Category Archives: świadomość

miej …świadomość, swia-adomość!

Żyjemy w cyberpunku: psychopatę zatrudnię

W tek­ście dla The Inde­pen­dent, Brian Bashan cytuje dyrek­tora wiel­kiego banku, wspo­mi­na­ją­cego, że w któ­rejś z poprzed­nich firm szu­kali psy­cho­pa­tów do zatrud­nie­nia w dziale finansowym.

Pierwszy dzień w nowej pracy

Na przy­sta­nek wpa­dam dwie minuty przed przy­jaz­dem 118, ale jest pusto, i przy­po­mi­nam sobie, że mój tele­fon późni. Szlag. Myśla­łem że dzi­siaj uda mi się nie spóź­nić. Po kilku minu­tach przy­jeż­dża 185, wysia­dam w tunelu Wisło­strady i zasko­cze­nie — obie klatki scho­dowe na powierzch­nię prze­gro­dzone poli­cyjną taśmą. Do windy, naci­skam guzik, zero reak­cji, w końcu sfru­stro­wany cią­gnę za drzwi

Protected: Fobos, ciągle Fobos

There is no excerpt because this is a pro­tec­ted post.

Chciałbym tego posłuchać

Dzi­siej­sza notka miała być o czym innym, o cukierni koło cmen­ta­rza, która zawsze była zamknięta kiedy szli­śmy na grób dziadka i nigdy nie udało się tam zjeść ciastka — aż do dzi­siaj (nie­do­bre było). Ale Jakub zalin­ko­wał, że lemow­ski Google Doodle, to dzieło Mar­cina Wicha­rego, zaj­rza­łem na stronę, a tam bar­dzo lemow­skie opo­wia­da­nie o „Ede­nie”, a wła­ści­wie o kom­po­zy­to­rze, który nagrywa ścieżkę

Wtem! Osiągnięcie!

Są takie dni, że idziesz na pocztę zre­ali­zo­wać awizo na obe­lżywy list przy­po­mi­na­jący o następ­nej zapo­mnia­nej spra­wie do ogar­nię­cia, na poczcie prze­kie­ro­wują do okienka pacz­ko­wego, skąd po star­ciu z twa­rzy WTF-a zasko­cze­nia fasu­jesz solidną paczkę. A w niej, coś o czym zdą­ży­łeś już zapo­mnieć, porzu­cić wszelką nadzieję, sfru­stro­wać się i zapo­mnieć z zaję­cia ogar­nia­niem aktu­al­nej fazy cyklu życio­wego homo sapiens. Zna­czy

Cisza radiowa

Odpiąć się jest trudno. Pod­łą­czyć z powro­tem jesz­cze trud­niej. Trudno się odpiąć, trudno wstać i wyjść w nijaki jesienny pora­nek, poje­chać w przy­szłość — w moim mie­ście nie było „Bie­law”, a na pewno nie było tam cen­trum han­dlo­wego z nie­wiel­kim hiper­mar­ke­tem budow­la­nym. Mogę poka­zać, pal­cem na mapie, gdzie zaczyna się ostat­nie 10 lat. Potem ładu­jąc książki do ładnych, ale zbyt cien­kich kar­to­nów, zdzi­wie­nie,

Inaczej

Sza­leń­com. Wyrzut­kom. Bun­tow­ni­kom. Spra­wia­ją­cym kło­poty. Wci­ska­nym w kan­cia­ste formy. Widzą świat ina­czej. Nie lubią zasad. Nie sza­nują zasta­nego porządku. Może­cie ich cyto­wać, nie zga­dzać się z nimi. Może­cie ich wychwa­lać, albo poni­żać. Nie może­cie ich igno­ro­wać. Bo zmie­niają. Bo wynaj­dują. Bo mają wizje. Bo leczą. Bo badają. Bo two­rzą. Bo inspi­rują. Bo popy­chają ludz­kość do przodu. Może muszą

Dwie szkoły

Jest taka szkoła, że należy kupić sobie taki moto­cykl jak się chce, i jeź­dzić na nim jak się chce, w końcu to wol­ność jest naj­waż­niej­sza. Litra1 na pierw­szy2, jeź­dzić w t-shircie i klap­kach — pro­szę bar­dzo. Wola twa niech będzie pra­wem naj­wyż­szym. Drugą szkołę Ame­ry­ka­nie nazy­wają ATGATT — All The Gear All The Time. Wszyst­kie ciu­chy, cały czas, nawej

Starość i zgorzknienie

Lubię „No More Sor­row” Lin­kin parku, ale za każ­dym razem jak tego słu­cham czuję się zgorzk­niały. Dla­czego? [wer­sja z lyric­sami tutaj] Bo jak wokal dojeż­dża do lini­jek And I’m begin­ning to think I have been dece­ived to pierw­sze sko­ja­rze­nie mam „no to ci chwilę jed­nak zajęło, stary”. No bo prze­cież… Pio­senka z filmu „Wię­cej czadu”, peł­nego pięk­nej, jasnej

