Na Esensji pokazała się recenzja ksiąźki o Zbigniewie Nienackim. Nie dowiadujemy się cz jest to książka dobra, albo zła. Możnaby liczyć, że recenzent jest w stanie ocenić książkę merytorycznie, ale niestety w ocenie skupia się na składzie, korekcie, interpunkcji i kompozycji, drugorzędnych dla wartości merytorycznej recenzowanej pozycji.
Oprócz tego dostajemy krótkie, chaotycznie streszczenie, z którego dowiadujemy się między innymi, że „Wielki las” to grafomania.
To bardzo odważna teza. W dodatku, opierając się na znajomości innych tekstów recenzenta, zaryzykuję stwierdzenie, że teza ta wywodzi się z faktu, że „Wielki las” to książka, między innymi o ruchaniu. Nie o seksie, nie o miłości, a o ruchaniu. Przez co, w siermiężnych czasach komuny musiała robić za pornografię.
Wątpię w Sebastiana Chosińskiego znajomość tej książki, więc i jego moralną zdolność do oceniania jej. Ze względu na wyżej wspomniane wątki seksualne była trudna do dostania „za komuny”, póżniej chyba jej nie wznawiano. Szkoda. Szkoda tym bardziej, że recenzent pisze o braku wartości literackich w „dorosłych” ksiąźkach Nienackiego. Czytałem tylko „Las” i absolutnie się nie zgodzę.
Bo jeśli mamy tę książkę zaszufladkować, to jest to książka o służbach specjalnych, jedna z lepszych które czytałem i chyba najlepsza z polskich. Umieszczam ją gdzieś między „Akwarium” a słabszymi kawałkami LeCarre’a. Nienacki opisał małych, prowincjonalnych ludzi z ich małymi, prowincjonalnymi układzikami. Opisał ich tak że rzygać się chce, z dużym talentem.
Rozśmieszyla mnie jeszcze do łez sugestia, że za pruderyjnego Gomułki ludzie nie uprawiali seksu, a conajmniej nie romansowali.
A poza tym, recenzja jest tl;dr.
{ 2 } Comments
true story, to jest bardzo dobra książka.
Ba, “Raz W Roku W Skiroławkach” to kawalek bardzo rzetelnej tworczosci, o rozmachu i poczuciu smaku raczej niedostepnym przecietnej polskiej produkcji uwazajacej sie za literature przez duze L.
Post a Comment