Category Archives: rozmowy

spisane będą

Protected: 28

There is no excerpt because this is a pro­tec­ted post.

Zimno i deszcz.

Wycho­dzę na deszcz. Za lekko się ubra­łem na tę podróż, w pro­gno­zie było dwa­dzie­ścia kilka stopni, nie chcia­łem wkła­dać dwóch warstw. Teraz jest zimno, od kilku godzin z prze­rwami pada. Idę na auto­bus, po dro­dze mło­dzian w malu­chu nie­bez­piecz­nie zajeż­dzą mi drogę, odska­kuję, pasa­że­ro­wie malu­cha śmieją się. Naprze­ciwko komendy poli­cji znak „ustąp pierw­szeń­stwa przy­płasz­czony do ziemi. Ktoś się nie

Communication’s breakdown.

Na impre­zie jest prze­si­le­nie, sia­dam na chwilę na fotelu, przede mną leży kupka komik­sów które ktoś przed chwilą oglą­dał, prze­rzu­cam co tam leży, wycią­gam dwa cien­kie zeszyty „Na szybko spi­sa­nego Śledzia. Zaczy­nam je prze­glą­dać, pierw­szy czy­ta­łem dawno, drugi w ramach oglą­da­nia pod­czas pro­mo­cyj­nego spo­tka­nia na Chłod­nej 25. Nagle pod­cho­dzi Michał i z tru­dem opa­no­wu­jąc buzu­jący w nim gniew

Motocykl Expo 2008

— Ta laska na sta­no­wi­sku Trium­pha, ona była w latek­sie? — Nie, w skó­rze i w lacku. Z lacku miała gor­set. — Majtki ze skóry, tak. Z lateksu poń­czo­chy. A co to jest lack? — Taki błysz­czący mate­riał, coś w rodzaju folii. — To muszę obej­rzeć kie­dyś coś z bli­ska. — W „Ani­cie Berg mają różne takie rze­czy, obej­rzymy. — A te girlsy co

Zupełnie zwyczajna rozmowa.

DZWONI DOMOFON Zbli­że­nie na grupę sie­dzącą przy stole. JACEK wycho­dzi z kadru w stronę drzwi. Zza kadru: — To chyba Dag­mara! Komen­tarz z grupy: — Nie­moż­liwe! Dag­mara jest w Bruk­seli! — Co tam robi? — Zwie­dza. — A. Zza kadru: — To może Mał­go­rzata?! Z grupy (inny głos): — Nie­mo­zliwe! Ma rajd!

Gdyby nie tequila, wrażenie byłoby perfekcyjne.

— Cóż za nowo­jor­ski moment. — Czemu nowo­jor­ski? — Jeste­śmy na impre­zie w lof­cie, pijemy tequ­ilę i dzie­limy się wra­że­niami z wspól­nego psychoanalityka.

Audiencja.

W klu­bie jest ciemno, ogłu­sza­jąca muzyka, tłum. Wcho­dzę do bocz­nej sali, scho­dami na pię­tro. Elż­bieta sie­dzi w rogu, tyłem-bokiem do sali. Obok niej na krze­śle zna­joma. Pod­cho­dzę się poże­gnać, w tym momen­cie zna­joma zrywa się, żegna się pospiesz­nie i wycho­dzi. Elż­bieta zapra­sza mnie na zwol­nione krze­sło. Zaczyna się roz­mowa dawno nie widzia­nych zna­jo­mych, co u mnie, co u niej. Ja

Ploteczki.

— Ty miesz­ka­łeś z Rober­tem? — Tak, pra­wie pół roku, wesoło było. — Opo­wia­daj! — No rózne akcje, u nas wtedy jesz­cze ta les­bijka miesz­kała, no i kie­dyś przy­szli do niego zna­jomi z poprzed­niej pracy z flaszką, wypili po kolejce a potem dali mu tą flaszkę i popro­sili o opusz­cze­nie pomiesz­cze­nia bo chcą się ryć­kać. — Nie mogli w domu? — No w swo­ich domach,

Jak nie zostałem ONYM (2): hipisi którzy zbudowali Internet.

Mini­ster zadał mi naj­trud­niej­sze pyta­nie, jakie w życiu usły­sza­łem na roz­mo­wie kwa­li­fi­ka­cyj­nej. Brzmiało ono: „dla­czego ma pan CV po angiel­sku? Udało mi się nie odpo­wie­dzieć „no a po jakiemu miał­bym je napi­sać? , ale wyma­gało to pew­nego wysiłku. W życiu mi nie przy­szło do głowy, żeby, w kon­tek­ście infor­ma­tyki, wysy­łać CV w dowol­nym innym języku. Potem było krót­kie

Podsłuchane na zjeżdzie cyborgów.

— Byli­ście już w Ikei? Być w War­sza­wie i nie być w Ikei, to jak nie być w Warszawie.

The medium is the message.

Świa­towy Web 2.0 pod­nieca się twit­te­rem. Bar­dzo długo nie wie­dzia­łem o co cho­dzi, sła­bych obja­śnień jest kilka. Mówi się, że to micro­blog­ging, albo imple­men­ta­cja „prze­strzeni żabci . A tym­cza­sem zosta­łem beta-testerem pol­skiego twit­te­ro­ida czyli blipa. I oka­zało się to bar­dzo proste.

Frau Schiller.

Wpa­dli­śmy zdy­szani (solidne przed­wo­jenne czwarte pię­tro bez windy) i Frau Schil­ler wykrzyk­nęła „You’re late! rado­śnie obu­rzo­nym tonem. Byli­śmy late, chyba ponad pół godziny. Za długo zosta­li­śmy w pomniku.

Źyjemy w cyberpunku (6): freaking the mundanes [live].

[w tle ogłu­sza­jąca muzyka z lap­topa Woj­cie­cha Orliń­skiego] — Musisz mówić tak, źeby widziała twoje usta. — Chcia­łem tylko zapy­tać jak ma na imię i powie­dzieć jej, źe jest dzi­siaj kró­lową balu. — Ma na imę Agata. — Sorry. — Spoko. To mój cyborg z ochrony. [wra­cam na parkiet]

Żyjemy w cyberpunku (5).

— Muszę być w szpi­talu na dzie­wiątą rano. — Do leka­rza? — Nie, do tech­ni­ków. — Hyh. — A wła­ści­wie inży­nie­rów od tych wsz­cze­pów. Taki już los cybor­gów. I będzie miała gniazdko za lewym uchem.

Rozmowy łóżkowe.

[apro­pos netto] Czwar­tek wie­czo­rem. Leżę w łóżku i czy­tam, Agata coś robi na lap­to­pie. Wtem ja: – Możesz mi spraw­dzić czy <domena>.pl jest wolna? – Hmmm SOA nie ma. – A whois? – Też nie ma. A co tam chcesz posta­wić? – Jesz­cze nie wiem.

[No Title]

— hehe, fajny ser­wis rand­kowy, przy wyszu­ki­wa­niu można sobie wybrać kate­go­rie wie­kowe: 15–18, 19–24, 25+. wyżej ludzie już nie żyją ;)