Do Yourself A Song

W „Dosko­na­łej próżni , oprócz ksią­żek, Lem recen­zuje też grę/zabawkę edu­ka­cyjną „Do Your­self A Book”. Gra w nowa­tor­ski spo­sób pod­cho­dzi do ist­nie­ją­cych dzieł lite­rac­kich: książka źródłowa zostaje roz­ło­żona na zda­nia i frazy wydru­ko­wane na nama­gne­so­wa­nych paskach, z któ­rych można sobie poukła­dać swoją wła­sną wer­sję powie­ści. Recen­zent roz­wa­żał prze­wrót meme­tyczny, wyni­ka­jący z tego, że teraz każdy mógłby sobie zro­bić swoją wer­sję „Braci Kara­ma­zow , czy „Madame Bovary , z takim zakoń­cze­niem czy roz­po­czę­ciem, jakie mu się spodoba.

Świat się oczy­wi­ście nie zawa­lił, P.T. Publicz­ność była zbyt zajęta przy­go­dami Jolanty Ruto­wicz, aby zwró­cić uwagę na obu­rzone jęki zaku­rzo­nych oku­lar­ni­ków. Ale mar­ke­tin­gowcy zauważyli.

Do każ­dego w miarę nowego kom­pu­tera Apple jest doda­wany pro­gram Gara­ge­Band, pro­sty edy­tor do dźwięku. Nie do pli­ków dżwię­ko­wych, moż­li­wośc importu i kon­wer­sji są dość ogra­ni­czone, ale to co Gara­ge­Band robi w miarę dobrze, to wie­lo­ścież­kowe nagry­wa­nie i mik­so­wa­nie. Jest też funk­cjo­nal­ność sekwen­cera, ale prze­raź­li­wie nie­wy­godna. W naj­now­szej wer­sji dodano lek­cje muzyki pro­wa­dzone przez zna­nych arty­stów, ale nie mia­łem oka­zji tego obej­rzeć ani przetestować.

Chcia­łem sobie wczo­raj na tym wykli­kać pod­kład per­ku­syjny, odbi­łem się od nie­wy­god­no­ści sekwen­cera (nie można sobie poukła­dać dźwię­ków, trzeba je zagrać na kla­wia­tu­rze albo myszką — albo nabyć zewnętrzną kla­wia­turę MIDI), i pogrze­ba­łem głe­biej, zna­la­złem biblio­tekę Apple Loops.

Loops to kawałki muzyki, pogru­po­wane w tona­cjach, tem­pach i sty­lach, z wygodną, wie­lo­aspek­tową wyszu­ki­warką. Mają taką wła­ści­wość jak dobrze wyko­nane gra­fiki tła, że dobrze wyglądają/brzmią, samo­dziel­nie jak i zesta­wione w jed­no­lite grupy. Po pro­stu klocki z któ­rych można sobie poskła­dać utwór muzyczny. W zesta­wie jest jakiś zbiór pod­sta­wowy, ale można sobie doku­pić zestawy dodat­kowe w róż­nych sty­lach, autor­stwa ano­ni­mo­wych muzy­ków pra­cu­ją­cych dla Apple’a, jak i gwiazd. Kli­ka­nie jest miłe i przy­jemne, w godzinę można, nie mając żadnego przy­go­to­wa­nia muzycz­nego uło­zyć sobie taki kawa­łek w stylu electro-disco: MP3 AAC.

Bawiąc się tym, dotarło do mnie, co wła­ści­wie sprze­daje Apple, bo prze­cież nie kiep­skiej jako­ści sprzęt (w moim Mac­bo­oku od nowo­ści, przez dwa lata popsuło się pod­świe­tla­nie ekranu, układ zasi­la­nia z bate­rii i popę­kała obu­dowa), ani przy­zwo­ity sys­tem ope­ra­cyjny, ani prze­ciętny soft użyt­kowy, czy tele­fon bez połowy funkcjonalności.

Apple sprze­daje sno­bizm twór­czy, kup Key­note to twoje pre­zen­ta­cje będą oto­czone hypą jak wystą­pie­nia Steve’a Jobsa, kup Pla­ti­num Loops żeby mik­so­wać jak Fat­boy Slim, kup iPhone’a czy naj­now­szego iPoda, żeby być naj­za­je­bist­szym zio­mem w oko­licy, a Mac­bo­oka, żeby być hip­nym blog­ge­rem któ­rego ranty spi­sane w Star­buck­sie w Palo Alto, albo cho­ciaż w Amster­da­mie zmiaż­dżą Guya Kawa­saki w pył. Po co masz ćwiczyć tysiące godzin na key­bo­ar­dzie, per­ku­sji czy gita­rze, wystar­czy kupić pakiet Loops recom­men­ded to those users who are ready to rock.

12 Comments

  • zefir wrote:

    Prze­sa­dzasz :)
    To o czym piszesz to IMO to na co łapią się ludzie i co uła­twia sprze­da­nie ich stuf­fów. Sty­lo­wość (reak­cje kobiet na mojego nowego mac­bo­oka — oooo, jaki śliczny), design, ten cały hype.
    Ale to co ludzi trzyma potem przy tym sys­te­mie to jed­nak jego wygoda. Zresztą pięk­nym przy­kła­dem jest arty­kuł Pre­stona Galli z com­pu­ter­worlda: „Howe­ver, there’s no doubt that you often pay extra for a Mac; there really is a Mac tax, even if Micro­soft has over­sta­ted the amo­unt of that tax. But after living with a Mac, I can under­stand why people would be wil­ling to pay the tax.” tytuł tek­stu to „Living on Air: A Win­dows guru spends two weeks with a Mac”

  • tatamaxa wrote:

    W moim czar­nu­chu od nowo­ści były pro­blemy z wybu­dza­niem się, ostat­nio zaczął pękać top­case, mysz na usb prze­stała być wykry­wana a blu­eto­oth losowo znika. Ale i tak następny lap­tok będzie makiem.

  • benzodiazepiny wrote:

    Zagraj loopa jesz­cze raz, Sam.

  • zefir wrote:

    @tatamaxa
    I o to mi wła­śnie cho­dzi. To się rypie, tamto, ale alter­na­tywy gor­sze.
    Alex pró­bo­wał mnie odwieść od kupna Aira, wymie­niał mi roz­liczne wady, ale jak go zapy­ta­łem czy by chciał wró­cić na PCta, to odpo­wiedź była krótka. Nie.

  • Krótko mówiąc to, czym się tak sztur­cha WO, to nic innego, jak „od zera do boha­tera”? ;>

    A co do sprzętu, to chyba jesz­cze ostało się parę porząd­nych sprzę­tów? Czy te lep­sze Think­Pady też już osta­tecz­nie zeszły na FMCGówno?

  • janekr wrote:

    Tu jest link do faceta, który uważa, że obo­wiąz­kiem ame­ry­ka­nina jest zwal­czać komu­nizm i windowsy:

    http://www.kenrockwell.com/tech/00-new-today.htm

    notka „Win­dows is so bad ”

  • @muzyka z klocków

    Na pecety od dawna jest eJay itp. i to jest bar­dzo dobre jak sobie ktoś chce muzyczkę do gry albo innego fla­sha sobie zrobić.

  • @mrw

    Na pece­cie nie jest to sprze­da­wane jako szczyt twórczości.

  • @janekr
    Ken Roc­kwell ma total­nie zja­rany beret.

  • robmar wrote:

    E, myślę, że pod­cho­dzisz do tego od dru­giego końca. Nie wiem jaki — ale jakiś kom­pleks tu gra i Ci odwraca uwagę od ważnego.

    Ja myślę, że jest tak, że jeśli użyt­kow­nika pod­nieca „wyż­szość”, cią­gnie trend, przy­mu­sza kon­for­mizm — to oczy­wi­ście dobrze dla sprze­dawcy, a wesoło dla widowni zza pługa.

    Ale gubisz tu istotę. Ja myślę, że firma A. stara się wymy­ślić, jak daną rzecz zro­bić lepiej niż inni. Nie tro­chę lepiej — tylko o tyle lepiej, żeby sta­no­wiło to wyraźny skok jakościowy.

    Ty się pęzisz, że Ci się ukom­po­no­wało zbyt szybko.
    Nie pęź się tym. Lepsi zro­bią teraz lep­sze — to są tylko narzę­dzia, w innych rękach zdzia­łają więcej.

    Elek­try­bałta jesz­cze nie ma…

  • Po głęb­szym zasta­no­wie­niu się, nie pężę się, że za szybko, narzę­dzie to narzę­dzie, i gdy­bym miał pod­ka­sta i potrze­bo­wał dżin­gli to by była świetna sprawa.

    Iry­tuje mnie raczej (nie tylko u Apple’a) sprze­da­wa­nie narzę­dzi kon­su­menc­kich jako profi. „Zawo­dowa wier­tarka czy pro­gram do mon­tażu to ma zupeł­nie inne cechy niż to co jest rekla­mo­wane jako „profesjonalne.

    Zresztą wszyst­kie featury dla zawo­dow­ców są z Gara­ge­Banda sta­ran­nie wyprute, żeby pół­a­ma­tor kupił Logic Pro Express, a zawo­do­wiec pełne Logic Studio.

    Z tym też nie mam pro­blemu, tak się seg­men­tuje rynek, pro­blem mam z wma­wia­niem, że ukła­da­nie kloc­ków to „robie­nie rocka. Tyle.

  • robmar wrote:

    @Alex — masz rację. Ale miej litość dla ich mar­ke­tin­gow­ców — jakoś to muszą sprze­dać.
    O tyle mają rację, że teraz są narzę­dzia, któ­rymi ama­tor zrobi to, co kilka lat temu mógł tylko zawo­do­wiec.
    Muszą oczy­wi­ście prze­mil­czeć, że teraz zawo­do­wiec może więcej…

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *