Category Archives: gdzieś indziej

Żyjemy w cyberpunku: psychopatę zatrudnię

W tek­ście dla The Inde­pen­dent, Brian Bashan cytuje dyrek­tora wiel­kiego banku, wspo­mi­na­ją­cego, że w któ­rejś z poprzed­nich firm szu­kali psy­cho­pa­tów do zatrud­nie­nia w dziale finansowym.

Chciałbym tego posłuchać

Dzi­siej­sza notka miała być o czym innym, o cukierni koło cmen­ta­rza, która zawsze była zamknięta kiedy szli­śmy na grób dziadka i nigdy nie udało się tam zjeść ciastka — aż do dzi­siaj (nie­do­bre było). Ale Jakub zalin­ko­wał, że lemow­ski Google Doodle, to dzieło Mar­cina Wicha­rego, zaj­rza­łem na stronę, a tam bar­dzo lemow­skie opo­wia­da­nie o „Ede­nie”, a wła­ści­wie o kom­po­zy­to­rze, który nagrywa ścieżkę

Wtem! Osiągnięcie!

Są takie dni, że idziesz na pocztę zre­ali­zo­wać awizo na obe­lżywy list przy­po­mi­na­jący o następ­nej zapo­mnia­nej spra­wie do ogar­nię­cia, na poczcie prze­kie­ro­wują do okienka pacz­ko­wego, skąd po star­ciu z twa­rzy WTF-a zasko­cze­nia fasu­jesz solidną paczkę. A w niej, coś o czym zdą­ży­łeś już zapo­mnieć, porzu­cić wszelką nadzieję, sfru­stro­wać się i zapo­mnieć z zaję­cia ogar­nia­niem aktu­al­nej fazy cyklu życio­wego homo sapiens. Zna­czy

Protected: Rzeczywistość rozszerzona

There is no excerpt because this is a pro­tec­ted post.

Fikcje

Czy­ta­nie takich kla­sycz­nych blo­gów trak­to­wa­łem zawsze jako okna w inne rze­czy­wi­sto­ści. Rze­czy­wi­stość gospo­dyni domo­wej, rze­czy­wi­stość kor­posz­czura, rze­czy­wi­stość yup­piego. Aż któ­re­goś dnia coś się prze­staje zga­dzać, pani praw­nik spę­dza­jąca week­endy w Paryżu z coraz to nowymi kochan­kami nie mia­łaby czasu tyle pisać. Albo po pro­stu z trze­ciej ręki dowiem się, że auto­rem bloga ogiera pod­ry­wa­cza jest kor­posz­czur z dwójką dzieci. Nawet

Idée fixe

Odkąd znam Witka Wita­szew­skiego (jakoś 15 lat będzie w tym roku), zawsze robił sys­tem RPG. Przez wszyst­kie prace, prze­pro­wadzki i zawi­ro­wa­nia życiowe, małymi kro­kami, Witek z przy­ja­ciółmi pisał Sys­tem. Sys­tem opi­su­jący syfia­stą przy­szłość Pol­ski po inwa­zji obcych i prze­mia­nie fazo­wej naszego świata. Przez te wszyst­kie lata tech­no­to­ta­li­ta­ry­styczne wizje przy­szło­ści zaczęły się speł­niać i to jest z jed­nej strony satys­fak­cjo­nu­jące, a z dru­giej

Linki: porn future

Pozy­tywny wpływ por­no­gra­fii oraz przy­szłość tech­no­lo­giczna pornografii.

