Tak naprawdę to niezbyt nowy, bo wyszedł w październiku, i można ściągnąć za „co łaska”.
![Nebular Spool – Shul [album cover]](http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2009/11/Nebular-Spool-Shul-0500.jpg)
okładka
Nie pisałem o nim, bo nie wiedziałem co napisać. Nebular Spool to muzyka smędząca, i postapokaliptyczna, spokojna, nastrojowa. „Ruins” z „Ruins” uznałem kiedyś za domyślny podkład do czytania tego bloga.
W obu poprzednich albumach były też fajne, ostre kawałki, któe niezauważalnie dla mnie awansowały do mojego topu odsłuchiwanych. Pierwszy z nich to „Tom Is Not My Friend” z „Exposery”, który niepostrzeźenie stał się moim THE most played:
Drugi to, dość podobny, „Perimeter Probe” z „Ruins”:
Piszę o tym co było na poprzednich albumach, bo „Shul” w pierwszym podejściu mnie konkretnie rozczarował. GMM opisuje swoje dzieło jako „rozkoszną, mroczną, depresyjną, post-apokaliptyczną cthulhutronikę”, co oznacza że są tam chroboty, smędzenia, powywania i dziwności. Nie podeszło mi, no.
Ale z rozpędu ściągnąłem tracki dodatkowe (dostęp po podaniu hasła z książeczki PDF przychodzącej z kupionym albumem), i tam jest jeden kawałek który mi podszedł. I dla tego tracka warto „Shul” kupić.
Albo jak podejdą wam te, które są w samym albumie.
Zwłaszcza, że można sobie wybrać cenę.
No Comments