Category Archives: skojarzenia

pomidor

Protected: Jutro jest pierwszy dzień reszty mojego życia.

There is no excerpt because this is a pro­tec­ted post.

Amicus Plato, sed magis amica Veritas.

Wpa­dła mi ostat­nio, po latach, w ręce „Limes infe­rior Zaj­dla. Zabie­ra­łem się ostroż­nie, bo wiele jego tek­stów po latach nie daje się czy­tać, na szczę­ście, ta powieść egza­min zdała. I z per­spek­tywy lat, oka­zuje się, że jest to powieść cyber­pun­kowa, a przy­naj­mniej proto-cyberpunkowa. Nie ma wpraw­dzie wsz­cze­pów, ale są Klu­cze peł­niące rolę man-machine inter­face (z, jakże po latach aktu­al­nymi,

*

Jakby mi ktoś dał do recenzki ksiąźkę z takim zawią­za­niem akcji, to bym napi­sał że autor pry­mi­tyw­nie dżam­puje szarka. Cią­gle mam wra­że­nie, że to nie jest w realu, tylko w medial­nym symulakrum.

Cameron dorósł.

Ava­tar” obej­rza­łem dopiero teraz, bo chcia­łem od razu w IMAX3D, a wszyst­kie seanse były powy­ku­po­wy­wane na 3 tygo­dnie naprzód. Obej­rza­lem i bez grama, mili­grama, nano­grama, iro­nii piszę: już dawno żaden film nie zro­bił na mnie takiego wra­że­nia. Może w ogóle, żaden. Ale zdzi­wi­łem się mocno, kiedy prze­czy­ta­łem, że Came­ron nie chciał obsa­dzić Micha­ela Biehna, żeby widow­nia nie pomy­ślała, że to znowu „Aliens”,

Niesmaczek, pamięć, katharsis, logistyka.

Jedna pani ma taki pomysł, że robi gry na Waż­kie Tematy. Zacznijmy od tego, że to nie jest nowe, z podob­nych pomy­słów mogę jesz­cze wymie­nić „Grey Ranks” — krót­kie RPG o Powsta­niu War­szaw­skim, oraz dwa, wydane razem, tytuły Johna Tynesa: Pup­pe­tland i Power Kill. Pup­pe­tland jest o dora­sta­niu, a Power Kill o eska­pi­zmie RPG. Nie­sma­czek bie­rze się z tego, że pod­pię­cie się pod Wielki Temat

Linki (16): mądrość Alc-mana.

^opi blip­nął arty­kuł w Poli­tyce. Wku­rzy­łem się na ten tekst nie za przed­sta­wione wyniki badań, tylko za pobrzmie­wa­jący w tel ton pogardy motło­chem któ­remu kolo­rowe cza­so­pi­sma i tele­wi­zja zma­sa­kro­wały wyobraź­nię. Po bli­pie pole­ciała fala bul­wersu na to, że ktoś powie­dział, że kobiety lecą na kasę i wygląd. Czego chcą faceci w kobie­tach? Żeby były młode i ładne, i miały duże cycki

Ala jest ateistką.

Zadu­ma­łem się ostat­nio nad wyzna­niem WO na temat pustej ściany jako sym­bolu nie­wiary w abso­lut. To jest bar­dzo fajny brak sym­bolu, ale nie­stety zbyt wyszu­kany, umysł ludzki lubi się posłu­gi­wać jasnymi, wyraź­nymi sym­bo­lami jak ✝, ✡, @ (man­dala) czy miecz Pro­roka. Napo­leon powie­dział kie­dyś, że umie spra­wić, żeby ludzie zabi­jali się dla kolo­ro­wej wstążki. Sym­bol musi

To whom it may concern.

Konto na Face­bo­oku zało­ży­łem sobie tro­chę z nudów a tro­chę z cie­ka­wo­ści, Zna­leźli mnie jacyś ludzie, zaczęli doda­wać do zna­jo­mych, a potem zaczęły przy­cho­dzić zapro­sze­nia do tego czy tam­tego. Przez chwilę było mi miło, że ludzie zapra­szają mnie oso­bi­ście do jakichś istot­nych kawał­ków swo­jego życia. Ale potem się zorien­to­wa­łem, że po pro­stu kli­kają „Invite all friends” czy jak się to

Przełamanie.

Arty­kuł zna­la­złem via brutto, ale dopiero MRW mnie spro­wo­ko­wał, żeby zare­ago­wać w drugą stronę. Nie wiem czy to jest do końca o mnie, w ’89 mia­łem naście lat a nie 10, byłem tym kole­siem co miał swój kom­pu­ter (naj­pierw VIC-20, potem C=64), i chyba dla­tego pamię­tam tro­chę ina­czej niż MRW. Co pamię­tam? Przede wszyst­kim olbrzymi stres trans­for­ma­cji, kiedy pra­wie z dnia na

The Best of The Best of Craigslist.

tutaj „Best of Cra­ig­slist” wyłą­czyło mnie z życia na parę dni. Obrazki z życia, jakich nie opi­sał żaden lite­rat. Sporo o rucha­niu, większość NSFW.

Co jest fajnego w USA.

Nie jestem fanem Sta­nów zjed­no­czo­nych, ale jakoś pod­czas ostat­nich dys­ku­sji wyszło, że są dwie rze­czy, przy­naj­mniej teo­re­tycz­nie, pozy­tywne w tym kraju, a raczej dwa aspekty jed­nej rze­czy: ame­ry­kań­skiej Kon­sty­tu­cji. A kon­kret­niej, to, że jest tam zapi­sane prawo i dąże­nie do szczę­ścia, ale nie ma ani słowa o tym jak ide­olo­gicz­nie to szczę­ście ma być osią­gnięte. Druga rzecz to pierw­sza

Do Yourself A Song

W „Dosko­na­łej próżni , oprócz ksią­żek, Lem recen­zuje też grę/zabawkę edu­ka­cyjną „Do Your­self A Book”. Gra w nowa­tor­ski spo­sób pod­cho­dzi do ist­nie­ją­cych dzieł lite­rac­kich: książka źródłowa zostaje roz­ło­żona na zda­nia i frazy wydru­ko­wane na nama­gne­so­wa­nych paskach, z któ­rych można sobie poukła­dać swoją wła­sną wer­sję powie­ści. Recen­zent roz­wa­żał prze­wrót meme­tyczny, wyni­ka­jący z tego, że teraz każdy mógłby sobie zro­bić swoją wer­sję

Żyjemy w cyberpunku (25): „All Tomorrow’s Parties po polsku.

[wiem, że byo] W mpiku zabój­cze komu­nijne kombo: PS3 + 3 gry + Biblia. I komen­tarz na Gizmodo.

Linki (13): haute couture zamiast pasiaków.

Zna­czy, ja wiem, że ano­rek­sja, że to się leczy, że zabu­rze­nia emo­cjo­nalne, że cokol­wiek, ale zdję­cia na tym blogu (via brutto) zro­biły na mnie szo­ku­jące wra­że­nie. Samym medial­nym sko­ja­rze­niem, szkie­lety w skó­rze — ale na wybie­gach a nie za dru­tami. I naj­dziw­niej­sze jest to, że to nie jest prze­gi­na­nie sygnału sek­su­al­nego (jak np u pake­rów czy gwiazd porno), bo

Cytat dnia.

[kie­dyś zbie­ra­łem cytaty, mam tego w sumie kil­ka­set kilo­baj­tów, bac­klog sko­ja­rzeń z kilku lat] „Pra­wi­cie o zobo­jęt­nie­niu na sztukę inży­nie­rów, tech­ni­ków i innych funk­cjo­na­riu­szy? Kie­dyż był moż­liwy dia­log mię­dzy arty­stą a kół­kiem w maszy­nie? Nato­miast co dzień stwier­dzam, jak łasy na bla­ski arty­zmu staje się ten co, wcią­gnięty w tryby, zacho­wał dość czło­wie­czeń­stwa aby poczuć, że mu łamią kości.” — Witold Gombrowicz

Now playing: GMM.

[kisił mi się ten post, aż benzo mnie spro­wo­ko­wał do skoń­cze­nia] Kiedy moi pod­sta­wów­kowi współ­ple­mieńcy tłu­kli się o to czy lep­sze jest Lady Pank czy Repu­blika, ja słu­cha­łem bry­tyj­skiego elec­tro w czy­sto syn­te­za­to­ro­wych aran­ża­cjach Benna Dagli­sha. Jego naj­więk­sze dzieło brzmi tak (wła­ściwa melo­dia zaczyna się od gon­gów na początku poziomu): Póż­niej prze­sia­dłem się na Amigę, na peceta