Skip to content

Linki (13): haute couture zamiast pasiaków.

Znaczy, ja wiem, że anoreksja, że to się leczy, że zaburzenia emocjonalne, że cokolwiek, ale zdjęcia na tym blogu (via brutto) zrobiły na mnie szokujące wrażenie. Samym medialnym skojarzeniem, szkielety w skórze — ale na wybiegach a nie za drutami.

I najdziwniejsze jest to, że to nie jest przeginanie sygnału seksualnego (jak np u pakerów czy gwiazd porno), bo dla mężczyzn atrakcyjne są odpowiednie proporcje ciała, a nie absolutne parametry, więc jedynym żródłem takiego wizerunku jest artefakt kultury haute couture, na chudych ciuchy lepiej leżą.

[na szczęście najgorsze z tych zdjęć przy drugim oglądaniu okazało się szopką z Worth1000.com]

{ 2 } Comments

  1. elffaran | 2009-04-14 at 09:25 | Permalink

    To jeden z wielu blogów zwi?zanych z ruchem “pro ana”. Te dziewczyny traktuj? to jako d??enie do doskona?o?ci i ca?kowitego panowania nad sob?. Nie chodzi tylko o wygl?d, bardziej chyba o problem z poczuciem braku kontroli nad ?yciem.
    Jak wrzucisz “pro ana” w wyszukiwark? zobaczysz jak? niestety ogromn? skal? ma to zjawisko. Do tego dochodz? jeszcze spo?eczno?ci zamkni?te i zahas?owane. Internet daje mo?liwo?? rozwiajania grup “wsparcia”, gdzie dziewczyny nawzajem potrzymuj? si? w g?odowaniu.

  2. Alex | 2009-04-15 at 22:26 | Permalink

    @elffaran

    O „pro-ana” czytałem, ale bardziej chodziło mi o te zmuzułmaniałe modelki na wybiegach i w wystudiowanych pozach, tam jest takie jedno zdjęcie laski w dwóch białych szmatkach i niczym więcej, pod spodem żebra i kości. Polski projektant by tego nie wymyślił.

    Już po napisaniu notki skojarzyła mi się taka akcja artystyczna Zbigniewa Libery w której odtworzył jedne z bardziej znanych zdjęć z obozów zagłady — ludzi stojących za drutami, na współcześnie ubranych przypadkowych Polakach stojących za sznurem do bielizny.

    A anoreksja, zaburzenie emocjonalne, opisane, jest etiologia, jest terapia. Jednym wali na stany lękowe, innym na natręctwa, jeszcze innym na jedzenie.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *