<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>publiczna dusza prywatna &#187; przedmioty</title>
	<atom:link href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/category/przedmioty/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://quiston.tpsa.com/blog</link>
	<description>There are no answers. Only choices.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Jan 2012 01:53:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Wtem! Osiągnięcie!</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1355</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1355#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Nov 2011 00:24:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[gdzieś indziej]]></category>
		<category><![CDATA[przedmioty]]></category>
		<category><![CDATA[słowa]]></category>
		<category><![CDATA[Powergraph]]></category>
		<category><![CDATA[read me]]></category>
		<category><![CDATA[„Ciśnienie ewolucyjne”]]></category>
		<category><![CDATA[„Głos Lema”]]></category>
		<category><![CDATA[„Lalka”]]></category>
		<category><![CDATA[„Science Fiction”]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=1355</guid>
		<description><![CDATA[Są takie dni, że idziesz na pocztę zrealizować awizo na obelżywy list przypominający o następnej zapomnianej sprawie do ogarnięcia, na poczcie przekierowują do okienka paczkowego, skąd po starciu z twarzy WTF-a zaskoczenia fasujesz solidną paczkę. A w niej, coś o czym zdążyłeś już zapomnieć, porzucić wszelką nadzieję, sfrustrować się i zapomnieć z zajęcia ogarnianiem aktualnej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Są takie dni, że idziesz na pocztę zrealizować awizo na obelżywy list przypominający o następnej zapomnianej sprawie do ogarnięcia, na poczcie przekierowują do okienka paczkowego, skąd po starciu z twarzy WTF-a zaskoczenia fasujesz solidną paczkę.</p>
<p>A w niej, coś o czym zdążyłeś już zapomnieć, porzucić wszelką nadzieję, sfrustrować się i zapomnieć z zajęcia ogarnianiem aktualnej fazy cyklu życiowego <em>homo sapiens</em>.</p>
<p>Znaczy — <em>autorskie przyszły!</em></p>
<div><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-1357" title="Antologia „Głos Lema”" src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2011/11/GL-207x200.png" alt="zdjęcie książki" width="207" height="200" /><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-1356" title="Antologia „Science fiction”" src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2011/11/SF-189x200.png" alt="zdjęcie książki" width="189" height="200" /></div>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
<p>Oprócz swoich kawałków tam zawartych (odpowiednio — „Lalka” i „Ciśnienie ewolucyjne”) polecam na pewno teksty Wojtka Orlińskiego (który się strasznie tajniaczy że „Stanlemian” jest już po polsku) i Jacka Dukaja, reszty po prostu nie miałem jeszcze czasu przeczytać na spokojnie.</p>
<p>Obie rzeczy powinny już leżeć w empikach, oprócz tego zamówić je można w sklepie wydawnictwa: „<a title="sklep.powegraph.pl" href="http://sklep.powergraph.pl/produkt/44-science-fiction" target="_blank">Science Fiction</a>”, „<a title="sklep.powergraph.pl" href="http://sklep.powergraph.pl/produkt/37-glos-lema" target="_blank">Głos Lema</a>”.</p>
<p>Następnej paczki się w najbliższym czasie nie spodziewam, ale jak to się mówi — pracuję nad tym. I także nad tym, żeby na okładce było tylko jedno nazwisko autora.</p>
<p>Smacznego!</p>
<p><em>[naprawdę w pewnym momencie sądziłem, że to się nie uda, jest parę epickich historii nie wartych opowiadania związanych z tymi książkami]</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1355/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwie szkoły</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1316</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1316#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Sep 2011 16:20:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[motocykl]]></category>
		<category><![CDATA[atgatt]]></category>
		<category><![CDATA[thelema]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=1316</guid>
		<description><![CDATA[Jest taka szkoła, że należy kupić sobie taki motocykl jak się chce, i jeździć na nim jak się chce, w końcu to wolność jest najważniejsza. Litra1 na pierwszy2, jeździć w t-shircie i klapkach — proszę bardzo. Wola twa niech będzie prawem najwyższym. Drugą szkołę Amerykanie nazywają ATGATT — All The Gear All The Time. Wszystkie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jest taka szkoła, że należy kupić sobie taki motocykl jak się chce, i jeździć na nim jak się chce, w końcu to wolność jest najważniejsza. Litra<sup>1</sup> na pierwszy<sup>2</sup>, jeździć w t-shircie i klapkach — proszę bardzo. Wola twa niech będzie prawem najwyższym.</p>
<p>Drugą szkołę Amerykanie nazywają ATGATT — All The Gear All The Time. Wszystkie ciuchy, cały czas, nawej jak jedziesz po fajki.</p>
<p>Na początku należałem do drugiej grupy, potem zacząłem przychylać ucha argumentom pierwszej. </p>
<p>Potem z garażu znikła fazerka sąsiada, spotkałem go w windzie.</p>
<p>— Sprzedałeś?<br />
— Rozwaliłem. Chciałem szybko skoczyć na Ursynów, bez ciuchów, raz dwa, nie zmieściłem się w zakręcie na estakadzie, miesiąc w szpitalu.</p>
<p>Wtedy przestałem marzyć o wietrze we włosach. Przedwczoraj się przydało. Chwila rozkojarzenia, hamowanie awaryjne, zerwanie przyczepności przodu. Potem szlifik, kilkanaście metrów. Buty, spodnie z ochraniaczami, kurtka, rękawice. Nawet nic po nich nie widać za bardzo. Wstałem, otrzepałem się, podniosłem motor i odprowadziłem na chodnik<sup>3</sup>.</p>
<p>—<br />
<sup>1</sup> <em>litr</em> – archetypiczny motocykl sportowy, zazwyczaj motocykl klasy supersport, pojemność skokowa około 1000ccm, owiewkowany, lekki, szybki, nie do opanowania dla początkującego;<br />
<sup>2</sup> wielkie pytanie początkującego — „co kupić na pierwszy motocykl”.  Powinien być to motocykl niezbyt mocny, niezbyt ciężki i niezbyt drogi. Standardową odpowiedzią tu i teraz jest Suzuki GS500. Są luzie kupujący <em>litra</em> na pierwszy, np europoseł Wałęsa. Zazwyczaj kończy się to źle, albo bardzo źle.<br />
<sup>3</sup> Oczywiście nie jest tak, że całkiem nic mi nie jest, ale w porównaniu z poprzednimi takimi akcjami, kiedy nie miałem ochraniaczy, to w ogóle nie ma o czym mówić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1316/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obcy w obcym kraju</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1238</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1238#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Jul 2011 22:52:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[motocykl]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=1238</guid>
		<description><![CDATA[Mocno dokręciłem przewody i bez zakładania zamka i siodła przekręciłem kluczyk i wcisnąłem zapłon. Znad tylnego koła drwiąco zaterkotał przekaźnik. Nie będzie gardłowego kaszlnięcia wydechu i powrotu do domu na kołach; zakląłem, raz; całą złość spaliłem poprzedniej nocy, przez godzinę, w deszczu, próbując odpalić motocykl na pych. To był najgorszy konwent w moim życiu. Czara [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mocno dokręciłem przewody i bez zakładania zamka i siodła przekręciłem kluczyk i wcisnąłem zapłon. Znad tylnego koła drwiąco zaterkotał przekaźnik. Nie będzie gardłowego kaszlnięcia wydechu i powrotu do domu na kołach; zakląłem, raz; całą złość spaliłem poprzedniej nocy, przez godzinę, w deszczu, próbując odpalić motocykl na pych. </p>
