Skip to content

Żyjemy w cyberpunku (27): Osobliwość już była.

Zadzwoniła do mnie rodzina, nie lubię tego, rozmowa była krótka i odłożylem słuchawkę prawie w pół zdania. Tego też nie lubię.

Ale później uświadomiłem sobie, że z punktu widzenia mojej najbliższej biologicznie rodziny, której większa część urodziła się przed wojną, jestem istotą z innego świata. Ze świata w którym praca nie jest oczywistością i moralnym obowiązkiem człowieka (jak kiedyś powiedziałem, że szukam nowej bo ta mi się znudziła, to był straszny bulwers), ze świata w którym nie mówi się „nie pamiętam” ani „nie wiem” tylko „nie chce mi się teraz guglać”, w którym z innymi ludźmi porozumiewam się dziwnymi, niezrozumiałymi środkami nieglosowej komunikacji działającymi jakby mimochodem, ale dzięki którym wiem bez bezpośredniego kontaktu, że znajomy mieszkający tysiąc kilometrów stąd ma remont w domu bo mu podłogę z egzotycznego drewna na gwarancji wymieniają. Pracuję gdzieś daleko, zajmuję się rzeczami których nawet najbardziej ogólnikowo nie umiem opowiedzieć, unikam kontaktu z przekaziorami którymi oni żyją, w JP2 nie wierzę, nie ma o czym rozmawiać.

A kiedy wracam na chwilę do ich świata, zakładam starannie opracowaną maskę aby nawiązać choćby nić porozumienia przez ukośnie spolaryzowane interfejsy światopoglądów, i czuję się jak musiał się czuć przedstawiciel Inwolwerencji w „Extensie” na negocjacjach z Zielonym Krajem.

Osobliwość już była, wyrwała część ludzi i przeniosła ich w przyszłość.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *