Skip to content

Infowojna, albo sumienie za sześćset baniek.

WIelki news, Google zdecydowało się pokazać faka chińskiemu rządowi i wyłączyć cenzurę w chińskiej wyszukiwarce.

Moje pierwsze skojarzenie to „Rok myszy” Normana Spinrada, groteskowe opowiadanie w którym chińskiej cenzurze stawia się Disney. W opowiadaniu wygrał Disney, nie sądzę, żeby w realu potoczyło się tak samo. W najprostszym rozwinięciu sytuacji Google utrzymuje brak cenzury, firmy budujące wielki chiński mur internetowy zarabiają więcej na wyblokowywaniu Google i tego co wyszukiwarka pookazuje, a na miejsce Google’a wchodzi Microsoft z Yahoo!, Bingiem i HotMailem.

John Gilmore powiedział kiedyś, że „sieć traktuje cenzurę jak uszkodzenie i prowadzi informacje dookoła” ale John Gilmore jest człowiekiem źelaznych zasad. I stać go na trzymanie się ich.

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *