Category Archives: blogosferia

kwa kwa KWA!!111oneone

Losowe akty rzeczywistości.

tutaj

Lightflow.

Bart_706 zapo­dał linka do faj­nego ambientu, ścią­gać, słuchać.

Nasz człowiek w NRD.

Faj­nego blo­ga­ska zna­la­złem przez nudną dys­ku­sję o asfal­cie u WO. Auto­rem jest czło­wiek z SF-F, ale nie mogę sko­ja­rzyć kto się kryje pod logi­nem „cmos . Moje pierw­sze sko­ja­rze­nie było takie, że to jest blog który chciał­bym prze­cztać jako książkę (a nie jakieś kawy­zmu­chami), bo to kawał cie­ka­wych wspo­mnień, ale z dru­giej strony faj­nie się czyta jako retro-bloga.

Żyjemy w cyberpunku: to oficjalne.

Komen­tu­jąc sprawę Chiny vs Google Wil­liam Gib­son twit­nął: Źródła: [1], [2].

Polska to pamięć i groby.

W Euro­pie sto kilo­me­trów to daleko, w Sta­nach sto lat temu, to dawno. Jacek Dukaj znowu nie dostał Pasz­portu Poli­tyki. Poprzed­nio za „Lód , terz za „Wrońca . Zamiast niego dostał tym razem koleś piszący o Holo­cau­ście. I mi opa­dło. To nie jest tak, że ja jestem prze­ciwny pisa­niu o Holo­cau­ście. To jest tak, że jest czas siewu i czas zbioru,

Cytat dnia: co to jest fantastyka.

Z zain­te­re­so­wa­niem obser­wuję aferę Jakuba Ćwieka. W otoczce meme­tycz­nej afery Andrzej Misz­kurka pięk­nie pod­su­mo­wał ten gatu­nek lite­racki. Ten wątek dys­ku­sji toczył się dookoła narze­ka­nia, że wydawca suge­ruje wyda­nie książki nie­do­pra­co­wa­nej: Ale to kwin­te­sen­cja fan­ta­styki. Naj­le­piej sprze­da­ją­cymi się auto­rami fan­tasy byli do nie­dawna Jor­dan i Good­kind. Naj­le­piej sprze­da­jąca się space opera to Honor Har­ring­ton. Do dzi­siaj wielu czy­tel­ni­ków

Nowy Nebular Spool: „Shul”.

Tak naprawdę to nie­zbyt nowy, bo wyszedł w paź­dzier­niku, i można ścią­gnąć za „co łaska”. Nie pisa­łem o nim, bo nie wie­dzia­łem co napi­sać. Nebu­lar Spool to muzyka smę­dząca, i posta­po­ka­lip­tyczna, spo­kojna, nastro­jowa. „Ruins” z „Ruins” uzna­łem kie­dyś za domyślny pod­kład do czy­ta­nia tego bloga. W obu poprzed­nich albu­mach były też fajne, ostre kawałki, któe nie­zau­wa­żal­nie dla mnie awan­so­wały do

Nie wiem co z tym zrobić.

Olga jest nauczy­cielką i przy­nio­sła pół roku temu taką obser­wa­cję (cytuję z pamięci): kiedy dzieci usta­lają mię­dzy sobą hie­rar­chię — kto ładniej­szy, kto bogat­szy, kto naj­lep­szy w spo­rcie — dzie­ciom inte­li­gen­cji rodzice mówią, źe są ponad to …a kto sta­wia się poza hie­rar­chią, sta­wia się poni­źej niej. [sko­ja­rzyło mi się z bra­ine­ate­rem u ^WO]

Ala jest ateistką.

Zadu­ma­łem się ostat­nio nad wyzna­niem WO na temat pustej ściany jako sym­bolu nie­wiary w abso­lut. To jest bar­dzo fajny brak sym­bolu, ale nie­stety zbyt wyszu­kany, umysł ludzki lubi się posłu­gi­wać jasnymi, wyraź­nymi sym­bo­lami jak ✝, ✡, @ (man­dala) czy miecz Pro­roka. Napo­leon powie­dział kie­dyś, że umie spra­wić, żeby ludzie zabi­jali się dla kolo­ro­wej wstążki. Sym­bol musi

Żyjemy w cyberpunku: Gibson antycypował.

pod­skórny inter­fejs tele­fo­niczny (tro­chę mi się wydaje, że to ściema) ręka Automatycznego Jacka

Linki: wróg grupowy.

Clay Shirky o dyna­mice grup w sieci.

Przełamanie.

Arty­kuł zna­la­złem via brutto, ale dopiero MRW mnie spro­wo­ko­wał, żeby zare­ago­wać w drugą stronę. Nie wiem czy to jest do końca o mnie, w ’89 mia­łem naście lat a nie 10, byłem tym kole­siem co miał swój kom­pu­ter (naj­pierw VIC-20, potem C=64), i chyba dla­tego pamię­tam tro­chę ina­czej niż MRW. Co pamię­tam? Przede wszyst­kim olbrzymi stres trans­for­ma­cji, kiedy pra­wie z dnia na

Najsmutniejsza rzecz w polskim internecie.

Czego nie wypada po trzydziestce.

Linki (14): Stross.

Char­liego Strossa bar­dzo cenię za jeden tekst: „Col­der War”. Czy­ta­łem jesz­cze jedną jego rzecz, ale nie rzu­ciła mnie na kolana, cza­sem tylko zaglą­da­łem na jego bloga. Wie­dzia­łem, że facet jest byłym kom­pu­te­row­cem który poszedł w pisa­nie. Aż Stross opi­sał swoją durną i chmurną mło­dość w star­tu­pach i post-Thatcherowskiej Szkocji.

Żyjemy w cyberpunku (28): pamięci Marka Felta.

Tydzień temu na kon­fe­ren­cji CON­Fi­dence 2009 mia­łem oka­zję poroz­ma­wiać z Jaco­bem Apple­bau­mem, będą­cym przed­sta­wi­cie­lem pro­wa­dzo­nego przez EFF pro­jektu Tor. Tor to zestaw apli­ka­cji do ukry­wa­nia swo­jej obec­no­ści w sieci, nie w sen­sie, że nie widać kogoś w „odwie­dza­ją­cych” na Bli­pie, tylko, że nie da się go pro­sto wyśle­dzić (przez „pro­sto” rozu­miem tu wysła­nie kilku pism z pie­czątką pro­ku­ra­tury lub

Żyjemy w cyberpunku (25): „All Tomorrow’s Parties po polsku.

[wiem, że byo] W mpiku zabój­cze komu­nijne kombo: PS3 + 3 gry + Biblia. I komen­tarz na Gizmodo.