Tag Archives: mswia

Jak nie zostałem ONYM (5): nic.

[poprzedni odci­nek jest tutaj, spis tre­ści tutaj] Egza­min odbył się 26 marca. Póź­niej dosta­li­śmy jesz­cze dwa czy trzy e-maile od Kamila Cza­plic­kiego zapew­nia­jące, że już za chwi­leczkę, już za momen­cik Mini­ster spraw­dzi nasze prace, wszy­scy co zdali dostaną dyplomy (absol­wen­tom pierw­szego kursu dyplomy wrę­czał sam Żela­zny Ludwik Dorn), a naj­lepsi zostaną zatrud­nieni. Nie docze­ka­li­śmy się, ja

Jak nie zostałem ONYM (4): wyrażenia uogólniające.

[poprzedni odci­nek jest tutaj, spis tre­ści tutaj] Dyk­te­ryjkę o krze­sełku na gorąco opo­wie­dzia­łem Sta­ni­sła­wowi, który z kolei podzie­lił się nią z napo­tka­nym w Toru­niu Iwem. Iwo zaś, pra­cu­jąc w admi­ni­stra­cji samo­rzą­do­wej ma zna­jo­mych w MSWiA i od nich o krze­sełku już sły­szał, nawet z wyja­śnie­niem, stwier­dza­ją­cym, że celem krze­sełka jest pod­nie­sie­nie prze­ży­wal­no­ści per­so­nelu w wypadku pożaru. Włą­cza się wtedy gazowy sys­tem gaśni­czy wypie­ra­jący tlen z powie­trza,

Jak nie zostałem ONYM (3): krzesełko.

[poprzedni odci­nek jest tutaj] Tu jesz­cze wrócę do roz­mowy kwa­li­fi­ka­cyj­nej, kiedy powie­dzia­łem, że Linu­xem zaj­muję się od 1996 mini­ster zapy­tał czy ma po co mnie prze­py­ty­wać z Linuxa. Powie­dzia­łem „jeśli pan chce . Mia­łem szczę­ście, że nie zapy­tał, ale o tym mia­łem dowie­dzieć się póż­niej. Po roz­mo­wie kwa­li­fi­ka­cyj­nej przy­szedł mail, zno­wuż od p. Cza­plic­kiego, infor­mu­jący o byciu przy­ję­tym,

Jak nie zostałem ONYM (2): hipisi którzy zbudowali Internet.

Mini­ster zadał mi naj­trud­niej­sze pyta­nie, jakie w życiu usły­sza­łem na roz­mo­wie kwa­li­fi­ka­cyj­nej. Brzmiało ono: „dla­czego ma pan CV po angiel­sku? Udało mi się nie odpo­wie­dzieć „no a po jakiemu miał­bym je napi­sać? , ale wyma­gało to pew­nego wysiłku. W życiu mi nie przy­szło do głowy, żeby, w kon­tek­ście infor­ma­tyki, wysy­łać CV w dowol­nym innym języku. Potem było krót­kie