Tag Archives: diaspora

Kawałek czegoś: „Czas okrutnych cudów”

Leży na dysku od dawna, jakieś 30% zamie­rzo­nej obję­to­ści, praw­do­po­dob­nie nigdy tego nie skoń­czę. Każda pisana rzecz ma swój czas, swoją este­tykę, sko­ja­rze­nia. To okno się zamknęło, ludzie się roz­je­chali, nowe doświad­cze­nia poka­zały naiw­ność zało­żeń. Mógł­bym tylko wyrzu­cić 80% tego co już jest i napi­sać od początku. Ta scena by została, to jedna z naj­faj­niej­szych rze­czy, jakie

Na godzinę „W .

— Posłu­chaj. Pol­ska to jest pła­ski, chu­jowy kraj. Masz sto czoł­gów albo zakon husa­rii, czy inną ordę i jedziesz jak chcesz. Ile roz­pędu star­czy. Ame­ry­ka­nie mają Festung Ame­rika, bry­tole splen­did iso­la­tion i mgła nad kana­łem kon­ty­nent odcięty od świata, a my co?

Nawet demokatyczne państwa potrzebują nieznanych sprawców (fragment).

[w odróż­nie­niu od pozo­sta­łych postów, ten NIE pod­lega licen­cji Cre­ative Com­mons] Wil­helma budzi cichy zgrzyt od strony drzwi, gdyby nie nie­spo­kojny sen nie usły­szałby tego. Po chwili zgrzyt powta­rza się i nad­pływa zro­zu­mie­nie, że to już, że za drzwiami, sku­leni, stoją trzej. Pierw­szy ma na imię Boh­dan, Wal­de­mar albo Bog­dan, jest niski, łysy, gruby, ma siwe wąsy

[UPDATED] Próba scenariusza.

[ćwicze­nie warsz­ta­towe, sce­na­riusz tra­ilera kinowego]