<p>To był najgorszy konwent w moim życiu.</p>
<p>Czara przelała się na spotkanio-prelekcji o tym, że Polacy nie czytają, zadowolenie z siebie prelegenci rzucali komunałami, jakich nie powstydziłby się premier Kaczyński. Do tego jeszcze pompowali sobie obrzmiałe ego cytując Gombrowicza gardzącego filistrami i pięć razy deklarując, że <em>zaraz kończymy</em>. Patrząc na nich pierwszy raz w życiu odczułem satysfakcję z faktu, że moja praca polega na <em>podrzynaniu gardła prasie papierowej</em> i tacy bufoni w końcu będą musieli znaleźć sobie uczciwy sposób zarabiana na życie, przez co nie będzie czasu na deklarowanie, że internetowa krytyka jest złem, bo to nie jest krytyka, tylko „polecanki”.</p>
<p>Jakoś chwilę wcześniej pierwszy raz w życiu zacząłem świadomie sabotować czyjąś dyskusję, tylko po to, żeby się coś działo. I żeby bzdurne stwierdzenia zadeklarowanego amerykanisty w rodzaju „książki w Ameryce [Stanach Zjednoczonych] są tańsze, bo Stany nie są państwem socjalistycznym, nie ma tam rozdętej sfery budżetowej” nie pozostały bez kontry. A poza tym nie miałem już w co grać na telefonie.</p>
<p>Czemu nie poszedłem w cholerę? Czekałem aż mi się podładuje akumulator, oraz chciałem po zakończeniu tegoż spotkania zamienić kilka słów z Anną, co w końcu się udało.</p>
<p>Poprzednia Avangarda była konwentem bardzo przyjemnym, życie towarzyskie toczyło się przy bardzo szczęśliwie umieszczonym naprzeciwko wejścia murku, byli znajomi z całej Polski, coś się działo. W tym roku konwent rozmył się w pustych korytarzach SGGW, lokal konwentowy otwierany po 16, zero możliwości zjedzenia czegoś na miejscu, oraz — co mnie osobiście nie dotyczyło, ale uważam to za olbrzymi błąd organizatorów — lokalizacja do całodobowej integracji, spania i grania odległa o pół Warszawy. Nie ma ludzi, nie ma co robić, przez dwa dni udało mi się znaleźć półtorej fajnej prelekcji, z <em>usual suspects</em> wymieniam zdawkowy smalltalk, ten sam co zawsze, przez chwilę z Michałem omawiamy jakieś waśnie sprzed pięciu, dziesięciu lat. I tyle, czuję się obco, to już nie jest mój fandom, ta młodzież grająca w Neuroshimę, zaczytana w steampunku nie mającym nic wspólnego z Gibsonem i Sterlingiem.</p>
<p>Koniec, porozmawiałem, poszedłem wziąć akumulator, do motocykla, dostawanie się do elektryki mam opracowane, nie pojedzie. Wtedy zaczynam działać w trybie automatycznym, plan C. Plan B realizowałem do tej pory, włączony po tym jak poprzedniego wieczoru maszyna odmówiła powrotu do domu. Sprawdzić czas, skręcić zamek na tyle, żeby przytrzymał siodło, akumulator do plecaka, na ostatni autobus.</p>
<p>Schodzę do metra Natolin, szybkim spojrzeniem obrzucam grupkę młodzerzy odliczającą okrzykami „jeden”, „dwa”, pierwsze skojarzenie, rocznik wychodzi do cywila, schodzę na peron. Dopiero kiedy siadam na ławce, przypominam sobie, że poboru już nie ma, skandujący schodzą po schodach, „dziewięć”, „dziesięć”, „przód”, „tył”, „w bok” „i skok” — najpierw w dół po schodach tańczy to dwóch kolesi, za nimi w następnej iteracji spływają dziewczyny dziewczyny, grupka przycicha.</p>
<p>Otwieram starą Fantastykę, tego numeru mi brakowało, znalazłem w antykwariacie za cztery złote. Przerzucam pobieżnie, wstępniak Hollanka, jakiś autor polemizuje z Parowskim na trzy szpalty drobnego druku. Wjeżdża pociąg, jeden z tańczących kolesi biegnie równo z drzwiami wagonu, pokazując dziewczynom jaki jest szybki. Wsiadam, prawie pusto, siadam na skraju jednego z długich siedzisk, poprawiam słuchawki, podkręcam muzykę, otwieram Fantastykę, jakieś japońskie opowiadanie. Drugimi drzwiami wsiadają „tancerze” siadają koło mnie i naprzeciw, przyglądam im się, kolesie w swetrach, koszulach, jakichś bluzach, jeden ma czapkę baseballówkę, ten który biegł ma ostry nos, czarną kamizelkę na białej koszuli i szarawary. Między nimi dziewczyny, blondynka w białym topie z butelką Corony w ręce, niebieskooka akszkenazyjska brunetka w czerwonym skórzanym żakiecie, jeszcze jedna z watchmenowym supłem na głowie i jeszcze dalsi, upychają się na dwóch siedziskach i naturalnie, płynnie, bez zająknięcia się dzielą się na drużyny i przechodzą do grania w kalambury.</p>
<p>Siedzę obok nich, kiedy zamieniają się miejscami wpadają na mnie ale nie pada nawet zdawkowe „sorry”. Cały wagon przygląda im się zafascynowany, ja trochę czytam, trochę popatruję, ale nawet kiedy patrzę zupełnie otwarcie, nie odpowiadają spojrzeniem, nie widzą mnie. Kiedy kończy się czas drużyny na zgadnięcie, chóralnie jak poprzednio odliczają „dziewięć!”, „dziesięć!”. Czytam jakiś kawałek o japońskim jedzeniu i zastanawiam się, jak tłumacz pisał o <em>sushi</em> w czasach, kiedy szczytem marzeń było kartkowe wołowe z kością i czy „rosół w proszku” w oryginale nazywał się <em>ramen</em>.</p>
<p>Dojeżdżamy do Centrum, wstaję do drzwi, za sobą słyszę jeszcze „ej, wysiadamy tutaj”, tracę ich z oczu. Sprawdzam czas.</p>
<p>Jeszcze zdążę na nocny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1238/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podróże</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1178</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1178#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Jun 2011 00:53:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[motocykl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=1178</guid>
		<description><![CDATA[Szósta rano na Okęciu, grzebię niemrawo w duty-free, jest okazja coś kupić, trzeba wykorzystać. W kolejce do kasy refleksja — jeśli się uda, nie trzeba będzie polować na okazję, awansuję do klasy podróżującej. Po dwóch miesiącach przeterminowany odzew, you have great skill set, but not the one we’re looking for. Chyba nawet zgadzam się z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<ol>
<li>Szósta rano na Okęciu, grzebię niemrawo w <em>duty-free</em>, jest okazja coś kupić, trzeba wykorzystać. W kolejce do kasy refleksja — jeśli się uda, nie trzeba będzie polować na okazję, awansuję do <em>klasy podróżującej</em>. <br />Po dwóch miesiącach przeterminowany odzew, <em>you have great skill set, but not the one we’re looking for</em>. Chyba nawet zgadzam się z diagnozą. Zostaję na ziemi.</li>
<li>Rok później, cztery godziny w nocy w deszczu, po mazurskich lasach, w rozbryzgach wody na szybie kasku każdy TIR z na przeciwka zamienia się w oślepiającą, świetlistą chmurę, przyciągającą jak magnes, jak czarna dziura. Ale w czarnej dziurze śmierć potrwa milenia, tu — ułamek sekundy.<br />W tym roku motocykl stoi w garażu. W tym roku jeżdżę tylko na pogrzeby, pociągami. W tym roku nie ma już <em>projektów</em>, są <em>tematy</em>. W tym roku mialo być lepiej, póki co jest <em>inaczej</em>.</li>
</ol>
<p>I nie powinienem czytać w nocy blogów nieszczęśliwych <em>yuppies</em> żyjących „w chmurach”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1178/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Tron: Legacy” jako kino moralnego niepokoju</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1042</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1042#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Mar 2011 17:12:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[motocykl]]></category>
		<category><![CDATA[ruchome]]></category>
		<category><![CDATA[skojarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[słowa]]></category>
