. Trudno się w niej oderwać od Świata Takiego Jakim Jest Naprawdę, bo trzeba dochować Wierności Nauce i w efekcie trudno w niej przejść od pisania o konkretach do pisania o prawidłowościach. Kiedyś czytałem recenzję/opracowanie &quot;Lodu&quot; (nie wiem czy nie autorstwa WO) i autora najbardziej interesowało, że &quot;Polska jest niekonieczna&quot;. A czy to jest faktycznie najważniejsze w tej książce? Czy ona byłaby diametralnie inna, gdyby ją napisał Czeczen, albo gdyby Lód spadł na Bałkanach? Czy to jest książka o Polsce, czy o Prawdzie?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie żebym, broń Boże, zamierzał kiedykolwiek ośmielić się wziąć udział w jakimkolwiek konkursie pisarskim, ale w jaki sposób organizator definiuje Hard SF? Czy „Inne Pieśni” się załapują?</p>
<p>Pytam, bo zastanawiam się, czy konwencja Hard SF nie jest jednak, mimo wszystko, dość ograniczająca z punktu widzenia kogoś, kto należy do szkół 2, 3 lub 4. Trudno się w niej oderwać od Świata Takiego Jakim Jest Naprawdę, bo trzeba dochować Wierności Nauce i w efekcie trudno w niej przejść od pisania o konkretach do pisania o prawidłowościach. Kiedyś czytałem recenzję/opracowanie „Lodu” (nie wiem czy nie autorstwa WO) i autora najbardziej interesowało, że „Polska jest niekonieczna”. A czy to jest faktycznie najważniejsze w tej książce? Czy ona byłaby diametralnie inna, gdyby ją napisał Czeczen, albo gdyby Lód spadł na Bałkanach? Czy to jest książka o Polsce, czy o Prawdzie?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: Barts</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/470/comment-page-1#comment-16914</link>
		<dc:creator>Barts</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Apr 2009 10:48:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=470#comment-16914</guid>
		<description>Dzięki!

Kto wie, może spróbuję swoich sił?...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki!</p>
<p>Kto wie, może spróbuję swoich sił?…</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

