Artykuł w Wall Street Journal o tym jak zarząd firmy Hewlett-Packard zamówił śledzenie dziennikarki w celu ustalenia kto z zarządu puszcza przecieki do prasy.
To następny przykład na zjawisko które kiedyś nazwałem prywatyzacją totalitaryzmu. Kiedyś państwo rozdawało karty, teraz jest tylko jednym z graczy (za to z największym gunem), i wszyscy uczą się od niego. I oto mamy wojnę teczek między korporacjami. Jest też w artykule wzmianka którą rozumiem tak, że żeby wykryć przeciek puszczano po H-P dokumenty w róznych obiegach i sprawdzano co wycieknie – to klasyczna metoda kontrwywiadu.
Czytam znowu „Paranoję” Josepha Findera, to klasyczny thriller szpiegowski przepisany na wielkie korporacje high-tech. To jest oczywiście największa wada tej książki, skomplikowana operacja kontrwywadowcza będąca clou akcji jest kompletnie nieopłacalna z biznesowego punktu widzenia (porażka i jej ujawnienie zabiłoby firmę) i jej powodzenie jest mało prawdopodobne (za dużo punktów załamania). Ale ksiązka jest dobra. I mamy tu obraz korporacji (struktury totalitarnej) prowadzącej działania analogczine do rządu, niekoniecznie totalitarnego, służby wszędzie działają podobnie.
Jest jeszcze totalitaryzm w domu i zagrodzie: hurtowy nadzór (wszędzie kamery „dla bezpieczeństwa”, cenzura dla ochrony Wartości, nowomowa (np kartka na drzwiach księgarni, głosząca, że dla ochrony i bezpieczeństwa gości/klientów zainstalowano system ochrony przeciwkradzieżowej), prywatne policje, profilowanie ludności w postaci „konsumentów”.
Zobaczymy co będzie dalej. Nadzór medyczno-obyczajowy przez ubezpieczalnie medyczne (początki już są)? Co jeszcze?
[…] związek zawodowy zakładają kamerę bezpieczeństwa; a potem wylatuje z roboty za byle co. Prywatyzacja totalitaryzmu. I, jak to kiedyś w przebłysku geniuszu powiedział WO: „i nie ma winnych, są tylko […]
Spook Country