		<category><![CDATA[daft punk]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[joe kosinski]]></category>
		<category><![CDATA[steven lisberger]]></category>
		<category><![CDATA[tron]]></category>
		<category><![CDATA[tron: legacy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=1042</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsze słowa tego posta piszę w tramwaju, stukając w klawiaturę telefonu z Linuxem pod maską, już samo to może wskazywać, ze do „Trona” mam stosunek emocjonalny. Nie jestem z tych, których w dzieciństwie zauroczyły „Gwiezdne Wojny”, moją wizję świata fantazji ustawił „Tron”. [będą spoilery] Do sequela nie podchodziłem nieufnie, wystarczała perspektywa light cycles i komputerowego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwsze słowa tego posta piszę w tramwaju, stukając w klawiaturę telefonu z Linuxem pod maską, już samo to może wskazywać, ze do „Trona” mam stosunek emocjonalny. Nie jestem z tych, których w dzieciństwie zauroczyły „Gwiezdne Wojny”, moją wizję świata fantazji ustawił „Tron”.</p>
<p><em>[będą spoilery]</em></p>
<p>Do sequela nie podchodziłem nieufnie, wystarczała perspektywa <em>light cycles</em> i komputerowego świata, a kiedy pojawiły się głosy, o tym, ze „Legacy” słabe, wzruszałem ramionami, nie głębią fabuły mnie ten świat zafascynował. W końcu poszedłem, od razu do IMAX-u. I tu przyszło pozytywne zaskoczenie.</p>
<p>Joe Kosinski sprawił się dużo lepiej niż oczekiwałem, mam nadzieje, że to nie fuks. Ba, sprawił się lepiej niż Steven Lisberger — „Dziedzictwo” zawiera bowiem nie tylko plastyczna wizje. Pod błękitno-świetlistą maską można dojrzeć ostrą krytykę informatycznej rewolucji i upadku jej ideałów.</p>
<p>Świat komputerów stworzony został przez hipisów-luzaków, którzy podobnie jak filmowy Flynn chcieli stworzyć świat idealny, świat wolności, <em>power to the people</em>. </p>
<p>W filmie, po latach do komputerowego świata, wchodzi postać z zewnątrz, amerykański luzak następnego pokolenia i odkrywa, ze zamiast utopii, panuje tam totalitaryzm. Tych, którzy nie mają swojej teczki w Systemie przerabia się na gladiatorów walczących ku uciesze gawiedzi, albo żołnierzy. Byli opozycjoniści płaszczą się przed tyranem w nadziei na nagrodę z pańskiego stołu, a Stwórca tego świata, zamiast wziąć odpowiedzialność za swoje dzieło wartości, którymi je zainicjował, wycofał się do luksusowej pustelni.</p>
<p>Zacytuję tutaj fragment książki z Wojtka Orlińskiego („Ameryka nie istnieje”, Wydawnictwo Pascal, Warszawa 2010, ISBN 978–83-7513–742-2, s. 163):</p>
<blockquote><p>
Panorama wygląda mniejwięcej tak: po horyzont widać zabudowania stosunkowo niewysokich budynków, choć na pierwszym planie dominują kilkunasto– czy dwudziestokilkapiętrowe budynki, […]. Za to dalej widać skupisko porządnych wieżowców wyznaczających Downtown. Z prawej strony słabo prześwituje błękit oceanu.</p>
<p>Na przełomie kwietnia i maja 1992 roku doszło do zmiany ról. Mieszkańcy tych rezydencji gromadzili się na tarasach, by po raz pierwszy w życiu być widzami spektaklu wyreżyserowanego w innej części miasta. Patrzyli na słupy dymu, które unosiły się nad ich miastem.</p></blockquote>
<p>Ten opis widoku z Mulholland Drive, okolicy zamieszkałej przez filmowców, bardzo przypomina widok z górskiej willi Flynna. Luksusowego schronienia, w którym stwórca tego świata ukrył się, kiedy jego alter-ego rozpoczęło przebudowę tego świata po swojemu. Co obejmowało także czystki etniczne.</p>
<div id="attachment_1046" class="wp-caption aligncenter" style="width: 330px"><a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1042/132529_10150095135947340_99792857339_6143082_3073732_o" rel="attachment wp-att-1046"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2011/03/132529_10150095135947340_99792857339_6143082_3073732_o-320x136.jpg" alt="Kadr z filmu" title="&quot;Tron: Legacy&quot;" width="320" height="136" class="size-thumbnail wp-image-1046" /></a><p class="wp-caption-text">Flynn patrzy na Grid</p></div>
<p>Młody outsider nie jest wiele lepszy, w zasadzie jedyne co osiąga, to waląc „z karata” i wymachując amerykańskim paszportem dopada do ostatniego helikoptera ewakuacyjnego, zabierając ze sobą atrakcyjną tubylczą dziewczynę. Tak kończy się wymarzona utopia <em>baby boomers</em>, ci co mogą, uciekają, ci co nie mogą, giną.</p>
<p>W życiu było podobnie: Steve Jobs — hacker hipis, okazał się control-freakiem, dla którego wolność oznacza cenzurę (cenzura obyczajowa AppStore to, cytuję,  „Wolność. Wolność od pornografii.”). Filmowy Grid działa na starym Sun-ie, maszynie firmy założonej przez hackerów ze Stanford University, firmy która nie poradziła sobie z własnym sukcesem i została wykupiona przez firmę należącą do bezwzględnego biznesowego gracza. </p>
<p>Świat Gridu ginie, pozostawiając za sobą pustkę „curated computingu”, informatycznego centrum handlowego w którym nie ma miejsca na swobodne tworzenie, komputer służy tylko jako urządzenie do konsumpcji mediów, oglądania igrzysk. Próby organizacji tych co chcą przełamać narzucone przez System ograniczenia kończą się represjami prawnymi.</p>
<p>Druga, a raczej pierwsza strona medalu, jest taka, że tym którzy chcą konsumować, w centrum handlowym jest całkiem wygodnie. Gra przyjemna muzyka, z klimatyzacje lecą lube zapachy a miła i uprzejma obsługa ma przy sobie terminale do kart kredytowych.</p>
<p><iframe title="YouTube video player" width="480" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/01fIdIp4xSM" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Ja też nie będę czekał na polskie DVD „Tron: Legacy”. Kupię go w iTunes Store. W centrum handlowym świetnie się robi zakupy, nawet mimo tego, że jestem obywatelem drugiej kategorii i muszę kupować na kartki. </p>
<p>Tu powyżej miała być oficjalna tubka Disneya. Ale nie jest dostępna dla polskiego Internetu. Nasza Sieć już dawno nie jest bez granic.</p>
<p>To chyba najlepsza pointa. ¶</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1042/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dawca.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1004</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1004#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Sep 2010 00:32:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[motocykl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=1004</guid>
		<description><![CDATA[Jest wieczór, wracam motorem z Grochowa. To jedna z tych godzin, kiedy miasto rozbrzmiewa wydechami, a między coraz rzadszymi samochodami w zapadającym zmroku przemykają skośnie przyczajone cienie z pojedynczymi światłami. O jedenastej ucichną, wrócą do łóżek, do żon, albo pustych mieszkań, rano pojadą do pracy samochodem albo metrem, teraz jest godzina wolności. Też wolę jeździć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jest wieczór, wracam motorem z Grochowa. To jedna z tych godzin, kiedy miasto rozbrzmiewa wydechami, a między coraz rzadszymi samochodami w zapadającym zmroku przemykają skośnie przyczajone cienie z pojedynczymi światłami. O jedenastej ucichną, wrócą do łóżek, do żon, albo pustych mieszkań, rano pojadą do pracy samochodem albo metrem, teraz jest godzina wolności.</p>
<p>Też wolę jeździć wieczorem, pustsze miasto więcej wybacza. Można zajechać pod mcdonalda i popatrzyć na zaparkowane smoki, zamienić kilka słów czy skinień głową. Można jechać spokojnie wszystkimi mostami zapchanymi w dzień.</p>
<p>Można też poprostu jechać przed siebie.</p>
<p>Wracałem z Grochowa, na Bródno, przez Ochotę i Mokotów. Cały czas miałem przekonanie, że nie powinienem wtedy jeździć, jakieś takie rozchwianie objawiające się nerwowym szarpaniem hamulca i rozproszeniem uwagi. W końcu skręcam w Jerozolimskie, to stała trasa, na rondo, potem długa, kusząca prosta Zielenieckiej. Dobry, gładki asfalt.</p>
<p>Na rondzie Waszyngtona do skrętu w lewo. Po chwili z tyłu nadjeżdża stare czarne Kawasaki, staje obok. Zamieniamy kilka słów, przez kaski i huk silników trudno się dogadać. Zapala się zielone, podjeżdżamy do następnej linii, przed nami jeszcze dwie. Znowu szybki dialog, że tysiąc sto, że czterysetka, a który sezon, a kiedy coś większego.</p>
<p>Światło zmienia się na żółte, ruszam gwałtownie, nagle zdaję sobie sprawę, że sygnalizator obejmował tylko przejazd przez tory, przed nami jeszcze jeden sygnalizator i przejazd przez jedną jezdnię</p>
<p>Ręka i prawy but sięgają po awaryjne hamowanie, głowa odwraca się w prawo, szybkie spojrzenie, pusto, zamiast hamowania przekręcam ostro manetkę.</p>
<p>Czarna Kawa dogoniła mnie po pięćdziesięciu metrach, poszła do przodu bez żadnego wysiłku, straciłem ją z oczu. </p>
<p>Wieczorne miasto więcej wybacza. </p>
<p>Wtedy pierwszy raz poczułem, że mogę zostać „dawcą”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/1004/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprzedaż.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/953</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/953#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 11:13:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[przedmioty]]></category>
		<category><![CDATA[allegro]]></category>
		<category><![CDATA[crypto]]></category>
		<category><![CDATA[ebay]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[sale]]></category>
		<category><![CDATA[wyprzedaż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=953</guid>
		<description><![CDATA[Zrobiłem przegląd w książkach i będę się pozbywał dubletów i niepotrzebnych, lista poniżej, za jakiś czas wylądują też na Allegro. Jak ktoś coś chce z tej listy, to proszę się wpisywać w komentarzach. Ceny symboliczne, do dogadania. „TO CO NAJLEPSZE W SF pod redakcją Davida G. Hartwella , Zysk i ska, Poznań 2000, zbiór opowiadań, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zrobiłem przegląd w książkach i będę się pozbywał dubletów i niepotrzebnych, lista poniżej, za jakiś czas wylądują też na Allegro. Jak ktoś coś chce z tej listy, to proszę się wpisywać w komentarzach. Ceny symboliczne, do dogadania.</p>
<ol>
<li>„TO CO NAJLEPSZE W SF pod redakcją Davida G. Hartwella , Zysk i ska, Poznań 2000, zbiór opowiadań, w środku:
<ul>
<li>Dave Wolverton „Po srogiej zimie </li>
<li>Terry Bisson „Na najwyższym piętrze </li>
<li>John Brunner „Robozumek </li>
<li>Gregory Benford „Lotnicy </li>
<li>Sheila Finch „Z ust </li>
<li>James Patrick Kelly „Piętnaście tymczasowych miesięcy </li>
<li>Yves Maynard „Tytoniowe słowa </li>
<li>Joanna Russ „Inwazja </li>
<li>Brian Stableford „Dom żałoby </li>
<li>Damon Knight „Korektor życia </li>
<li>Robert Reed „Pierwszy wtorek </li>
<li>David Langford „Słoneczna włócznia </li>
<li>Gene Wolfe „Ile jest kotów w Zanzibarze </li>
<li>Bruce Sterling „Naprawiacz rowerów </li>
<li>Gwyneth Jones „Czerwona Sonja i Lessingham w krainie marzeń </li>
<li>Allen Steele „Wykład Doblina </li>
<li>Kathleen Ann Goonan „Oblubienica Elvisa </li>
<li>Kate Wilhelm „Zapomnijcie o szczęściu </li>
<li>Connie Willis „Non stop do Portales </li>
<li>Stephen Baxter „Kolumbiada </li>
</ul>
</li>
<li>Jacek Piekara „Przenajświętsza Rzeczpospolita  Red Horse 2006</li>
<li>Rafał A. Ziemkiewicz „Polactwo  Fabryka Słów, Lublin 2004</li>
<li>John Ringo „Tam będą smoki  ISA, Warszawa 2005</li>
<li>Stanisław Lem „Głos Pana . Interart, Warszawa, 1996</li>
<li>Stanisław Lem „Śledztwo . Interart, Warszawa, 1995</li>
<li>Stanisław Lem “Głos pana. Kongres futurologiczny  Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1978</li>
<li>Philip Jose Farmer „Ciała, wiele ciał . Fenix Publications / Anta, Warszawa, 1992</li>
<li>Brian W. Aldiss „Krążenie krwi , Iskry, Warszawa, 1989</li>
<li> Peter S. Beagle „Pieśń oberżysty . Alfa, Warszawa, 1996</li>
<li> Marek R. Ogieła „Podstawy kryptografii , Uczelniane Wydawnictwa Naukowo-Dydaktyczne AGH, Kraków, 2000</li>
<li> Carlisle Adams,. Steve Lloyd „Podpis elektroniczny. Klucz publiczny.  Robomatic / Macmillan Technical Publishing, Wrocław, 2002</li>
<li>Władysław Mochnacki „Kody korekcyjne i kryptografia  Oficyna Wydawnicza Politechniki Wrocławskiej, Wrocław 1997</li>
<li>Arnold Robbins „sed i awk. Leksykon kieszonkowy  O’Reilly &amp; Assoc / Helion, Chorzów 2001</li>
<li>Andrew Ford „Apache. Leksykon kieszonkowy , O’Reilly &amp; Assoc / Helion, Chorzów 2000</li>
<li>Elizabeth D. Zwicky, Simon Cooper, D. Brent Chapman „Internet Firewalls. Tworzenie zapór ogniowych.  O’Reilly &amp; Assoc / RM, Warszawa 2001</li>
<li> Roman Hrabar „LEBENSBORN czyli źródło życia , wyd Śląsk 1980</li>
</ol>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/953/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Akcja Warszawa.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/865</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/865#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 21:13:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[motocykl]]></category>
		<category><![CDATA[akcja warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[gddkia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=865</guid>
		<description><![CDATA[[najpierw sprawozdawczo] Byłem dzisiaj na manifestacji w sprawie obniżenia opłat autostradowych dla motocyklistów. Wręczono postulaty rzecznikowi, potem przejechaliśmy przez miasto do Sejmu i GDDKiA. Zdjęcia tutaj. [a teraz na Couplanda] Pierwsze wrażenie jest zdziwieniem: policja też ma skutery? Pod czerwonym budynkiem na Chałubińskiego, który zawsze brałem za kawałek Politechniki zaparkowane dwa duże białe skuty, chyba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><i>[najpierw sprawozdawczo]</i></p>
<p><a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/51,95190,8000726.html?i=4">Byłem</a> dzisiaj <a href="http://www.motoautostrada.pl/akcja-warszawa">na manifestacji w sprawie obniżenia opłat autostradowych dla motocyklistów</a>. Wręczono postulaty rzecznikowi, potem przejechaliśmy przez miasto do Sejmu i GDDKiA. Zdjęcia <a href="http://www.flickr.com/photos/26223216@N04/4690646369/">tutaj</a>.</p>
<p><span id="more-865"></span></p>
<p><em>[a teraz na Couplanda]</em></p>
<p>Pierwsze wrażenie jest zdziwieniem: policja też ma skutery? Pod czerwonym budynkiem na Chałubińskiego, który zawsze brałem za kawałek Politechniki zaparkowane dwa duże białe skuty, chyba Peugeoty Elyseo, z napisem Policja. Jadę dalej, szukam jakiegoś oficjalnego miejsca do wjechania, w końcu skręcam w Hożą, tłumek motocyklistów kilka wozów policji, panowie władza w czarnych mundurach i żółtych kamizelkach. </p>
<div id="attachment_867" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/865/dsc00243" rel="attachment wp-att-867"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2010/06/DSC00243-640x480.jpg" alt="transparent na Hożej" title="Akcja Warszawa: początek" width="640" height="480" class="size-medium wp-image-867" /></a><p class="wp-caption-text">transparent na Hożej</p></div>
