„Avatar” obejrzałem dopiero teraz, bo chciałem od razu w IMAX i 3D, a wszystkie seanse były powykupowywane na 3 tygodnie naprzód. Obejrzalem i bez grama, miligrama, nanograma, ironii piszę: już dawno żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Może w ogóle, żaden.
Ale zdziwiłem się mocno, kiedy przeczytałem, że Cameron nie chciał obsadzić Michaela Biehna, żeby widownia nie pomyślała, że to znowu „Aliens”, a przecież to jest „Aliens” a rebours.
„Aliens” był przecież peanem na cześć gung-ho braterstwa Marines, którzy oddadzą życie aby ochronić dziecko przed potworami. Ale przez te dwadzieścia kilka lat, dotarło do niego, że sensem istnienia żołnierzy jest przede wzystkim wypełnianie rozkazów, a te są wydawane przez takich korporacyjnych typów, jakich zawsze nie lubił.
proszę o kontakt. more@zacharuk.com