Category Archives: obrazy

Po półtora roku

Lalka” po wszyst­kich klep­nię­ciach, papiery pod­pi­sane, pozo­staje tylko cze­kać. [na pod­sta­wie zdję­cia Daniela Bor­mana, (CC) BY, niech ktoś to wrzuci na zupę]

Schyłkowcy

Z oka­zji 50 rocz­nicy lotu Jurija Gaga­rina mia­łem tu napi­sać notkę o tym, że to fajna pozy­tywna oka­zja, takie ate­istyczne święto, upa­mięt­nia­jące jeden z naj­więk­szych suk­ce­sów w dzie­jach ludz­ko­ści. Ale póź­niej przy­szło mi do głowy, że nie ma się z czego cie­szyć, nie poszli­śmy wiele dalej, ludzie teraz nie odda­lają się na wię­cej niż kilka tysięcy kilo­me­trów od powierzchni

Straine jest w pytę

Łatwo mnie nacią­gnąć na kasę. Wystar­czy być twórcą niszo­wych dzieł, rzu­tem na taśmę wydać coś w niskim nakła­dzie, roz­gła­szać to w rów­nie alter­na­tyw­nych środ­kach maso­wej komu­ni­ka­cji, a wysu­płam kasę i z drże­niem serca będę póź­niej roz­pa­ko­wy­wał wymiętą kopertę w któ­rej nadej­dzie Dzieło. W ten spo­sób na moje półki tra­fiło kilka zupeł­nie niszo­wych RPG (np „Pup­pe­tland”) i kilka pro­duk­tów Pana Ryby. Oraz „Stra­ine:

W świecie imitacji doskonałych, sztuka rodzi się z błędów w kopiowaniu.”

[tytuł — cytat z „Czar­nych oce­anów” Jacka Dukaja]

Our Lady of Chernobyl

Dzi­siaj 25 rocz­nica. [obra­zek via ^dre­aded­ga­zebo, nie wiem skąd]

Tron: Legacy” jako kino moralnego niepokoju

Pierw­sze słowa tego posta piszę w tram­waju, stu­ka­jąc w kla­wia­turę tele­fonu z Linu­xem pod maską, już samo to może wska­zy­wać, ze do „Trona” mam sto­su­nek emo­cjo­nalny. Nie jestem z tych, któ­rych w dzie­ciń­stwie zauro­czyły „Gwiezdne Wojny”, moją wizję świata fan­ta­zji usta­wił „Tron”. [będą spo­ilery] Do sequ­ela nie pod­cho­dzi­łem nie­uf­nie, wystar­czała per­spek­tywa light cyc­les i kom­pu­te­ro­wego świata, a kiedy poja­wiły się głosy, o tym, ze

Protected: Zamienię dwa dni życia rodzinnego na turę w Wietnamie.

There is no excerpt because this is a pro­tec­ted post.

Linki: anty-Weltschmerz, rysunkowy.

Kie­dyś to już zna­la­złem, zgu­bi­łem, a teraz Jakub buz­znął i Agata pode­słała. Stuff No One Told Me Ten jest mój ulubiony.

Cameron dorósł.

Ava­tar” obej­rza­łem dopiero teraz, bo chcia­łem od razu w IMAX3D, a wszyst­kie seanse były powy­ku­po­wy­wane na 3 tygo­dnie naprzód. Obej­rza­lem i bez grama, mili­grama, nano­grama, iro­nii piszę: już dawno żaden film nie zro­bił na mnie takiego wra­że­nia. Może w ogóle, żaden. Ale zdzi­wi­łem się mocno, kiedy prze­czy­ta­łem, że Came­ron nie chciał obsa­dzić Micha­ela Biehna, żeby widow­nia nie pomy­ślała, że to znowu „Aliens”,

Elektryczna transgresja z nożnym sterowaniem.