<p>Objeżdżam kwartał, teraz znajduję wjazd do bramy, wjeżdżam, zsiadam, pcham motocykl na miejsce wskazane przez jednego z organizatorów. Obok mnie parkuje gość na Fazerze 600. Wyciągam zza pazuchy butelkę mineralnej, upiornie gorąco.</p>
<p><a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/865/dsc00249" rel="attachment wp-att-868"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2010/06/DSC00249-640x480.jpg" alt="mój motocykl na demonstracji" title="mój motocykl na demontracji" width="640" height="480" class="aligncenter size-medium wp-image-868" /></a></p>
<p>Potem jest czekanie, do oficjalnej godziny protestu jeszcze kilkanaście minut. Ktoś mnie filmuje, potem idę wzdłuż kwartału, bliżej Hożej motocykle stoją w dwóch rzędach. Przechodzę wzdluż, i liczę, czterdzieści pare, ale z ulicy ciągle dojeżdżają nowi, sprawnie kierowani na wolne miejsca przez organizatorów. Ktoś rozdaje mapki <a href="http://maps.google.pl/maps/ms?ie=UTF8&#038;hl=pl&#038;msa=0&#038;msid=117977484793723183545.0004880029d922b4484a7">przejazdu do Sejmu i GDDKIA</a>.</p>
<p><a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/865/dsc00247" rel="attachment wp-att-871"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2010/06/DSC00247-640x480.jpg" alt="motocykle pod Ministerstwem Infrastruktury" title="motocykle pod Ministerstwem Infrastruktury" width="640" height="480" class="aligncenter size-medium wp-image-871" /></a></p>
<p>Przez tłum przepychają się dziennikarze, łapiąc ludzi do wywiadów, zaczepia mnie człowiek z MMWarszawa pytając czy mamy jakiegoś szefa, zamieniam kilka słów z Mateuszem z Fazera. Motocykli jest około 60 kiedy zaczyna się protest. Zostają rozwieszone transparenty, jeden z organizatorów wygłasza mowę.</p>
<p><a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/865/dsc00245" rel="attachment wp-att-875"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2010/06/DSC00245-640x480.jpg" alt="transparenty przed wejściem do Ministerstwa Infrastruktury" title="transparenty przed wejściem do Ministerstwa Infrastruktury" width="640" height="480" class="aligncenter size-medium wp-image-875" /></a></p>
<p><object width="640" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Fc25Zm77Kt4&#038;color1=0xb1b1b1&#038;color2=0xd0d0d0&#038;hl=en_US&#038;feature=player_embedded&#038;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowScriptAccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/Fc25Zm77Kt4&#038;color1=0xb1b1b1&#038;color2=0xd0d0d0&#038;hl=en_US&#038;feature=player_embedded&#038;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="640" height="385"></embed></object></p>
<p>Padają chóralne okrzyki, potem atmosfera siada, robi się piknikowa. Jakiś starszy pan pyta o co protestujemy, wyjaśniam. </p>
<div align="center">
<p><object width="480" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/c_MdcuGQkvQ&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;rel=0"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/c_MdcuGQkvQ&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"></embed></object>
</div>
<p>Potem przez protestujących idzie wieść, że za 10 minut ruszamy. Wracamy do maszyn, część ludzi już pojechała, w równym rzędzie są szczerby. Przetaczam ręcznie motocykl na parking, wsiadam i odpalam, dołączam do peletonu.</p>
<p>Dojeżdżamy do skrzyżowania z Alejami, skręcamy, zatrzymujemy się na światłach na Emilii Plater, i nagle orientuję się, że ziemia drży, od dziesiątków basowych silników chopperów ze statecznymi panami z brzuszkiem do supersportów z podgiętymi tablicami, na których przyjechali „dawcy”. Ktoś wkręca silnik na obroty, drugi trzeci, też przekręcam manetkę aż wskazówka nie oprze się o czerwone pole na czternastu tysiącach.</p>
<p>Ruszamy dalej, luźną grupą przez miasto. Na rondzie Dmowskiego dwie dziewczyny śmieją się pokazują sobie czekające na zielone motocykle. Potem plac Konstytucji, Piękna, pod Sejmem zatrzymuje się tylko grupa która ma przekazać listy dla posłów.</p>
<p>Potem plac Trzech Krzyży, palma, znowu Jerozolimskie, na Marszałkowskiej można wreszcie trochę przyspieszyć, ale zaraz skręt w Królewską. Dojeżdżamy do Żelaznej, i stojąc na pasie do skrętu w lewo popełniam błąd, gaszę silnik aby dać mu chwilę wytchnienia w lejącym się z nieba żarze. Kiedy włącza się zielone, wentylator chłodnicy bierze tyle prądu, że rozrusznik nie ma siły obrócić wału. Spycham motocykl na pobocze, w cień pod Mennicą i macham jadącym dalej. Nawet, kiedy ostygnięty silnik w końcu ruszy, nie mam już siły jechać przez upał na kończącą zbiórkę w Jankach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/865/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Elektryczna transgresja z nożnym sterowaniem.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/828</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/828#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 21:40:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[dźwięki]]></category>
		<category><![CDATA[gdzieś indziej]]></category>
		<category><![CDATA[przedmioty]]></category>
		<category><![CDATA[ruchome]]></category>
		<category><![CDATA[gitara]]></category>
		<category><![CDATA[it might get loud]]></category>
		<category><![CDATA[jack white]]></category>
		<category><![CDATA[jimmy page]]></category>
		<category><![CDATA[led zeppelin]]></category>
		<category><![CDATA[the edge]]></category>
		<category><![CDATA[u2]]></category>
		<category><![CDATA[white stripes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=828</guid>
		<description><![CDATA[W „Dzienniku dla dorosłych Chwina jest piękne uchwycona kadencja mowy Rydzyka prowadzącego pielgrzymkę do Częstochowy, tłum falujący w rytm muzyki gitarowej. Przebitka skojarzenia na scenę z dzieciństwa i znaną z filmów: zakonnica z akustyczną gitarą spiewająca pobożne i radosne piosenki o Jezusie. Akustyczna gitara jest instrumentem boskim, oto sześć oscylatórow harmonicznych, których częstości możemy zmieniać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W „Dzienniku dla dorosłych  Chwina jest piękne uchwycona kadencja mowy Rydzyka prowadzącego pielgrzymkę do Częstochowy, tłum falujący w rytm muzyki gitarowej.</p>
<p>Przebitka skojarzenia na scenę z dzieciństwa i znaną z filmów: zakonnica z akustyczną gitarą spiewająca pobożne i radosne piosenki o Jezusie.</p>
<p>Akustyczna gitara jest instrumentem boskim, oto sześć oscylatórow harmonicznych, których częstości możemy zmieniać układając je w, miłych dla ucha, matematycznych harmoniach, tak oto można glosić chwałę<br />
Stworzyciela. A mechaniczny rezonans naglośni je bez użycia nienaturalnej, grzesznej energii, tak aby dotarła do wszystkich uszu spragnionych Dobrej Nowiny.</p>
<p>I w tym momencie staje się dla mnie jasne dlaczego rock od zawsze jest odbierany jako antyreligijny, rock jest sprzętowa transgresją.</p>
<p>Zamiast przyjemnych zrozumiałych mechanicznych rezonansów, gitara elektryczna udaje tylko że jest gitarą, ma część wyglądu, ale zamiast pudła jest deska w której ukryto produkty niepokojąco greckiej i pogańskiej sztuki Hefajstosa. Gładkie sinusoidy harmonii zamieniane są w niewidzialny sygnał ktory dopiero trzeba wzmocnić, i tu zaczyna się zniekształcanie, każdy wzmacniacz uczyniony ludzką reka ma zakres stosowalności, po przesterowaniu poza te cywilizacyjne granice sygnal traci swoje miłe uchu okrągłe kształty, staje sie chropowaty, nieprzyjemny, kanciasty.</p>
<p>Po drodze formuje go ludzka, nie boska wola, przekształcenia, przetworniki, efekty, kostki, sztuczne echo, sztuczna harmonia, sztuczny chór, wspierane krzemem, germanem i cyfrowym procesorem sygnalu wychodzenie poza ustalone prawem naturalnym granice.</p>
