Złapać luja.

Prze­czy­ta­łem „Lubiewo” Michała Wit­kow­skiego. Dopiero teraz bo nie kupi­łem wtedy kiedy wyszło, a póź­niej w żadnej księ­garni gdzie można usiąść z kawą i prze­czy­tać tego nie mogłem zna­leźć. Podzię­ko­wa­nia dla Pawła za użyczenie.

Reflek­sje mam dwie.

Książka znisz­czyła mój, zbu­do­wany na kilku zna­jo­mych, obraz gejów jako – no wła­śnie, jak to nazwać – prze­cięt­nych ludzi któ­rzy mają ina­czej skie­ro­wany wek­tor ata­rak­cyj­no­ści sek­su­al­nej. Opi­sane „prze­gięte” cioty, któ­rych życie obraca się wokół dru­to­wa­nia luja (dru­to­wa­nia lujowi?), są jed­nak czymś szcze­gól­nym. I mam spory dyso­nans mię­dzy tym co prze­czy­ta­łem, a obra­zem metro­sek­su­al­nych homo obec­nym w naszej kul­tu­rze. Popraw­ność polityczna?

Druga reflek­sja jest taka, że w całym hi-techu też cho­dzi o to, żeby zła­pać luja i zro­bić mu dobrze. Żeby robot­nik z budowy uży­wał two­jego gizmo, nad któ­rym firma sie­działa dwa lata. Żeby nazwa weszła do języka.

Udało się to na przy­kład One­towi, już z nie­za­leż­nych źródeł sły­sza­łem hasło „głupi jak komen­tarz na Onecie”.

No Comments

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *