Tag Archives: gisle martens meyer

Taki sobie Ugress.

Już chwilę temu wyszła nowa płyta Ugress. Tro­chę się cza­iłem, żeby kupić ją w nie­za­leż­nym skle­pie z MP3, ale w końcu leni­stwo i brak czasu pod sie­cią na takie zabawy zwy­cię­żył, wycią­gną­łęm z zapasu następną zdrapkę i wykli­ka­łem rzecz w iTu­nes Music Store. Poszło szybko. Album tro­chę roz­cza­ro­wuje. Może to przez to, że lubię cięż­sze kli­maty (w rodzaju Kosmo­naut), ale, poza znaną z sin­gla „It Was

Now playing: GMM.

[kisił mi się ten post, aż benzo mnie spro­wo­ko­wał do skoń­cze­nia] Kiedy moi pod­sta­wów­kowi współ­ple­mieńcy tłu­kli się o to czy lep­sze jest Lady Pank czy Repu­blika, ja słu­cha­łem bry­tyj­skiego elec­tro w czy­sto syn­te­za­to­ro­wych aran­ża­cjach Benna Dagli­sha. Jego naj­więk­sze dzieło brzmi tak (wła­ściwa melo­dia zaczyna się od gon­gów na początku poziomu): Póż­niej prze­sia­dłem się na Amigę, na peceta