Category Archives: ruchome

24 klatki na sekundę, albo mniej

Tron: Legacy” jako kino moralnego niepokoju

Pierw­sze słowa tego posta piszę w tram­waju, stu­ka­jąc w kla­wia­turę tele­fonu z Linu­xem pod maską, już samo to może wska­zy­wać, ze do „Trona” mam sto­su­nek emo­cjo­nalny. Nie jestem z tych, któ­rych w dzie­ciń­stwie zauro­czyły „Gwiezdne Wojny”, moją wizję świata fan­ta­zji usta­wił „Tron”. [będą spo­ilery] Do sequ­ela nie pod­cho­dzi­łem nie­uf­nie, wystar­czała per­spek­tywa light cyc­les i kom­pu­te­ro­wego świata, a kiedy poja­wiły się głosy, o tym, ze

Protected: Zamienię dwa dni życia rodzinnego na turę w Wietnamie.

There is no excerpt because this is a pro­tec­ted post.

Cameron dorósł.

Ava­tar” obej­rza­łem dopiero teraz, bo chcia­łem od razu w IMAX3D, a wszyst­kie seanse były powy­ku­po­wy­wane na 3 tygo­dnie naprzód. Obej­rza­lem i bez grama, mili­grama, nano­grama, iro­nii piszę: już dawno żaden film nie zro­bił na mnie takiego wra­że­nia. Może w ogóle, żaden. Ale zdzi­wi­łem się mocno, kiedy prze­czy­ta­łem, że Came­ron nie chciał obsa­dzić Micha­ela Biehna, żeby widow­nia nie pomy­ślała, że to znowu „Aliens”,

Elektryczna transgresja z nożnym sterowaniem.

W „Dzien­niku dla doro­słych Chwina jest piękne uchwy­cona kaden­cja mowy Rydzyka pro­wa­dzą­cego piel­grzymkę do Czę­sto­chowy, tłum falu­jący w rytm muzyki gita­ro­wej. Prze­bitka sko­ja­rze­nia na scenę z dzie­ciń­stwa i znaną z fil­mów: zakon­nica z aku­styczną gitarą spie­wa­jąca pobożne i rado­sne pio­senki o Jezu­sie. Aku­styczna gitara jest instru­men­tem boskim, oto sześć oscy­la­tó­row har­mo­nicz­nych, któ­rych czę­sto­ści możemy zmie­niać ukła­da­jąc je w, miłych dla ucha, mate­ma­tycz­nych

Cyberpunk not ded.

W ramach dar­mó­wek z iTMS wyha­czy­łem kie­dyś tele­dysk o czarno-białym mie­ście zamiesz­ka­łym przez tajem­ni­cze kap­suły. Wkrę­ci­łęm się, muszę poszu­kać wię­cej rze­czy The Cry­stal Method.

Na piątkowy wieczór.

[genialna pro­stota]

Jak można tak nie kumać?

Dzięki uprzej­mo­ści Wiel­kiej Firmy Która pro­du­kuje sprzęt do komer­cyj­nego INFOSEC-u, obej­rza­łem „Dys­trykt 9 . A godzinę póź prze­czy­ta­łem recen­zję w wybor­czej (spo­ilery jak chuj). Krajst, jak można tak nie kumać, i nie wyle­cieć z tej roboty? Jeśli nie widzie­li­ście filmu, idź­cie (ostrze­gam tylko, że jest dołu­jący). Recen­zent ma pre­ten­sję, że odarto obcych z roman­ty­zmu, co jest podwój­nie żenu­jące. Raz, że

Stracić trzecie oko.

[od bar­dzo dawna mi się kisiła ta notka, aż wresz­cie dys­ku­sja u WO spro­wo­ko­wała] Trze­cie oko o które mi cho­dzi, zgod­nie z tra­dy­cjami mistycz­nymi, to oko do odbie­ra­nia simu­la­krum. Obej­rza­łem ostat­nio po raz któ­ryś, dzieło pol­skiej kine­ma­to­gra­fii pod tytu­łem „Nie ma moc­nych ; połowa mojej rodziny jest z Kre­sów Wschod­nich więc „Sami swoi to film będący DZIEDZICTWEM. Chwi­lami nawet

Żyjemy w cyberpunku (26): lokalne ekstrema, w tym także idoru z cyckami.

Naj­lep­szą rze­czą jaką Wilia­mowi Gib­so­nowi przy­szła do głowy, było stwier­dze­nie, że przy­szłość już tu jest, tylko nie­rów­no­mier­nie roz­ło­żona. Dzi­siaj tra­fiły do mnie dwa newsy z przy­szło­ści naszego kraju: 4chan pwnz TIME.com, duży sza­cun, za całość przed­się­wzię­cia w sumie; idoru z Argen­tyny, z cyc­kami (wiki): Zasta­na­wia­ją­cym się co Sabrina „chcę mieć naj­więk­sze sili­kony świata Sabrok ma wspól­nego z cyber­pun­kiem, wyja­śniam, że nie dość że

Żyjemy w cyberpunku (23): Gibson by tego nie wymyślił.

Nancy Pelosi, Spe­aker of House of Repre­sen­ta­ti­ves, czyli coś jakby mar­sza­łek sejmu, trze­cia osoba w USA, puściła ostat­nio na sieć taką tubkę: [jubi­le­uszowy, 23 odci­nek, aku­rat coś dyskordiańskiego]

Now playing: „stratocaster strapped to your back // it’s semi-automatic like Dad’s”

Panie i pano­wie, oto przed wami pun­kowa bur­le­ska Amandy Pal­mer! Było w lep­szej jako­ści, udo­stęp­nione przez samą nią, ale dla­cze­goś YT zdjęło. Tu jest wer­sja live, ofi­cjalna:   A tutaj jest ofi­cjalny tekst pio­senki, post­nięty na forum przez samą autorkę, szacun!

Żyjemy w cyberpunku (21): witajcie w przyszłości.

[via czer­ski]

Pierwsza piosenka Smashing Pumpkins jaka mi się spodobała.

[na film też pewnie pójdę]

Gumy do żucia i uśmiechu Roberta Redforda, helikoptery nie zastąpią.

[recen­zja: „W sieci kłamstw” („Body of Lies”)] Ridley Scott pozaz­dro­ścił bratu thril­lera szpie­gow­skiego, i stwier­dził, że zrobi swoje „Spy Game”, tylko lepiej. Nie zro­bił lepiej, zro­bił bar­dziej. Skąd sko­ja­rze­nie z „Zawód: szpieg”? Oprócz dość oczy­wi­stego powią­za­nia per­so­nal­nego, mamy tu takie same ple­nery (oba filmy były krę­cone w Maroku), mamy rela­cję mię­dzy głów­nymi boha­te­rami (stary wyga — młody ide­ali­sta),

Law is what law enforcement enforces.

Nie oglądało się „Ninja Scroll …

IDG wypusz­cza nową serię anime. Poprzed­nie wyda­nia GITS, i GITS: SAC, mimo pew­nych zgrzy­tów, były porządne. Z tej kolek­cji mam „Inno­cence , koja­rzę „Gro­bo­wieć świe­tli­ków i „Ninja Scroll (po tytule, z tek­stu „Oglą­dało się «Ninja Scroll», to się umie! w „Bal­la­dzie o Bystrym Śledzia). Reszty nie koja­rzę, więc zapy­ta­łem MRW, a oto odpo­wiedź. Do mojego oso­bi­stego kanonu bra­kuje jesz­cze „Solid