Niesmaczek, pamięć, katharsis, logistyka.

Jedna pani ma taki pomysł, że robi gry na Waż­kie Tematy.

Zacznijmy od tego, że to nie jest nowe, z podob­nych pomy­słów mogę jesz­cze wymie­nić „Grey Ranks” — krót­kie RPG o Powsta­niu War­szaw­skim, oraz dwa, wydane razem, tytuły Johna Tynesa: Pup­pe­tlandPower Kill. Pup­pe­tland jest o dora­sta­niu, a Power Kill o eska­pi­zmie RPG.

Nie­sma­czek bie­rze się z tego, że pod­pię­cie się pod Wielki Temat to jest tzw chwyt „na Mausa”. Po „Mau­sie” poszła fala komik­sów o Holo­cau­ście (tu wstaw kadr o Mau­sie z Wilq’a), jako­ści róż­nej ale tema­tyka auto­ma­tycz­nie zamyka mordę kry­ty­kom („Jak można mówić, że gra o Zagła­dzie jest nie­do­bra! Prze­cież wszy­scy powinni Pamię­tać! Na boga, ona napi­sała instruk­cję na praw­dzi­wej maszy­nie uży­wa­nej przez SS! To Głę­bo­kie i Poważne! ).

Ktoś się przy­czepi, że prze­cież Lego Libery też jest o tym, a mi się podo­bało. Lego Libery jest o „tym , ale jest też o tym co cała twór­czość Libery jaką widzia­łem, o tym że bie­rze się nor­mal­nych ludzi/normalne klocki i for­muje się ich do jakicś celów. Lego bar­dzo długo było zabawką total­nie pacy­fi­styczną, a i tak da się z niego ukrę­cić kosz­mar, wziąć tylko szare klocki, szkie­lety z Lego Pira­tes itd. Że nie da się przed tym uciec.

A co mówi gra pani Bra­th­wa­ite? Że ktoś, gdzieś kie­dyś wyrzą­dzał zło, i teraz mamy moralny obo­wią­zek żeby nam było przy­kro, jak widzimy roz­bitą szybę.

[poli­cjanci z Lego teraz mają nawet Lego-kajdanki]

Kie­dyś wda­łem się w dys­ku­sję o „Grey Ranks” z ^mar­cin­ka­szyn­ski, nie­stety nie było miej­sca na jej roz­wi­nię­cie w cia­snej prze­strzeni 160-znakowych bli­pów. Dys­ku­sja była o tym dla­czego nie ma wię­cej takich kathar­tycz­nych gier.

Powo­dów jest kilka. Eko­no­micz­nie, rynek plan­szó­wek i indie RPG jest malutki, to są (w Sta­nach) tysieczne nakłady, a czę­sto nawet tak małe, że nie opłaca się iść na papier bo koszta logi­styki zabiją.

Psy­cho­lo­gicz­nie, celem gry jest roz­rywka, przez mode­ro­waną inte­rak­cję z innymi ludźmi, przez jakieś osią­gnię­cia, przez ładne kolory, obrazki, bada­nie reguł świata czy fizyczne napię­cie ocze­ki­wa­nia na wynik tocze­nia kostek. Do dobrej gry można wra­cać i wracać.

Gry kathar­tyczne to są numery na raz, poza tym gdy zacząć badać mecha­nikę świata gry, moźe się oka­zać, że naj­lep­sze growo efekty dają roz­wią­za­nia nie­słuszne moral­nie. Gdzieś czy­ta­łem o grze symu­la­cyj­nej w rzą­dze­nie pań­stwa w kry­zy­sie, gdzie oprócz skom­pli­ko­wa­nego, słusz­nego roz­wią­za­nia, gra­cze zna­leźli pro­ste i łatwe — wsa­dze­nie całej opo­zy­cji do obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych też dawało wyniki speł­nia­jące kry­te­rium wygranej.

Z dru­giej strony, ta (zna­la­złem na Barts News) jest bar­dzo krwawa, ale daje fun. Bo jest abs­trak­cyjna. Nie musimy się przej­mo­wać koniecz­no­ścią wymor­do­wa­nia całego z tru­dem zebra­nego klu­cza w celu osią­gnię­cia ostat­niego bra­ku­ją­cego Osiągnięcia.

A co z Pamię­cią, zakrzyk­nie ktoś? Polecę z auto­ry­tetu, taki kawa­łek zna­la­złem u Ste­fana Chwina i mi się wbił:

Coraz czę­ściej myślę, że Europę może zba­wić tylko zupełna utrata pamięci. Tu na rów­ni­nach mię­dzy Alpami a Kate­gat­tem, kana­łem La Man­che a Ura­lem, każde dotknię­cie prze­szło­ści otwiera żywą ranę. Więc może nie są tacy głupi ci mło­dzi Polacy i Niemcy w tiszer­tach, któ­rzy, gdy tylko tele­wi­zja zaczyna nada­wać pro­gram o daw­nych, wojen­nych cza­sach, bły­ska­wicz­nie zmie­niają tele­wi­zyjny kanał na MTV?

[„Dzien­nik dla doro­słych”, wyd. Tytuł, Gdańsk, s 397, brak roku wydania]

A co można myśleć o Tam­tych Cza­sach? Może po pro­stu to co sami o nich myśleli.

niech pogrze­bowe śpiewy wyrzucą z audy­cji
okla­sków nam nie trzeba
żądamy amu­ni­cji!

No Comments

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *