Category Archives: gdzieś indziej

Dzieje się więcej.

Z zasko­cze­nia zosta­łem zapro­szony przez firmę Arte­gence (z którą kie­dyś współ­pra­co­wa­łem) do wygło­sze­nia spi­czu o open source’owych sys­te­mach zarzą­dza­nia tre­ścią na kon­fe­ren­cji Tech­Stan­dard 2010. Oprócz tego, jesz­cze nie­ofi­cjal­nie mogę powie­dzieć, że dołą­czam do zespołu technologie.gazeta.pl.

Linki: Po Bronson.

Dawno temu wyszła w Pol­sce jego „Gra w krze­mowe kości”, była drugą z wyda­nych w Pol­sce ksią­żek (fabu­lar­nych) o życiu w hi-techu; jest ich zresztą zdu­mie­wa­jąco nie­wiele (pierw­szą byli „Pod­dani Micro­so­ftu” Couplanda, poza tym „Cryp­to­no­mi­con” i „Para­noja” Fin­dera). O ile Coupland opi­sał histo­rię dość pro­stą i na pozio­mie sze­re­go­wych start-upowców, o tyle Bron­son poje­chał po szczy­tach kor­po­ra­cyj­nej poli­tyki. Spodo­bała mi się wtedy ta

Linki: lektura obowiązkowa

You Are Not So Smart cały, w zasadzie

Dzieje się c.d.

Spo­tka­nie na Avan­gar­dzie odbyło się, jako odprysk napi­sa­łem krótki arty­kuł o prze­mia­nach w komu­ni­ka­cji spo­łecz­nej wywo­ła­nych upad­kiem modelu eli­tar­nej pira­midy, można go prze­czy­tać także na blogu Runy. Zdję­cia można obej­rzeć na Facebooku.

Dzieje się.

Zosta­łem ofi­cjal­nie zapro­szony do udziału w kon­wen­cie Avan­garda, jako krewny i zna­jomy kró­lika (tu: Wydaw­nic­twa Runa) mam współ­mó­wić o pro­mo­cji ksią­żek w Inter­ne­cie. Pre­lek­cja ma być w pią­tek o 19 w sali LIT 1, gdzie­kol­wiek to będzie. Nie­stety lista punk­tów pro­gramu jest tak zaje­bi­ście AJAX-owa, że nie da się zalin­ko­wać do jed­nego punktu. Na 90% będziemy poka­zy­wać tam nowe osią­gnię­cie technologiczno-marketingowe Runy.

Linki: mądrości życiowe.

Jak być twór­czym. Jak być. (via MRW) Codzien­nie rób jedną rzecz, która cię przeraża.

Linki: anty-Weltschmerz, rysunkowy.

Kie­dyś to już zna­la­złem, zgu­bi­łem, a teraz Jakub buz­znął i Agata pode­słała. Stuff No One Told Me Ten jest mój ulubiony.

Linki: podręcznik zarządzania.

A tak naprawdę pod­ręcz­nik budo­wa­nia tok­sycz­nych rela­cji. Ale widzia­łem firmy, zarzą­dzane świa­do­mie w tym kierunku.

Cytat dnia: warany z Komodo.

Asia­que wyno­rała: Panie redak­to­rze, pan, ja oraz wielu podob­nych do nas żyjemy w archa­icz­nym świe­cie ambi­cji, honoru i przy­zwo­ito­ści. Zaś oni… nie wiem w jakim żyją świe­cie, może jest to świat szyb­kich numer­ków i nada­rza­ją­cych się oka­zji, dar­mo­wych obia­dów i pie­nię­dzy, które mają zapach suk­cesu, choćby nawet ocie­kały krwią. Oni są jak warany z Komodo, ich ślina z pyska nie jest jadem,

Ponad podziałami.

— Kryszna mówił, że u nich w Indiach to te kasty prze­stają już mieć takie wiel­kie zna­cze­nie. — A z jakiej kasty on jest? — Z bra­mi­nów. link

Żyjemy w cyberpunku: dwa newsy.

Finan­sowa sztuczna inte­li­gen­cja (via Sla­sh­dot). [ mój tekst oparty na podob­nym zało­że­niu czeka na publi­ka­cję w anto­lo­gii Power­gra­phu ] Laser do samo­obrony (chcę to!). Jest jesz­cze coś o face­cie co chce bro­ad­ca­sto­wać swoje życie z kamery wmon­to­wa­nej zamiast oka (via Slashdot).

Losowe akty rzeczywistości.

tutaj

Elektryczna transgresja z nożnym sterowaniem.

W „Dzien­niku dla doro­słych Chwina jest piękne uchwy­cona kaden­cja mowy Rydzyka pro­wa­dzą­cego piel­grzymkę do Czę­sto­chowy, tłum falu­jący w rytm muzyki gita­ro­wej. Prze­bitka sko­ja­rze­nia na scenę z dzie­ciń­stwa i znaną z fil­mów: zakon­nica z aku­styczną gitarą spie­wa­jąca pobożne i rado­sne pio­senki o Jezu­sie. Aku­styczna gitara jest instru­men­tem boskim, oto sześć oscy­la­tó­row har­mo­nicz­nych, któ­rych czę­sto­ści możemy zmie­niać ukła­da­jąc je w, miłych dla ucha, mate­ma­tycz­nych

Lightflow.

Bart_706 zapo­dał linka do faj­nego ambientu, ścią­gać, słuchać.

Niesmaczek, pamięć, katharsis, logistyka.

Jedna pani ma taki pomysł, że robi gry na Waż­kie Tematy. Zacznijmy od tego, że to nie jest nowe, z podob­nych pomy­słów mogę jesz­cze wymie­nić „Grey Ranks” — krót­kie RPG o Powsta­niu War­szaw­skim, oraz dwa, wydane razem, tytuły Johna Tynesa: Pup­pe­tland i Power Kill. Pup­pe­tland jest o dora­sta­niu, a Power Kill o eska­pi­zmie RPG. Nie­sma­czek bie­rze się z tego, że pod­pię­cie się pod Wielki Temat

Żyjemy w cyberpunku: Hiroaki Protagonist nie miał takich oporów.

Wygrze­ba­łem kie­dyś takiego linka i mia­łem jakoś mądrze sko­men­to­wać z cyta­tami z „Zamieci , ale w mię­dzy­cza­sie Second Life się skoń­czyło. Raz pró­bo­wa­łem mu się przyj­rzeć, naj­pierw odbi­łem się długo o wyblo­ko­wa­nie reje­stra­cji nowych ludzi z sieci mojego ówcze­snego pro­vi­dera, a jak już się jakoś dosta­łem to ogól­nei bylo pusto, tylko w popu­lar­nych loka­li­za­cjach był taki pod­ręcz­ni­kowy samotny tłum. Z ogo­nami. Teraz jak się zasta­no­wić to