Znaczy, ja wiem, że anoreksja, że to się leczy, że zaburzenia emocjonalne, że cokolwiek, ale zdjęcia na tym blogu (via brutto) zrobiły na mnie szokujące wrażenie. Samym medialnym skojarzeniem, szkielety w skórze — ale na wybiegach a nie za drutami.
I najdziwniejsze jest to, że to nie jest przeginanie sygnału seksualnego (jak np u pakerów czy gwiazd porno), bo dla mężczyzn atrakcyjne są odpowiednie proporcje ciała, a nie absolutne parametry, więc jedynym żródłem takiego wizerunku jest artefakt kultury haute couture, na chudych ciuchy lepiej leżą.
[na szczęście najgorsze z tych zdjęć przy drugim oglądaniu okazało się szopką z Worth1000.com]
{ 2 } Comments
To jeden z wielu blogów zwi?zanych z ruchem “pro ana”. Te dziewczyny traktuj? to jako d??enie do doskona?o?ci i ca?kowitego panowania nad sob?. Nie chodzi tylko o wygl?d, bardziej chyba o problem z poczuciem braku kontroli nad ?yciem.
Jak wrzucisz “pro ana” w wyszukiwark? zobaczysz jak? niestety ogromn? skal? ma to zjawisko. Do tego dochodz? jeszcze spo?eczno?ci zamkni?te i zahas?owane. Internet daje mo?liwo?? rozwiajania grup “wsparcia”, gdzie dziewczyny nawzajem potrzymuj? si? w g?odowaniu.
@elffaran
O „pro-ana” czytałem, ale bardziej chodziło mi o te zmuzułmaniałe modelki na wybiegach i w wystudiowanych pozach, tam jest takie jedno zdjęcie laski w dwóch białych szmatkach i niczym więcej, pod spodem żebra i kości. Polski projektant by tego nie wymyślił.
Już po napisaniu notki skojarzyła mi się taka akcja artystyczna Zbigniewa Libery w której odtworzył jedne z bardziej znanych zdjęć z obozów zagłady — ludzi stojących za drutami, na współcześnie ubranych przypadkowych Polakach stojących za sznurem do bielizny.
A anoreksja, zaburzenie emocjonalne, opisane, jest etiologia, jest terapia. Jednym wali na stany lękowe, innym na natręctwa, jeszcze innym na jedzenie.
Post a Comment