Jakie pamiętacie znaczące wydarzenia historyczne? Takie naprawdę znaczące?
Ja chyba żadnego. To znaczy pamiętam upadek Żelaznej Kurtyny, strajki na wybrzeżu w 1980 (dzień wcześniej wróciliśmy z wakacji w Sopocie), stan wojenny (którego jak raz wszystkie „atrakcje mnie ominęły poza tymi zdalnymi — Jaruzelem w telewizorze i wolnym od szkoły bo jakiś strajk był, nawet chyba żadnego patrolu ani koksownika nie widziałem), pierwszy bąbel internetowy, 11 września 2001. Ale to wszystko za 100 lat będą przypisy, a raczej „[chcesz wiedzieć więcej?] .
No może Internet to coś więcej, ale też nie uczestniczyłem w przełomie, a tylko doświadczyłem efektów. Przełom był w BBN, w czasach w których w Polsce na telefon czekało się 30 lat. Załapałem się wprawdzie na jeden z pierwszych dostępów do sieci, i pamiętam jak Simtel.net zgłaszał się jeszcze jako „White Sands Test Missile Range”, ale kto dziś pamięta SImtela, jest RapidShare i Bittorrent.
I pamiętam zniszczenie Challengera i Columbii, ale to już były ostatnie gwożdzie do trumny. Ludzkość wyjrzała w kosmos, nie znalazła tam nic atrakcyjnego, i nie wróciła więcej. Mówiono że puszczanie pieniędzy w kosmos to marnotrawstwo. Ale teraz i tak idą one na złote spadochrony managerów wielkiego kapitału. Mamy rozwój, gospodarczy, dwa samochody w każdym garnku, kurczak w każdym garażu, mamy rozwój kulturowy i techniczny, news o tym, że umarł nieszczęśliwy muzyk obiega błyskawicznie cały świat, ale nie mamy jak mu pomóc. I nie mamy nadziei, że będzie lepiej.
Może i program Apollo nie miał sensu. Ale zrobiono w nim coś, czego nie zrobił żade człowiek wcześniej, i pewnie nie zrobi żaden później. Coś co ludzkość będzie pamiętać, dopóki będzie istniała, kiedy zapomni już Lutrów i Torquemadów, Wałęsów i Mahometów.
Co nam teraz zostaje?
Żeby sobie przypomnieć jak to było.
http://www.wechoosethemoon.org też jest ładne (link z tego twittera)