<p>To, źe muzyka będąca dzieckiem takiego stworzenia, będzie satanistyczna, zupełnie już nie dziwi.</p>
<p><span id="more-828"></span></p>
<p>W kinach leci „<a href="http://sonyclassics.com/itmightgetloud/">It Might Get Loud</a>”, czyli co wyjdzie z zagonienia trzech sławnych gitarzystów do jednego pomieszczenia. </p>
<p>Krytycy narzekają, że poza wszpólnym zagraniem kilku piosenek — nic. Nie wiem czego jeszcze się spodziewali, sceny kiedy Page, Edge i White zgrywają się wspólnie do jakiejś piosenki któregoś z nich, kiedy rozmawiają który akord w progresji zagrać, są przecież kapitalne, to jak zobaczyć western z pojedynkiem Johna Wayne’a, Charlesa Bronsona i Clinta Eastwooda, tylko że Page, Edge i White są naprawdę.</p>
<p>W pierwszym skojarzeniu Page okazuje się gadżeciarzem, a White miłośnikiem prymitywu, w dalszym widać rolę przypadku kiedy Edge mówi „myślę że te 20 minut [wizyta w sklepie z gitarami w NYC] miało największy ze wszystkiego wpływ na brzmienie U2 . Widać życiowy syf od jakiego uciekali — w muzykę. Widać sztukę od zaplecza. Trochę jak <a href="http://zbigniewholdys.blip.pl/">Hołdys na blipie</a>.</p>
<p>I jest kupa fajnego, mocnego grania do słuchania.</p>
<p>Może szkoda tylko, że Jimi Hendrix nie dożył, można go sobie wyobrazić jak siedzi z nimi, opowiada o nagraniach dla BBC, czy o Woodstocku, że znowu jest tym wesołym chłopakiem którego słychać w nagraniach z czasów, zanim stał się bogiem neurochemicznej rewolucji.</p>
<p>Ale to już nie wina tego filmu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/828/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rider of the storm, kurwa.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/584</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/584#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2009 00:03:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[motocykl]]></category>
		<category><![CDATA[trasa]]></category>
		<category><![CDATA[zamość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=584</guid>
		<description><![CDATA[Prędkościomierz popsuł się gdzieś za Garwolinem. Wtedy było mi już wszystko jedno, kryzysy miałem wcześniej. Gdzieś pod Otwockiem, kiedy stałem w korku i spadły pierwsze krople deszczu. Zdążyłem założyć membranę pod kurtkę, nim rozpadało się porządnie, nie zdążyłem przypiąć bo już korek ruszał. Za chwilę rozpadało się porządnie, a ja zgasiłem silnik, którego później nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prędkościomierz popsuł się gdzieś za Garwolinem.</p>
<p>Wtedy było mi już wszystko jedno, kryzysy miałem wcześniej. Gdzieś pod Otwockiem, kiedy stałem w korku i spadły pierwsze krople deszczu. Zdążyłem założyć membranę pod kurtkę, nim rozpadało się porządnie, nie zdążyłem przypiąć bo już korek ruszał. Za chwilę rozpadało się porządnie, a ja zgasiłem silnik, którego później nie mogłem uruchomić. Zepchnąłem motocykl na pobocze i zastanowiłem się co zrobić jak nie odpali, jednak uznałem, że będę o tym myślał, jak się akumulator skończy. Nie skończył się, po minucie kręcenia motocykl strzelił z wydechu, co mu się przedtem nie zdarzało, i nieco dychawicznie, ale potoczył się poboczem na początek korka.</p>
<p>Drugi kryzys nastąpił kilka kilometrów dalej, kiedy wyprzedzający z naprzeciwka SUV chlasnął mnie na ukos przez pierś kilkumetrową odkosą wody. Nie wiem jak to się stało, że się nie wywaliłem, ale pojechałem dalej, nieprzyjemnie zaskoczony faktem, że woda przebiła się do wnętrza kasku.</p>
<p>Z dalszej drogi pamiętam migawki: pachnącą świeżym drewnem „góralską gospodę  w środku mazowsza w której zatrzymałem się, żeby najeść się przed dalszą drogą w deszczu i kałuża jaka zebrała się na podłodze wokół mojej kurtki, pioruny gdzieś w szarej masie chmur przede mną, nadzieja „no przecież nie będzie padać przez 200 kilometrów , atak paniki, nie wiem już gdzie, kiedy miałem wrażenie, że przednie koło zaczyna mi pływać i zatrzymałem się w zatoczce autobusowej, czoper zaparkowany gdzieś wcześniej przed wiatą przystanku i widziany kątem oka motocyklista siedzący w środku z nogą założoną na nogę, klin jaśniejszego nieba z przebijającym chwilami słońcem, gdzieś za Lublinem, przez który nie skręciłem na Zamość, kiedy było trzeba bo akurat wyjechałem na chwilę z deszczu i nie chciałem tam wracać, wyżymanie rękawic na stacji benzynowej.</p>
<p>I ciągła walka z zaparowującymi okularami, zaparowującym wizjerem i zimnem. Membrana w kurtce wprawdzie zadziałała, ale w spodniach już niekoniecznie, póżniej zresztą okazało się, że jest porządnie podarta. Buty wodoodporne nie są.</p>
<p>Chwilami przychodziło mi do głowy, że jakimś wstępem były dwie wielkie warszawskie burze jakie zaliczyłem na moto, ale w sumie co to było, raz kwadrans deszczu, kwadrans gradu, a potem przejazd przez kilkadziesiąt cm wody; za drugim razem przeczekanie konkretnego wiatru i trochę deszczu.</p>
<p>I kiedy już dojechałem do Zamościa i odszukałem ulicę Panny Marii, co nie było proste, znalazłem niewłaściwy hotel, przed ktorym zaparkowane były dwa czy trzy jeszcze ciepłe <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Honda_Transalp">TransAlpy</a>. Ekipa leciała z Krymu, a ostatni skok robili z Tarnopola.</p>
<p>Przybiłem im piątkę, zacisnąłem zęby, i pojechałem dalej szukać swojego hotelu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/584/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notka o strachu.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/461</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/461#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Apr 2009 20:17:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[skuter]]></category>
		<category><![CDATA[bandit]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=461</guid>
		<description><![CDATA[[z okazji „rozpoczęcia sezonu dawno planowana notatka] Uśredniona rozmowa o jeżdżeniu motorem wygląda tak: — Motorem jeżdżę. — Ale to jest niebezpieczne! Wujka Józka konia szwagra syn zabił się na motorze! Nie boisz się? — Boję się. Jak cholera. — … Tu rozmowa zwykle się urywa, jakby koncept robienia czegoś niebezpiecznego z własnej woli, był tabu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>[z okazji „rozpoczęcia sezonu  dawno planowana notatka]</em></p>
<p>Uśredniona rozmowa o jeżdżeniu motorem wygląda tak:</p>
<p>— Motorem jeżdżę.<br />
— Ale to jest niebezpieczne! Wujka Józka konia szwagra syn zabił się na motorze! Nie boisz się?<br />
— Boję się. Jak cholera.<br />
— …<br />
<span id="more-461"></span><br />
Tu rozmowa zwykle się urywa, jakby koncept robienia czegoś niebezpiecznego z własnej woli, był tabu. Pytanie „dlaczego z własnej woli robię coś, czego się boję  nie pada, zresztą nie umiałbym na nie odpowiedzieć, wszystko co przychodzi mi na myśl kiedy się nad tą odpowiedzią zastanawiam, to banały, albo neurofizjologia.</p>
<p>Żyjemy w świecie który wpychamy w coraz większą racjonalność, wszystko co ma być dostępne przeciętnemu człowiekowi, ma być niegroźne, stąd coraz większa popularność <a href="http://mrw.blox.pl/2008/12/Symulakrum-przecieka.html">rozmaitych symulakrów</a>. Czasem kiedy przepycham się przez korek obok tych wszystkich błyszczących SUV-ów  i limuzyn z oknami obwiedzionymi chromowaną na srebrzysto listwą, zastanawiam się, jak wygląda mentalna mapa rzeczywistości kogoś z tej grupy życiowych trajektorii, urodzonego na podmiejskim osiedlu, wożonego przez rodziców samochodem, później swoim własnym, kogoś kto nigdy nie widział i nie czuł w autobusie śmierdzącego menela, nie słyszał lansiar jadących na sobotni połów do Piekarni czy innej Utopii, kogoś kto nie wie jak się jeździ metrem, zawsze bezpiecznego za strefą zgnotu, barierką zabezpieczającą stok, plecami ochroniarza, poduszką powetrzną, przyciskiem wzywania patrolu ochrony. </p>
