Nowy Nebular Spool: „Shul”.

Tak naprawdę to nie­zbyt nowy, bo wyszedł w paź­dzier­niku, i można ścią­gnąć za „co łaska”.

[album cover]

okładka

Nie pisa­łem o nim, bo nie wie­dzia­łem co napi­sać. Nebu­lar Spool to muzyka smę­dząca, i posta­po­ka­lip­tyczna, spo­kojna, nastro­jowa. „Ruins” z „Ruins” uzna­łem kie­dyś za domyślny pod­kład do czy­ta­nia tego bloga.

W obu poprzed­nich albu­mach były też fajne, ostre kawałki, któe nie­zau­wa­żal­nie dla mnie awan­so­wały do mojego topu odsłu­chi­wa­nych. Pierw­szy z nich to „Tom Is Not My Friend” z „Expo­sery”, który nie­po­strze­źe­nie stał się moim THE most played:

Drugi to, dość podobny, „Peri­me­ter Probe” z „Ruins”:

Piszę o tym co było na poprzed­nich albu­mach, bo „Shul” w pierw­szym podej­ściu mnie kon­kret­nie roz­cza­ro­wał. GMM opi­suje swoje dzieło jako „roz­koszną, mroczną, depre­syjną, post-apokaliptyczną cthul­hu­tro­nikę”, co ozna­cza że są tam chro­boty, smę­dze­nia, powy­wa­nia i dziw­no­ści. Nie pode­szło mi, no.

Ale z roz­pędu ścią­gną­łem tracki dodat­kowe (dostęp po poda­niu hasła z ksią­żeczki PDF przy­cho­dzą­cej z kupio­nym albu­mem), i tam jest jeden kawa­łek który mi pod­szedł. I dla tego tracka warto „Shul” kupić.

Albo jak podejdą wam te, które są w samym albumie.

Zwłasz­cza, że można sobie wybrać cenę.

No Comments

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *