Category Archives: dźwięki

do 22kHz

Starość i zgorzknienie

Lubię „No More Sor­row” Lin­kin parku, ale za każ­dym razem jak tego słu­cham czuję się zgorzk­niały. Dla­czego? [wer­sja z lyric­sami tutaj] Bo jak wokal dojeż­dża do lini­jek And I’m begin­ning to think I have been dece­ived to pierw­sze sko­ja­rze­nie mam „no to ci chwilę jed­nak zajęło, stary”. No bo prze­cież… Pio­senka z filmu „Wię­cej czadu”, peł­nego pięk­nej, jasnej

Słucham znaleziska

Nie mam w domu dostępu do sieci pozwa­la­ją­cego na oglą­da­nie tubek i ścią­ga­nie dużych pli­ków, więc jak jestem gdzieś pod­pięty do sieci, to ścią­gam na zapas. Przy oka­zji grze­ba­nia po Cre­ative Com­mons na SoundC­lo­udzie wygrze­ba­łem kawa­łek zaty­tu­ło­wany „Fail” i pod­pi­sany „Rebeka”. Począ­tek mi się spodo­bał, ścią­gną­łem, po czym nie­ocze­ki­wa­nie oka­zało się, że słu­cham tego w kółko. A jak

Plumkanie

Post zbior­czy, bo te rze­czy znaj­duję, poba­wię się, a potem zapo­mi­nam i wyszu­ka­nie robi się kło­po­tliwe (lin­ko­wa­nego poni­żej Oto­mata szu­ka­łem pół dnia). Mag­Dee kie­dyś pod­rzu­ciła linka do Audio­To­ola, wir­tu­al­nego stu­dia muzycz­nego, fajne, tylko szkoda, że nie ma wer­sji offline. Ale przez inter­netsy dzi­siaj prze­le­ciał link do Tone­Ma­trixa — fla­szo­wego sekwencero-syntezatora. Uwaga, plum­ka­nie wciąga. Coś podob­nego sprzę­towo ale 8 na

Zaskoczenie, że teraz Polska

Na tele­fo­nie cza­sem gry­wam w Spe­edX, pro­stą grę pole­ga­jącą na tym, że  jedzie się przez tunel (miło­śnicy Freuda mogą włą­czać krzywe uśmieszki), a prze­chy­la­jąc tele­fon w lewo i w prawo wymija się prze­szkody. Można grać w oku­la­rach 3D, całość spra­wia dość odjaz­dowe wra­że­nie i wciąga. Pod­czas gry leci bar­dzo przy­jemna muzyka i zanim wzią­łem się do pru­cia andro­ido­wej paczki w celu pozy­ska­nia MP3,

Elektryczna transgresja z nożnym sterowaniem.

W „Dzien­niku dla doro­słych Chwina jest piękne uchwy­cona kaden­cja mowy Rydzyka pro­wa­dzą­cego piel­grzymkę do Czę­sto­chowy, tłum falu­jący w rytm muzyki gita­ro­wej. Prze­bitka sko­ja­rze­nia na scenę z dzie­ciń­stwa i znaną z fil­mów: zakon­nica z aku­styczną gitarą spie­wa­jąca pobożne i rado­sne pio­senki o Jezu­sie. Aku­styczna gitara jest instru­men­tem boskim, oto sześć oscy­la­tó­row har­mo­nicz­nych, któ­rych czę­sto­ści możemy zmie­niać ukła­da­jąc je w, miłych dla ucha, mate­ma­tycz­nych

Lightflow.

Bart_706 zapo­dał linka do faj­nego ambientu, ścią­gać, słuchać.

Cyberpunk not ded.

W ramach dar­mó­wek z iTMS wyha­czy­łem kie­dyś tele­dysk o czarno-białym mie­ście zamiesz­ka­łym przez tajem­ni­cze kap­suły. Wkrę­ci­łęm się, muszę poszu­kać wię­cej rze­czy The Cry­stal Method.

Nowy Nebular Spool: „Shul”.

Tak naprawdę to nie­zbyt nowy, bo wyszedł w paź­dzier­niku, i można ścią­gnąć za „co łaska”. Nie pisa­łem o nim, bo nie wie­dzia­łem co napi­sać. Nebu­lar Spool to muzyka smę­dząca, i posta­po­ka­lip­tyczna, spo­kojna, nastro­jowa. „Ruins” z „Ruins” uzna­łem kie­dyś za domyślny pod­kład do czy­ta­nia tego bloga. W obu poprzed­nich albu­mach były też fajne, ostre kawałki, któe nie­zau­wa­żal­nie dla mnie awan­so­wały do

Taki sobie Ugress.