<p>Nie mającego kontaktu z rzeczywistością.</p>
<p>I nie umiem sobie tego wyobrazić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/461/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SMS-nijcie do Shutego!</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/376</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/376#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 14:06:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[meta]]></category>
		<category><![CDATA[skuter]]></category>
		<category><![CDATA[słowa]]></category>
		<category><![CDATA[compo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=376</guid>
		<description><![CDATA[Rozpoczęło się głosowanie w blogowym compo. Głosowanie jest SMS-owe, wyślijcie tekst: G00752 na numer 7144. Oprócz tego polansuję TWA: dwa blogi które czytam z zainteresowaniem Blog de Bart — C00133 Rozpoznanie wzorca — E00186 Skutera pewnie nie wygram, ale to niewielki żal, jeden już mam i właśnie zabieram się do sprzedawania (może ktoś chce kupić pięćdziesiątkę Peugeota?). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozpoczęło się głosowanie w blogowym <a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/363">compo</a>. Głosowanie jest SMS-owe, wyślijcie tekst:</p>
<blockquote><p>G00752</p></blockquote>
<p>na numer <strong>7144</strong>.</p>
<p>Oprócz tego polansuję TWA: dwa blogi które czytam z zainteresowaniem </p>
<ul>
<li><a href="http://licorea.pl/bart/blog/">Blog de Bart</a>  — C00133</li>
<li><a href="http://mrw.blox.pl/">Rozpoznanie wzorca</a> — E00186</li>
</ul>
<p>Skutera pewnie nie wygram, ale to niewielki żal, jeden już mam i właśnie zabieram się do sprzedawania (może ktoś chce kupić pięćdziesiątkę Peugeota?). Do compo zapisałem się dla funu.</p>
<p>[przejrzałem kategorię „<a href="http://www.blogroku.pl/kategoria.html?catId=36">blogi literackie</a>  i po samych zajawkach opadło mi wszystko co może opaść]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/376/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzeba wjechać w tę burzę.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/344</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/344#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Dec 2008 16:26:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[przedmioty]]></category>
		<category><![CDATA[bandit]]></category>
		<category><![CDATA[moto]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=344</guid>
		<description><![CDATA[Po przebudzeniu, przez okno widzę błękitne niebo. Prawie w to nie wierzę, wczoraj lało, a kiedy w nocy wychodziłem z pracy dostałem w twarz falą gradu. Teraz wstaję szybko, nie podobaja mi się coraz gęstsze strzępy chmur na zimowym błękicie. Jadę do biura, wyciągam z szafy sprzęt, pakuję do plecaka. Wypłacam pieniadze z bankomatu, i na autobus. 710 ma [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po przebudzeniu, przez okno widzę błękitne niebo. Prawie w to nie wierzę, wczoraj lało, a kiedy w nocy wychodziłem z pracy dostałem w twarz falą gradu. Teraz wstaję szybko, nie podobaja mi się coraz gęstsze strzępy chmur na zimowym błękicie. Jadę do biura, wyciągam z szafy sprzęt, pakuję do plecaka. Wypłacam pieniadze z bankomatu, i na autobus. 710 ma być za kwadrans, ale kiedy czekam w kolejce do kiosku mija mnie PKS Warszawa-Góra Kalwaria przez Konstancin.</p>
<p>Porzucam kolejkę, płacę za bilet 2,50, wsiadam do prawie pustego autobusu. Jazda nie trwa długo, po dwudziestu minutach wysiadam za Starą Papiernia, dzwonię do kontrahenta. Zanim przyjedzie kupuję w sklepie napój, starsza pani w kolejce za mną przeprasza mnie, że wcięła się pierwsza ze swoim zamówieniem. Aż mi głupio.</p>
<p>Kontrahent przyjeżdża po kwadransie, i dopiero wtedy zaczynam się denerwować. Dojeżdżamy do domu w środku niczego. Krótka dyskusja o zdejmowaniu butów, będę się przebierał więc zostawiam je w przedpokoju. W salonie sprawdzam umowę, dokumenty, podpisujemy. Drżą mi ręcę, chyba przez trzy lata wysiłków nie wierzyłem, że uda mi się zrealizować to marzenie.</p>
<p>Odliczam pieniądze, pakuję się, przebieram w ciuchy wyjazdowe. Kontrahent wyprowadza motocykl na ulicę wąską ścieżką między posesjami; główny wyjazd wychodzi na kilkanaście metrów błota idealnego na jeżdżenie quadem albo trening enduro. Krótka pożegnalna rozmowa o zaletach i wadach kasków szczękowych, i o tym że będę musiał dobrać benzyny bo jest na jakieś 5km.</p>
<p>Podajemy sobie ręce, wsiadam. Zrzucić ssanie, sprzęgło, bieg, gaz, sprzęgło.</p>
<p>Po kilkunastu metrach zatrzymuję się, poprawiam lusterka, miękko ruszam dalej.</p>
<p>Tak samo jak po pierwszym spotkaniu w niedzielę, nie umiem wyjechać z powrotem na Konstancin, ruszam na Piaseczno. Po drodze automat Neste, ale nie czuję się na tyle pewnie, żeby skręcać w lewo w sznurze samochodów na dwupasmówce.</p>
<p>Dojeżdżam do Piaseczna, mijam Polkolor, skręcam w Puławską, zatrzymuję się na światłach, silnik gaśnie. Miałem zabrać z biura kanister z rezerwą, ale spieszyłem się. Spycham motocykl na chodnik, na szczęście jest czerwone, i rozglądam się. Na ukos przez skrzyżowanie stacja benzynowa Lukoilu. Ostrożnie zawracam i pcham przez przejście dla pieszych.</p>
<p>Zejście z chodnika na stację jest strome, przednie koło zeskakuje z krawężnika i przesuwa się po zapiaszczonej kostce, przez chwilę mam wrażenie, że motocykl po raz pierwszy w ciągu szesnastu lat swojego istnienia spotka się z podłożem w sposób niekontrolowany, ale udaje mi się go utrzymać w pionie. Tankuję pięć litrów, płacę, robię <a title="blip.pl" href="http://blip.pl/s/5637026" target="_blank">zdjęcie</a> i wysyłam na blipa (dojdzie z kilkugodzinnym opóźnieniem), ruszam dalej.</p>
<p>Z zaskoczeniem samego siebie skręcam w Wałbrzyską, potem w Dolinkę Służewiecką i gratuluję sobie głupoty, korek jest aż do skrzyżowania z Wilanowską. Pierwszego dnia nie chciałbym ryzykować, ale między rzędami samochodów są szerokie alejki, GoldWing by się zmieścił, więc przecinam korek aż do świateł.</p>
<p>Na Sobieskiego mogę sprawdzić przyspieszenie, przy 80 ostre zimno zaczyna mi przewiewać zimowe buty. Nad centrum miasta wiszą ciężkie ołowiane chmury, nade mną jeszcze słońce i białe strzępy ale wygląda, że dalej czeka mnie załamanie pogody, a co najmniej ostry wiatr. Mam jechać w tę burzę?</p>
<p>Ciągle zapominam trzymać się baku udami. W głowie głos instruktora „no jak siedzisz Alex, no jak?! . Poprawiam się, próbuję rozluźnić ręce, nie opierać się na kierownicy. Jestem ogłuszony rykiem wydechu, zmarznięty i zesztywniały, to działa jak narkotyk. Trzeba będzie zatrzymać się gdzieś i napić czegoś ciepłego. Jadę w kierunku burzy.</p>
<p><em>[to było tydzień temu]</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/344/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie oglądało się „Ninja Scroll …</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/312</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/312#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Oct 2008 15:22:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[blogosferia]]></category>
