[kisił mi się ten post, aż benzo mnie sprowokował do skończenia] Kiedy moi podstawówkowi współplemieńcy tłukli się o to czy lepsze jest Lady Pank czy Republika, ja słuchałem brytyjskiego electro w czysto syntezatorowych aranżacjach Benna Daglisha. Jego największe dzieło brzmi tak (właściwa melodia zaczyna się od gongów na początku poziomu): Póżniej przesiadłem się na Amigę, na peceta …