Akcja Warszawa.

[naj­pierw sprawozdawczo]

Byłem dzi­siaj na mani­fe­sta­cji w spra­wie obni­że­nia opłat auto­stra­do­wych dla moto­cy­kli­stów. Wrę­czono postu­laty rzecz­ni­kowi, potem prze­je­cha­li­śmy przez mia­sto do Sejmu i GDD­KiA. Zdję­cia tutaj.

[a teraz na Couplanda]

Pierw­sze wra­że­nie jest zdzi­wie­niem: poli­cja też ma sku­tery? Pod czer­wo­nym budyn­kiem na Cha­łu­biń­skiego, który zawsze bra­łem za kawa­łek Poli­tech­niki zapar­ko­wane dwa duże białe skuty, chyba Peu­ge­oty Ely­seo, z napi­sem Poli­cja. Jadę dalej, szu­kam jakie­goś ofi­cjal­nego miej­sca do wje­cha­nia, w końcu skrę­cam w Hożą, tłu­mek moto­cy­kli­stów kilka wozów poli­cji, pano­wie wła­dza w czar­nych mun­du­rach i żółtych kamizelkach.

transparent na Hożej

trans­pa­rent na Hożej

Objeż­dżam kwar­tał, teraz znaj­duję wjazd do bramy, wjeż­dżam, zsia­dam, pcham moto­cykl na miej­sce wska­zane przez jed­nego z orga­ni­za­to­rów. Obok mnie par­kuje gość na Faze­rze 600. Wycią­gam zza pazu­chy butelkę mine­ral­nej, upior­nie gorąco.

mój motocykl na demonstracji

Potem jest cze­ka­nie, do ofi­cjal­nej godziny pro­te­stu jesz­cze kil­ka­na­ście minut. Ktoś mnie fil­muje, potem idę wzdłuż kwar­tału, bli­żej Hożej moto­cy­kle stoją w dwóch rzę­dach. Prze­cho­dzę wzdluż, i liczę, czter­dzie­ści pare, ale z ulicy cią­gle dojeż­dżają nowi, spraw­nie kie­ro­wani na wolne miej­sca przez orga­ni­za­to­rów. Ktoś roz­daje mapki prze­jazdu do Sejmu i GDDKIA.

motocykle pod Ministerstwem Infrastruktury

Przez tłum prze­py­chają się dzien­ni­ka­rze, łapiąc ludzi do wywia­dów, zacze­pia mnie czło­wiek z MMWar­szawa pyta­jąc czy mamy jakie­goś szefa, zamie­niam kilka słów z Mate­uszem z Fazera. Moto­cy­kli jest około 60 kiedy zaczyna się pro­test. Zostają roz­wie­szone trans­pa­renty, jeden z orga­ni­za­to­rów wygła­sza mowę.

transparenty przed wejściem do Ministerstwa Infrastruktury

Padają chó­ralne okrzyki, potem atmos­fera siada, robi się pik­ni­kowa. Jakiś star­szy pan pyta o co pro­te­stu­jemy, wyjaśniam.

Potem przez pro­te­stu­ją­cych idzie wieść, że za 10 minut ruszamy. Wra­camy do maszyn, część ludzi już poje­chała, w rów­nym rzę­dzie są szczerby. Prze­ta­czam ręcz­nie moto­cykl na par­king, wsia­dam i odpa­lam, dołą­czam do peletonu.

Dojeż­dżamy do skrzy­żo­wa­nia z Ale­jami, skrę­camy, zatrzy­mu­jemy się na świa­tłach na Emi­lii Pla­ter, i nagle orien­tuję się, że zie­mia drży, od dzie­siąt­ków baso­wych sil­ni­ków chop­pe­rów ze sta­tecz­nymi panami z brzusz­kiem do super­spor­tów z pod­gię­tymi tabli­cami, na któ­rych przy­je­chali „dawcy”. Ktoś wkręca sil­nik na obroty, drugi trzeci, też prze­krę­cam manetkę aż wska­zówka nie oprze się o czer­wone pole na czter­na­stu tysiącach.

Ruszamy dalej, luźną grupą przez mia­sto. Na ron­dzie Dmow­skiego dwie dziew­czyny śmieją się poka­zują sobie cze­ka­jące na zie­lone moto­cy­kle. Potem plac Kon­sty­tu­cji, Piękna, pod Sej­mem zatrzy­muje się tylko grupa która ma prze­ka­zać listy dla posłów.

Potem plac Trzech Krzyży, palma, znowu Jero­zo­lim­skie, na Mar­szał­kow­skiej można wresz­cie tro­chę przy­spie­szyć, ale zaraz skręt w Kró­lew­ską. Dojeż­dżamy do Żela­znej, i sto­jąc na pasie do skrętu w lewo popeł­niam błąd, gaszę sil­nik aby dać mu chwilę wytchnie­nia w leją­cym się z nieba żarze. Kiedy włą­cza się zie­lone, wen­ty­la­tor chłod­nicy bie­rze tyle prądu, że roz­rusz­nik nie ma siły obró­cić wału. Spy­cham moto­cykl na pobo­cze, w cień pod Men­nicą i macham jadą­cym dalej. Nawet, kiedy osty­gnięty sil­nik w końcu ruszy, nie mam już siły jechać przez upał na koń­czącą zbiórkę w Jankach.

2 Comments

  • Gasisz sil­nik żeby wystygł? Prze­cież wtedy nie jest chłodzony.

  • Tak, jak sie stoi na świa­tłach to i tak chlo­dze­nia z wia­traka nie starcz­czy, a wyłą­czony prze­staje się grzać.

Leave a Reply

Your email is never shared.Required fields are marked *