Category Archives: przedmioty

matka materia

Wtem! Osiągnięcie!

Są takie dni, że idziesz na pocztę zre­ali­zo­wać awizo na obe­lżywy list przy­po­mi­na­jący o następ­nej zapo­mnia­nej spra­wie do ogar­nię­cia, na poczcie prze­kie­ro­wują do okienka pacz­ko­wego, skąd po star­ciu z twa­rzy WTF-a zasko­cze­nia fasu­jesz solidną paczkę. A w niej, coś o czym zdą­ży­łeś już zapo­mnieć, porzu­cić wszelką nadzieję, sfru­stro­wać się i zapo­mnieć z zaję­cia ogar­nia­niem aktu­al­nej fazy cyklu życio­wego homo sapiens. Zna­czy

Dwie szkoły

Jest taka szkoła, że należy kupić sobie taki moto­cykl jak się chce, i jeź­dzić na nim jak się chce, w końcu to wol­ność jest naj­waż­niej­sza. Litra1 na pierw­szy2, jeź­dzić w t-shircie i klap­kach — pro­szę bar­dzo. Wola twa niech będzie pra­wem naj­wyż­szym. Drugą szkołę Ame­ry­ka­nie nazy­wają ATGATT — All The Gear All The Time. Wszyst­kie ciu­chy, cały czas, nawej

Obcy w obcym kraju

Mocno dokrę­ci­łem prze­wody i bez zakła­da­nia zamka i sio­dła prze­krę­ci­łem klu­czyk i wci­sną­łem zapłon. Znad tyl­nego koła drwiąco zater­ko­tał prze­kaź­nik. Nie będzie gar­dło­wego kaszl­nię­cia wyde­chu i powrotu do domu na kołach; zaklą­łem, raz; całą złość spa­li­łem poprzed­niej nocy, przez godzinę, w desz­czu, pró­bu­jąc odpa­lić moto­cykl na pych. To był naj­gor­szy kon­went w moim życiu. Czara prze­lała się na spotkanio-prelekcji o tym, że Polacy

Podróże

Szó­sta rano na Okę­ciu, grze­bię nie­mrawo w duty-free, jest oka­zja coś kupić, trzeba wyko­rzy­stać. W kolejce do kasy reflek­sja — jeśli się uda, nie trzeba będzie polo­wać na oka­zję, awan­suję do klasy podró­żu­ją­cej. Po dwóch mie­sią­cach prze­ter­mi­no­wany odzew, you have great skill set, but not the one we’re looking for. Chyba nawet zga­dzam się z dia­gnozą. Zostaję na ziemi.

Tron: Legacy” jako kino moralnego niepokoju

Pierw­sze słowa tego posta piszę w tram­waju, stu­ka­jąc w kla­wia­turę tele­fonu z Linu­xem pod maską, już samo to może wska­zy­wać, ze do „Trona” mam sto­su­nek emo­cjo­nalny. Nie jestem z tych, któ­rych w dzie­ciń­stwie zauro­czyły „Gwiezdne Wojny”, moją wizję świata fan­ta­zji usta­wił „Tron”. [będą spo­ilery] Do sequ­ela nie pod­cho­dzi­łem nie­uf­nie, wystar­czała per­spek­tywa light cyc­les i kom­pu­te­ro­wego świata, a kiedy poja­wiły się głosy, o tym, ze

Dawca.

Jest wie­czór, wra­cam moto­rem z Gro­chowa. To jedna z tych godzin, kiedy mia­sto roz­brzmiewa wyde­chami, a mię­dzy coraz rzad­szymi samo­cho­dami w zapa­da­ją­cym zmroku prze­my­kają sko­śnie przy­cza­jone cie­nie z poje­dyn­czymi świa­tłami. O jede­na­stej ucichną, wrócą do łóżek, do żon, albo pustych miesz­kań, rano pojadą do pracy samo­cho­dem albo metrem, teraz jest godzina wol­no­ści. Też wolę jeź­dzić wie­czo­rem, pust­sze mia­sto wię­cej wyba­cza. Można

Wyprzedaż.

Zro­bi­łem prze­gląd w książ­kach i będę się pozby­wał duble­tów i nie­po­trzeb­nych, lista poni­żej, za jakiś czas wylą­dują też na Alle­gro. Jak ktoś coś chce z tej listy, to pro­szę się wpi­sy­wać w komen­ta­rzach. Ceny sym­bo­liczne, do doga­da­nia. „TO CO NAJLEPSZESF pod redak­cją Davida G. Har­twella , Zysk i ska, Poznań 2000, zbiór opo­wia­dań, w środku: Dave Wolver­ton „Po sro­giej zimie Terry

Akcja Warszawa.

[naj­pierw spra­woz­daw­czo] Byłem dzi­siaj na mani­fe­sta­cji w spra­wie obni­że­nia opłat auto­stra­do­wych dla moto­cy­kli­stów. Wrę­czono postu­laty rzecz­ni­kowi, potem prze­je­cha­li­śmy przez mia­sto do Sejmu i GDD­KiA. Zdję­cia tutaj.

Elektryczna transgresja z nożnym sterowaniem.

W „Dzien­niku dla doro­słych Chwina jest piękne uchwy­cona kaden­cja mowy Rydzyka pro­wa­dzą­cego piel­grzymkę do Czę­sto­chowy, tłum falu­jący w rytm muzyki gita­ro­wej. Prze­bitka sko­ja­rze­nia na scenę z dzie­ciń­stwa i znaną z fil­mów: zakon­nica z aku­styczną gitarą spie­wa­jąca pobożne i rado­sne pio­senki o Jezu­sie. Aku­styczna gitara jest instru­men­tem boskim, oto sześć oscy­la­tó­row har­mo­nicz­nych, któ­rych czę­sto­ści możemy zmie­niać ukła­da­jąc je w, miłych dla ucha, mate­ma­tycz­nych

Rider of the storm, kurwa.

Pręd­ko­ścio­mierz popsuł się gdzieś za Gar­wo­li­nem. Wtedy było mi już wszystko jedno, kry­zysy mia­łem wcze­śniej. Gdzieś pod Otwoc­kiem, kiedy sta­łem w korku i spa­dły pierw­sze kro­ple desz­czu. Zdą­ży­łem zało­żyć mem­branę pod kurtkę, nim roz­pa­dało się porząd­nie, nie zdą­ży­łem przy­piąć bo już korek ruszał. Za chwilę roz­pa­dało się porząd­nie, a ja zga­si­łem sil­nik, któ­rego póź­niej nie mogłem uru­cho­mić. Zepchną­łem

Notka o strachu.

[z oka­zji „roz­po­czę­cia sezonu dawno pla­no­wana notatka] Uśred­niona roz­mowa o jeż­dże­niu moto­rem wygląda tak: — Moto­rem jeż­dżę. — Ale to jest nie­bez­pieczne! Wujka Józka konia szwa­gra syn zabił się na moto­rze! Nie boisz się? — Boję się. Jak cholera. — …

SMS-nijcie do Shutego!

Roz­po­częło się gło­so­wa­nie w blo­go­wym compo. Gło­so­wa­nie jest SMS-owe, wyślij­cie tekst: G00752 na numer 7144. Oprócz tego polan­suję TWA: dwa blogi które czy­tam z zain­te­re­so­wa­niem Blog de Bart — C00133 Roz­po­zna­nie wzorca — E00186 Sku­tera pew­nie nie wygram, ale to nie­wielki żal, jeden już mam i wła­śnie zabie­ram się do sprze­da­wa­nia (może ktoś chce kupić pięć­dzie­siątkę Peu­ge­ota?). Do compo zapi­sa­łem się

Trzeba wjechać w tę burzę.

Po prze­bu­dze­niu, przez okno widzę błę­kitne niebo. Pra­wie w to nie wierzę, wczoraj lało, a kiedy w nocy wycho­dzi­łem z pracy dosta­łem w twarz falą gradu. Teraz wstaję szybko, nie podo­baja mi się coraz gęst­sze strzępy chmur na zimo­wym błę­ki­cie. Jadę do biura, wycią­gam z szafy sprzęt, pakuję do ple­caka. Wypła­cam pie­nia­dze z ban­ko­matu, i na auto­bus. 710 ma być za kwa­drans, ale kiedy cze­kam w kolejce do kio­sku

Nie oglądało się „Ninja Scroll …

IDG wypusz­cza nową serię anime. Poprzed­nie wyda­nia GITS, i GITS: SAC, mimo pew­nych zgrzy­tów, były porządne. Z tej kolek­cji mam „Inno­cence , koja­rzę „Gro­bo­wieć świe­tli­ków i „Ninja Scroll (po tytule, z tek­stu „Oglą­dało się «Ninja Scroll», to się umie! w „Bal­la­dzie o Bystrym Śledzia). Reszty nie koja­rzę, więc zapy­ta­łem MRW, a oto odpo­wiedź. Do mojego oso­bi­stego kanonu bra­kuje jesz­cze „Solid

Wygładzony system dla zwykłego użytkownika: jak naprawić iPoda.

Posia­dam Mac­Bo­oka i iPoda shuf­fle. IPod zaczął się dziw­nie zacho­wy­wać (po każ­dej ope­ra­cji syn­chro­ni­zo­wał wszyst­kie pio­senki), gugl­ną­łem, rada, trzeba zro­bić restore softu. Zro­bi­łem. IPod prze­stał się zgła­szać, iPod is cor­rup­ted, ple­ase restore. I tak w kółko. Ponie­waż szu­fla jest jesz­cze na gwa­ran­cji, poje­cha­łem na Man­ga­lię. Pod­łą­czony do innego Maka dzia­łał. Zasu­ge­ro­wali rein­stall iTu­nes. Nie pomo­gło. Pogu­gla­łem jesz­cze tro­chę,

Rotring Art Pen.

Skrzy­żo­wa­nie Puław­skiej, Wał­brzy­skiej i Alei Lot­ni­ków to taki mój locus ter­ri­bi­lis. Pra­wie dokład­nie dwie godziny temu sze­dłem od metra. Prze­chwy­cił mnie jesz­cze zanim pod­sze­dłem do świa­teł. Nie chciał wysę­pić papie­rosa, na co na początku wyglą­dało. Smutny, krótko ostrzy­żony facet, chyba młod­szy ode mnie. Owalna twarz, zarost. Wycią­gnął z kie­szeni pudełko, pokrę­ci­łem głową. Nie chcia­łem, nie było mi