		<category><![CDATA[przedmioty]]></category>
		<category><![CDATA[ruchome]]></category>
		<category><![CDATA[anime]]></category>
		<category><![CDATA[gits]]></category>
		<category><![CDATA[idg]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=312</guid>
		<description><![CDATA[IDG wypuszcza nową serię anime. Poprzednie wydania GITS, i GITS: SAC, mimo pewnych zgrzytów, były porządne. Z tej kolekcji mam „Innocence , kojarzę „Grobowieć świetlików i „Ninja Scroll (po tytule, z tekstu „Oglądało się «Ninja Scroll», to się umie! w „Balladzie o Bystrym Śledzia). Reszty nie kojarzę, więc zapytałem MRW, a oto odpowiedź. Do mojego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>IDG wypuszcza nową serię <a href="http://kino.idg.pl/kolekcje/46-Anime.html">anime</a>. Poprzednie wydania GITS, i GITS: SAC, mimo pewnych <a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/69">zgrzytów</a>, były porządne. Z tej kolekcji mam „Innocence , kojarzę „Grobowieć świetlików  i „Ninja Scroll  (po tytule, z tekstu „Oglądało  się «Ninja Scroll», to się umie!  w „Balladzie o Bystrym  <a href="http://mrherring.blogspot.com/">Śledzia</a>).  Reszty nie kojarzę, więc zapytałem <a href="http://mrw.blox.pl/">MRW</a>, a <a href="http://mrw.blox.pl/2008/10/Kup-pan-anime.html">oto odpowiedź</a>.</p>
<p>Do mojego osobistego kanonu brakuje jeszcze „Solid State Society , „Jin-Ro , i może „Armitage .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/312/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygładzony system dla zwykłego użytkownika: jak naprawić iPoda.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/237</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/237#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jan 2008 18:03:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[przedmioty]]></category>
		<category><![CDATA[ipod]]></category>
		<category><![CDATA[pgp]]></category>
		<category><![CDATA[rm]]></category>
		<category><![CDATA[tech]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/237</guid>
		<description><![CDATA[Posiadam MacBooka i iPoda shuffle. IPod zaczął się dziwnie zachowywać (po każdej operacji synchronizował wszystkie piosenki), guglnąłem, rada, trzeba zrobić restore softu. Zrobiłem. IPod przestał się zgłaszać, iPod is corrupted, please restore. I tak w kółko. Ponieważ szufla jest jeszcze na gwarancji, pojechałem na Mangalię. Podłączony do innego Maka działał. Zasugerowali reinstall iTunes. Nie pomogło. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Posiadam MacBooka i iPoda shuffle. IPod zaczął się dziwnie zachowywać (po każdej operacji synchronizował wszystkie piosenki), guglnąłem, rada, trzeba zrobić restore softu. Zrobiłem.</p>
<p>IPod przestał się zgłaszać, iPod is corrupted, please restore. I tak w kółko.</p>
<p>Ponieważ szufla jest jeszcze na gwarancji, pojechałem na Mangalię. Podłączony do innego Maka działał. Zasugerowali reinstall iTunes. Nie pomogło.</p>
<p>Poguglałem jeszcze trochę, ludzie problem mają, niektórzy kupili sobie po kilka szufli, które stopniowo przestawały działać.</p>
<p>Zapuściłem Disk Utility, który mówi, że szufla jest volume z typem partycji PGP_cośtam. PGP istotnie mam zainstalowane, ale PGP Disk nie używałem, bo się demo skończyło a nie miałem ochoty płacić za licencję.</p>
<p>PGP do kosza. Empty Trash. Reboot dla pewności. Dalej to samo. W liście procesów <code>pgp-agent</code>.</p>
<p>Tu dygresja: maka sobie kupiłem generalnie po to, żeby mieć komputer w którym NIE GRZEBIĘ. Jak czegoś się nie da wyklikać, to ja tego nie robię, kropka.</p>
<p>Bardzo niechętnie zasudowałem się na roota, locate nie ma, więc: <code>find / -name PGP\*</code></p>
<p>Znalazło się dużo, głównie w /Library i /System/Library (w tym extensiony do kernela), wyciąłem całe katalogi, reboot, szufla, sync, działa.</p>
<p>Uwaga, robiąc to nie należy wyciąć driverów do drukarek, ogólnie algorytm jest taki:</p>
<ul>
<li>wywalić PGP do kosza, opróżnić kosz, może być potrzebny reboot</li>
<li>wywalić <code>/System/Library/PGP*</code></li>
<li>wywalić <code>/Library/Application\ Support/PGP/</code></li>
<li>wywalić <code>/System/Library/Frameworks/PGP*</code></li>
<li>wywalić <code>/private/var/tmp/PGP\ Engine-501.pid</code></li>
<li>reboot</li>
<li>tu można jeszcze wywalić <code>/Users/&lt;user&gt;/Library/Caches/PGP\ Engine</code> i <code>/Users/&lt;user&gt;/Library/Logs/PGP</code></li>
<li>podłączyć szuflę</li>
<li>działa!</li>
</ul>
<p>Celowo nie podaję komend do przeklejenia, jakby się komuś coś omsknęło, to system będzie smutno wyglądał. Kids, don’t try this at home, I’m a trained professional.</p>
<p>No i tak straciłem makowe dziewictwo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/237/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rotring Art Pen.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/136</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/136#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Jan 2007 01:56:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[przedmioty]]></category>
		<category><![CDATA[weltschmerz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/136</guid>
		<description><![CDATA[Skrzyżowanie Puławskiej, Wałbrzyskiej i Alei Lotników to taki mój locus terribilis. Prawie dokładnie dwie godziny temu szedłem od metra. Przechwycił mnie jeszcze zanim podszedłem do świateł. Nie chciał wysępić papierosa, na co na początku wyglądało. Smutny, krótko ostrzyżony facet, chyba młodszy ode mnie. Owalna twarz, zarost. Wyciągnął z kieszeni pudełko, pokręciłem głową. Nie chciałem, nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skrzyżowanie Puławskiej, Wałbrzyskiej i Alei Lotników to taki mój <em>locus terribilis</em>.</p>
<p>Prawie dokładnie dwie godziny temu szedłem od metra. Przechwycił mnie jeszcze zanim podszedłem do świateł. Nie chciał wysępić papierosa, na co na początku wyglądało.</p>
<p>Smutny, krótko ostrzyżony facet, chyba młodszy ode mnie. Owalna twarz, zarost.</p>
<p>Wyciągnął z kieszeni pudełko, pokręciłem głową. Nie chciałem, nie było mi potrzebne. Powiedział, że jest artystą, alkoholikiem i potrzebuje pieniędzy, na trzy czy cztery piwa. Ale to powiedział, kiedy już dałem mu pieniądze. Nie wiem do końca czemu zgodziłem się to kupić. Nie dla okazji do geszeftu i nie dlatego, że przedmiot był mi potrzebny.</p>
<p>Ale coś w sobie miał. Jakąś artystyczną lekkość. I lekkie wygięcie matowego blaszanego etui, mówiące, że ma jakąś historię.</p>
<p>Wracałem z Bródna, nawet byłem niezbyt zadowolony, że zdążyłem na tramwaj. Gdyby mi uciekł, miałbym powód, żeby wyciągnąć z garażu maszynkę, dzisiaj było na tyle ciepło, że jadąc nie zmarzłbym na kość. A bardzo mi brakuje jeżdżenia.</p>
<p>Przejechałbym spokojnie przez miasto, wymijając taksówkarzy, chlapiąc wodą z kałuż w dziurach. Najbardziej lubię jeździć w nocy, kiedy jest pusto.</p>
<p>I zapuszczony plastyk szukający kogoś komu można opchnąć narzędzie pracy żeby mieć na cztery piwa, byłby tylko cieniem na chodniku, zauważonym w przelocie kątem oka.</p>
<p align="center"><a href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/136/rotring-art-pen/" title="Rotring Art Pen" class="imagelink" rel="attachment" id="p137"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2007/01/pen.jpg" alt="Rotring Art Pen" id="image137" height="345" width="554" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/136/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