Słucham znaleziska

Nie mam w domu dostępu do sieci pozwa­la­ją­cego na oglą­da­nie tubek i ścią­ga­nie dużych pli­ków, więc jak jestem gdzieś pod­pięty do sieci, to ścią­gam na zapas. Przy oka­zji grze­ba­nia po Cre­ative Com­mons na SoundC­lo­udzie wygrze­ba­łem kawa­łek zaty­tu­ło­wany „Fail” i pod­pi­sany „Rebeka”. Począ­tek mi się spodo­bał, ścią­gną­łem, po czym nie­ocze­ki­wa­nie oka­zało się, że słu­cham tego w kółko. A jak

Plumkanie

Post zbior­czy, bo te rze­czy znaj­duję, poba­wię się, a potem zapo­mi­nam i wyszu­ka­nie robi się kło­po­tliwe (lin­ko­wa­nego poni­żej Oto­mata szu­ka­łem pół dnia). Mag­Dee kie­dyś pod­rzu­ciła linka do Audio­To­ola, wir­tu­al­nego stu­dia muzycz­nego, fajne, tylko szkoda, że nie ma wer­sji offline. Ale przez inter­netsy dzi­siaj prze­le­ciał link do Tone­Ma­trixa — fla­szo­wego sekwencero-syntezatora. Uwaga, plum­ka­nie wciąga. Coś podob­nego sprzę­towo ale 8 na

Zaskoczenie, że teraz Polska

Na tele­fo­nie cza­sem gry­wam w Spe­edX, pro­stą grę pole­ga­jącą na tym, że  jedzie się przez tunel (miło­śnicy Freuda mogą włą­czać krzywe uśmieszki), a prze­chy­la­jąc tele­fon w lewo i w prawo wymija się prze­szkody. Można grać w oku­la­rach 3D, całość spra­wia dość odjaz­dowe wra­że­nie i wciąga. Pod­czas gry leci bar­dzo przy­jemna muzyka i zanim wzią­łem się do pru­cia andro­ido­wej paczki w celu pozy­ska­nia MP3,

Schyłkowcy

Z oka­zji 50 rocz­nicy lotu Jurija Gaga­rina mia­łem tu napi­sać notkę o tym, że to fajna pozy­tywna oka­zja, takie ate­istyczne święto, upa­mięt­nia­jące jeden z naj­więk­szych suk­ce­sów w dzie­jach ludz­ko­ści. Ale póź­niej przy­szło mi do głowy, że nie ma się z czego cie­szyć, nie poszli­śmy wiele dalej, ludzie teraz nie odda­lają się na wię­cej niż kilka tysięcy kilo­me­trów od powierzchni

Straine jest w pytę

Łatwo mnie nacią­gnąć na kasę. Wystar­czy być twórcą niszo­wych dzieł, rzu­tem na taśmę wydać coś w niskim nakła­dzie, roz­gła­szać to w rów­nie alter­na­tyw­nych środ­kach maso­wej komu­ni­ka­cji, a wysu­płam kasę i z drże­niem serca będę póź­niej roz­pa­ko­wy­wał wymiętą kopertę w któ­rej nadej­dzie Dzieło. W ten spo­sób na moje półki tra­fiło kilka zupeł­nie niszo­wych RPG (np „Pup­pe­tland”) i kilka pro­duk­tów Pana Ryby. Oraz „Stra­ine:

Linki: nowe Daily

Odci­nek jest o nie­na­wi­ści. Jakoś teraz mija rok, jak zakoń­czy­łem współ­pracę z firmą z wspo­mnia­nej w Daily branży. I jak odszedłem z IT.

Linki: afirmacja pisarza

Tutaj: [ter­ri­ble­minds]

Mój dom murem podzielony

Obec­ność w sieci coraz bar­dziej dzieli mi się na duszę publiczną i duszę pry­watną (jak genial­nie nazwał to Jacek Dukaj), część „ofi­cjalną” w sytu­acji awa­ryj­nego drama mana­ge­ment wypro­wa­dzi­łem na takiego oto bloga: FNORD.PL. tam będą uka­zy­wały się rze­czy apro­pos moich sze­roko poję­tych spraw zawo­do­wych. Tu z kolei już od pół roku nad­cho­dzi remont i zmiany, ale z kolei kilka warun­ków koniecz­nych

Linki: maniakalni przedsiębiorcy, między innymi.

tutaj A tutaj wywiad z Houllebecquiem.