Już chwilę temu wyszła nowa płyta Ugress. Tro­chę się cza­iłem, żeby kupić ją w nie­za­leż­nym skle­pie z MP3, ale w końcu leni­stwo i brak czasu pod sie­cią na takie zabawy zwy­cię­żył, wycią­gną­łęm z zapasu następną zdrapkę i wykli­ka­łem rzecz w iTu­nes Music Store. Poszło szybko. Album tro­chę roz­cza­ro­wuje. Może to przez to, że lubię cięż­sze kli­maty (w rodzaju Kosmo­naut), ale, poza znaną z sin­gla „It Was

Do Yourself A Song

W „Dosko­na­łej próżni , oprócz ksią­żek, Lem recen­zuje też grę/zabawkę edu­ka­cyjną „Do Your­self A Book”. Gra w nowa­tor­ski spo­sób pod­cho­dzi do ist­nie­ją­cych dzieł lite­rac­kich: książka źródłowa zostaje roz­ło­żona na zda­nia i frazy wydru­ko­wane na nama­gne­so­wa­nych paskach, z któ­rych można sobie poukła­dać swoją wła­sną wer­sję powie­ści. Recen­zent roz­wa­żał prze­wrót meme­tyczny, wyni­ka­jący z tego, że teraz każdy mógłby sobie zro­bić swoją wer­sję

Żyjemy w cyberpunku (26): lokalne ekstrema, w tym także idoru z cyckami.

Naj­lep­szą rze­czą jaką Wilia­mowi Gib­so­nowi przy­szła do głowy, było stwier­dze­nie, że przy­szłość już tu jest, tylko nie­rów­no­mier­nie roz­ło­żona. Dzi­siaj tra­fiły do mnie dwa newsy z przy­szło­ści naszego kraju: 4chan pwnz TIME.com, duży sza­cun, za całość przed­się­wzię­cia w sumie; idoru z Argen­tyny, z cyc­kami (wiki): Zasta­na­wia­ją­cym się co Sabrina „chcę mieć naj­więk­sze sili­kony świata Sabrok ma wspól­nego z cyber­pun­kiem, wyja­śniam, że nie dość że

Now playing: GMM.

[kisił mi się ten post, aż benzo mnie spro­wo­ko­wał do skoń­cze­nia] Kiedy moi pod­sta­wów­kowi współ­ple­mieńcy tłu­kli się o to czy lep­sze jest Lady Pank czy Repu­blika, ja słu­cha­łem bry­tyj­skiego elec­tro w czy­sto syn­te­za­to­ro­wych aran­ża­cjach Benna Dagli­sha. Jego naj­więk­sze dzieło brzmi tak (wła­ściwa melo­dia zaczyna się od gon­gów na początku poziomu): Póż­niej prze­sia­dłem się na Amigę, na peceta

Melodyjka z Sondy.

Raz czy dwa chyba na koniec odcinka „Sondy” pole­ciała taka elek­tro­niczna, kom­pu­te­rowa melo­dyjka, która strasz­nie mi się spodo­bała. Mama powie­działa, że nazywa się „Popcorn”. Byłem wtedy odcięty od kul­tury dźwię­ko­wej, i to było jak rzad­kie zja­wi­sko astro­no­miczne — jed­no­ra­zowe olśnie­nie Kilka lat póź­niej wresz­cie mia­łem magne­to­fon na któ­rym słu­cha­łem Jarre’a, Biliń­skiego i Pink Floy­dów. I odkry­łem, że kolega

OST.

[ten kawa­łek ide­al­nie mi wcho­dzi w nastrój bloga]

Now playing: „stratocaster strapped to your back // it’s semi-automatic like Dad’s”

Panie i pano­wie, oto przed wami pun­kowa bur­le­ska Amandy Pal­mer! Było w lep­szej jako­ści, udo­stęp­nione przez samą nią, ale dla­cze­goś YT zdjęło. Tu jest wer­sja live, ofi­cjalna:   A tutaj jest ofi­cjalny tekst pio­senki, post­nięty na forum przez samą autorkę, szacun!

Żyjemy w cyberpunku (21): witajcie w przyszłości.

[via czer­ski]