Pierwszy kontakt

  [OSOBA nar­ra­tor ←][OPOWIADAĆ][TERAZ][WAKACJE][WŁASNOŚĆ nar­ra­tor ←] [CZYNNOŚĆ][CZAS PRZESZŁY] [OSOBA nar­ra­tor ←][OBÓZ][JĘZYK][MIGAĆ]daktylografia(PJM)[UCZYĆ nar­ra­tor ←][OPERATOR LOKALIZACJI] [OBÓZ][GÓRY][SZKLARSKA PORĘBA][OPERATOR LOKALIZACJI] [OSOBA nar­ra­tor ←][KOBIETA][POSIADANIE nar­ra­tor ←][GÓRY][SPACEROWAĆ modyfikator(wspólnie / 2 osoby)][RAZEM narrator ←]

Fikcje

Czy­ta­nie takich kla­sycz­nych blo­gów trak­to­wa­łem zawsze jako okna w inne rze­czy­wi­sto­ści. Rze­czy­wi­stość gospo­dyni domo­wej, rze­czy­wi­stość kor­posz­czura, rze­czy­wi­stość yup­piego. Aż któ­re­goś dnia coś się prze­staje zga­dzać, pani praw­nik spę­dza­jąca week­endy w Paryżu z coraz to nowymi kochan­kami nie mia­łaby czasu tyle pisać. Albo po pro­stu z trze­ciej ręki dowiem się, że auto­rem bloga ogiera pod­ry­wa­cza jest kor­posz­czur z dwójką dzieci. Nawet

Poznaj człowieka w cztery godziny

Przez cztery godziny w mie­siącu jestem wszech­świa­tem. To nie jest trudne, po pro­stu opo­wia­dam histo­rię, a chwi­lami pytam posta­cie, co by zro­biły w tej sytu­acji. Zaczyna się pro­sto: powiedz mi kim jesteś, gdzie miesz­kasz? Tylko jedna prośba, niech to będzie ktoś, kim mógł­byś być — albo mogła­byś — gdyby twoje życie poszło w lewo a nie w prawo. Masz kogoś? Opisz mi

Obcy w obcym kraju

Mocno dokrę­ci­łem prze­wody i bez zakła­da­nia zamka i sio­dła prze­krę­ci­łem klu­czyk i wci­sną­łem zapłon. Znad tyl­nego koła drwiąco zater­ko­tał prze­kaź­nik. Nie będzie gar­dło­wego kaszl­nię­cia wyde­chu i powrotu do domu na kołach; zaklą­łem, raz; całą złość spa­li­łem poprzed­niej nocy, przez godzinę, w desz­czu, pró­bu­jąc odpa­lić moto­cykl na pych. To był naj­gor­szy kon­went w moim życiu. Czara prze­lała się na spotkanio-prelekcji o tym, że Polacy

Avangarda znowu

W tym roku na kon­wen­cie Avan­garda mam dwie pre­lek­cje, w pią­tek: o godzi­nie 13 w sali P4 będę mówił o DELTA GREEN, sys­te­mie RPG dzie­ją­cym się w ame­ry­kań­skich służ­bach spe­cjal­nych, a o godzi­nie 20 w P1 (AULA II) o współ­cze­snym szpie­go­stwie inter­ne­to­wym. Rów­no­le­gle z drugą pre­lek­cją odbę­dzie się pre­zen­ta­cja ide­efixe RPG, na którą zapra­szam, cho­ciaż mnie tam nie będzie, pro­wa­dzić będą Leszek Kar­lik, Maciej

Czołg

To był stary kiosk Ruchu, jesz­cze sta­rego typu, zanim zaczęłi je wymie­niać na este­tyczne, zie­lone budki. Z jakie­goś powodu na Placu Rapac­kiego kiosk zawsze zorien­to­wany był bokiem do przy­stanku, okienko kon­tak­towe wypa­dało pod wiel­kim drze­wem, a cze­ka­jący na przy­stanku mieli widok na boczną eks­po­zy­cję. Cze­ka­łem wtedy na auto­bus, codzien­nie dojeż­dża­łem do liceum, pięt­na­ście, dwa­dzie­ścia minut. Wystawę kio­sku

Maciej

Na wykła­dzie z „dru­giej elek­tro­niki” było nas czte­rech, szkoda dla nas było w sali wykła­do­wej, sie­dzie­li­śmy w jakimś pokoju za dwoma zesta­wio­nymi sto­łami, przed nami wykła­dał pan dok­tor. Maciej miał wtedy nową żonę, przy­sy­piał, ja też przy­sy­pia­łem, moją żoną był Inter­net. Wykła­dowca był wylu­zo­wany, nie powie­dział nam ani słowa, nawet jeśli chra­pa­li­śmy Póź­niej drogi się roze­szły, mie­li­śmy