Dzięki uprzejmości Wielkiej Firmy Która produkuje sprzęt do komercyjnego INFOSEC-u, obejrzałem „Dystrykt 9”. A godzinę póź przeczytałem recenzję w wyborczej (spoilery jak chuj). Krajst, jak można tak nie kumać, i nie wylecieć z tej roboty?
Jeśli nie widzieliście filmu, idźcie (ostrzegam tylko, że jest dołujący).
Recenzent ma pretensję, że odarto obcych z romantyzmu, co jest podwójnie żenujące.
Raz, że to w zasadzie jedyny sposób w jaki teraz można pokazać alienów tak, żeby sala nie ziewała; dwa, że ja ten argument już gdzieś słyszałem. W kontekście Emila Zoli, czarnego kryminału, filmu noir, czy nowego kina wojennego („Szeregowiec Ryan”, “Black Hawk Down”). Jeśli chcemy kopnąć odbiorcę w emo, musi uwierzyć. Jeśli ma uwierzyć, to nie można ukrywać bebechów. To co się pokazuje, musi się zgadzać z ludzką percepcją rzeczywistości, także biologicznej (via Biokompost).
I bardzo naturalnie wyglądały na mieście plakaty „obcym wstęp wzbroniony”, czy policyjna taśma „tylko dla ludzi”. Bez większego wysiłku, można sobie wyobrazić, że są naprawdę. Musiałyby być tylko trochę solidniejsze.
A zanim pokazali nam film, reklamowali nam takie gizmo, które pozwala ustalić, na którego pendrajwa, wsadzonego do którego portu USB w całej wielkiej firmie, przegrano dokument rozwhistleblowowany właśnie przez jakiegoś naiwnego frajera, który zdecydował, że ma ochotę na becoming a liability.
To znaczy nie było o tym. Było o zabezpieczaniu danych dla korporacji.
{ 3 } Comments
http://miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,7137800,Policja___Gruzini_i_Czeczeni_bija_zony__Normalka_.html
tak jakoś w kontekście D-9
Zawsze można wynieść wydruk/ksero, skopiować zrzuty ekranu albo zrobić fotki komórką.
@robmar
esatto
@tatamaxa
tradecraft jest trudny dla normalnego człowieka
Post a Comment