W „Dzien­niku dla doro­słych Chwina jest piękne uchwy­cona kaden­cja mowy Rydzyka pro­wa­dzą­cego piel­grzymkę do Czę­sto­chowy, tłum falu­jący w rytm muzyki gita­ro­wej. Prze­bitka sko­ja­rze­nia na scenę z dzie­ciń­stwa i znaną z fil­mów: zakon­nica z aku­styczną gitarą spie­wa­jąca pobożne i rado­sne pio­senki o Jezu­sie. Aku­styczna gitara jest instru­men­tem boskim, oto sześć oscy­la­tó­row har­mo­nicz­nych, któ­rych czę­sto­ści możemy zmie­niać ukła­da­jąc je w, miłych dla ucha, mate­ma­tycz­nych

Cyberpunk not ded.

W ramach dar­mó­wek z iTMS wyha­czy­łem kie­dyś tele­dysk o czarno-białym mie­ście zamiesz­ka­łym przez tajem­ni­cze kap­suły. Wkrę­ci­łęm się, muszę poszu­kać wię­cej rze­czy The Cry­stal Method.

Na piątkowy wieczór.

[genialna pro­stota]

Jak można tak nie kumać?

Dzięki uprzej­mo­ści Wiel­kiej Firmy Która pro­du­kuje sprzęt do komer­cyj­nego INFOSEC-u, obej­rza­łem „Dys­trykt 9 . A godzinę póź prze­czy­ta­łem recen­zję w wybor­czej (spo­ilery jak chuj). Krajst, jak można tak nie kumać, i nie wyle­cieć z tej roboty? Jeśli nie widzie­li­ście filmu, idź­cie (ostrze­gam tylko, że jest dołu­jący). Recen­zent ma pre­ten­sję, że odarto obcych z roman­ty­zmu, co jest podwój­nie żenu­jące. Raz, że

Stracić trzecie oko.

[od bar­dzo dawna mi się kisiła ta notka, aż wresz­cie dys­ku­sja u WO spro­wo­ko­wała] Trze­cie oko o które mi cho­dzi, zgod­nie z tra­dy­cjami mistycz­nymi, to oko do odbie­ra­nia simu­la­krum. Obej­rza­łem ostat­nio po raz któ­ryś, dzieło pol­skiej kine­ma­to­gra­fii pod tytu­łem „Nie ma moc­nych ; połowa mojej rodziny jest z Kre­sów Wschod­nich więc „Sami swoi to film będący DZIEDZICTWEM. Chwi­lami nawet

Żyjemy w cyberpunku (26): lokalne ekstrema, w tym także idoru z cyckami.

Naj­lep­szą rze­czą jaką Wilia­mowi Gib­so­nowi przy­szła do głowy, było stwier­dze­nie, że przy­szłość już tu jest, tylko nie­rów­no­mier­nie roz­ło­żona. Dzi­siaj tra­fiły do mnie dwa newsy z przy­szło­ści naszego kraju: 4chan pwnz TIME.com, duży sza­cun, za całość przed­się­wzię­cia w sumie; idoru z Argen­tyny, z cyc­kami (wiki): Zasta­na­wia­ją­cym się co Sabrina „chcę mieć naj­więk­sze sili­kony świata Sabrok ma wspól­nego z cyber­pun­kiem, wyja­śniam, że nie dość że

Żyjemy w cyberpunku (25): pierwsza faza, to nie jest „Total Anihillation”.

[pozwo­li­łem sobie na jumę z Wybor­czej, bo zaraz zwiną a u praw­dzi­wego źródła nie ma wszyst­kiego] Bry­tyj­skie Mini­ster­stwo Obrony ogło­siło wczo­raj nowy pro­gram roz­woju broni: „Defence Tech­no­logy Plan” a w nim „Wizje mozli­wo­ści” mające ziden­ty­fi­ko­wać mozli­wo­ści roz­woju zaspo­ka­ja­ją­cego potrzeby dłu­go­ter­mi­no­wych wyzwań w dzie­dzi­nie obrony. Celem pro­gramu jest pro­mo­cja dłu­go­ter­mi­no­wej per­spek­tywy roz­woju, wspo­ma­ga­nie nowych pro­gra­mów badaw­czych i wyzna­cza­nie kie­runku bada­niom prze­my­sło­wym