<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>szuflada &#187; pawlak</title>
	<atom:link href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/tag/pawlak/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://quiston.tpsa.com/blog</link>
	<description>There are no answers. Only choices.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 09:47:47 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.3</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Stracić trzecie oko.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/234</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/234#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 May 2009 14:48:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[ruchome]]></category>
		<category><![CDATA[słowa]]></category>
		<category><![CDATA[zdarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[gibson]]></category>
		<category><![CDATA[golenie bobrów]]></category>
		<category><![CDATA[kargul]]></category>
		<category><![CDATA[nie ma mocnych]]></category>
		<category><![CDATA[pawlak]]></category>
		<category><![CDATA[sami swoi]]></category>
		<category><![CDATA[simulacrum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=234</guid>
		<description><![CDATA[[od bardzo dawna mi się kisiła ta notka, aż wreszcie dyskusja u WO sprowokowała]
Trzecie oko o które mi chodzi, zgodnie z tradycjami mistycznymi, to oko do odbierania  simulakrum.
Obejrzałem ostatnio po raz któryś, dzieło polskiej kinematografii pod tytułem „Nie ma mocnych”; połowa mojej rodziny jest z Kresów Wschodnich więc „Sami swoi” to film będący DZIEDZICTWEM.
Chwilami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>[od bardzo dawna mi się kisiła ta notka, aż wreszcie <a href="http://wo.blox.pl/2009/05/Gdzie-ucieknie-papiez.html" onclick="javascript:pageTracker._trackPageview ('/outbound/wo.blox.pl');">dyskusja u WO</a> sprowokowała]</em></p>
<p>Trzecie oko o które mi chodzi, zgodnie z tradycjami mistycznymi, to oko do odbierania  simulakrum.</p>
<p>Obejrzałem ostatnio po raz któryś, dzieło polskiej kinematografii pod tytułem „Nie ma mocnych”; połowa mojej rodziny jest z Kresów Wschodnich więc „Sami swoi” to film będący DZIEDZICTWEM.</p>
<p>Chwilami nawet śmieszny, tzn tak długo jak długo wytrzymuje przekonanie, że to nie jest na serio. Bo kiedy nagle zacznie się odbierać sytuację na serio i przyłoży do niej kryteria z realu to przestaje być zabawnie. A jeszcze bardziej w dwójce (tj w „Nie ma mocnych”).</p>
<p>Jest oto obywatel Pawlak, będący małym domowym tyranem, będzie kłamał, manipulował, wykręcał kota ogonem, kradł i zrzucał odpowiedzialność na innych &mdash; byle dopiąć swego. A cały film jest nakręcony tak, że jemu kibicuje publiczność.</p>
<p>Będąc scenarzystą, można oczywiście napisać sytuację czy postać absolutnie pozytywną, w „Nie ma mocnych” jest to młody mechanizator rolnictwa z którym wnuczkę swatają Kargul i Pawlak. Ale taka postać będzie kompletnie nierzeczywista, papierowa i będzie mówić tekstami w rodzaju „postępowi nie ma co dawać kontry”.</p>
<p>Oglądanie tryumfu czyjejś dysfunkcji (w wypadku Pawlaków i Kargulów, grupowej), mnie nie bawi.</p>
<p>Będąc TFUrcą, można oczywiście ustawić sytuację bardzo pozytywnie, oto mamy jakiegoś/jakąś rozśpiewane, roztańczone łajno świata, po czym nagle magiczny błysk, i oto nikt staje się najważniejszą osobą w społecznym wszechświecie, albowiem ma Dar (fizyczny, psychiczny, bądź fizjologiczny) który trzeba wykorzystać/zrealizować/rozwinąć/wrzucić do wulkanu.</p>
<p>Fantastyka, opisując takie historie sama zamyka się w getcie takiej emocjonalnej masturbacji, literatura zaś nie jest o Darach, lecz o relacjach międzyludzkich. A jaka naprzykład relacja (poza ewentualnymi nieuświadomionymi ciągotami homoseksualnymi, w końcu jest to literatura Imperium Brytyjskiego) jest między Frodem i Boromirem?</p>
<p>Jeśli znacie kogoś, za kogo ktoś oddał życie (w sensie bezpośrednim a nie przenośnym), proszę to wpisywać w komentarzach. Ja na szczęście nie znam.</p>
<p>Dlaczego William Gibson jest twórcą mitologii 21 wieku, mitologii cyberprzestrzeni &mdash; bo opisał wirtualność? Nie! Jest nim dlatego, że pierwszy opisał pogardę dla realu, symulakrum jako narkotyk. „Ciało to mięso.”</p>
<p>Obejrzałem kiedyś polski film wg prozy Katarzyny Grocholi. Ja mam duży szacun do utrzymujących się z pisarstwa, bo to ciężki kawałek chleba, ale fabuła tego filmu była jedną wielką sesją emocjonalnej masturbacji. Dla kobiet. </p>
<p>Szło to tak: kobietę koło czterdziestki pracującą w jakichś chyba mediach, zdradza mąż, z &mdash; oczywiście &mdash; młodszą, rudą czy blondynką. Rozwód, totalny rozpad ustalonego życia. Bohaterka zbiera się do kupy, buduje pod Warszawą dom, który na dzisiejsze ceny kosztowałby ze dwa mega razem z działką (o ile pamiętam nie pada ani słowo o źródłach finansowania), następnie na parapetówie wyrywa na depilację brazylijską najprzystojniejszego faceta, z którym przyszła brzydka koleżanka. Nowy związek kwitnie, eks-mężowi młoda ruda czy blondynka narzeczona rodzi cudze dziecko więc ten pojawia się u swojej byłej z bukietem kwiatów w celu przeprosin, i dostaje popisowego kopa. Napisy.</p>
<p>W sumie najpozytywniejszym elementem filmu było propagowanie idei golenia bobrów.</p>
<p>Pomijąc, że to film, też nie uważam tego za literaturę, nie ma tam nic prawdziwego. Ale nie potępiam autorki, bo a) tak pisać też trzeba umieć, b) it pays the bills c) napisała też ksiąźkę o realu, też niezbyt oryginalną, ale wyszła poza swój target. Bardzo się cieszę na miny czytelniczek które po tym kupiły sobie „następną Grocholę” a dostały opowieść o przemocy w rodzinie.</p>
<p>Ale jak się rozejrzeć po literaturze, a szerzej, kulturze, to z takich emo-pornosów składa się większość mainstreamu w dowolnej dziedzinie twórczości fablularnej, może poza muzyką, muzyka jest bezpośrednio o emocjach.</p>
<p>Ale literatura, kino, komiks, są albo o tym, jak ludzie gonią człowieka,  jak jest chujowo i jak to by to było zajebiście gdyby, o tym albo o dysfunkcjach. Happy people have no stories.</p>
<p>Jeszcze są seriale i gry komputerowe, tu jest jeszcze tak, że twórcy mogą modyfikować swoje twory na bieżąco. Jak próbuję oglądać jakiś serial, ostatnio się wkręciłem w &#8220;Spooks&#8221;, to widzę dokładnie ten moment, kiedy kończy się pomysł a zaczyna się zawodowo opracowane przez scenarzystów permutowanie kto jeszcze nie z kim, a za ekranem unosi się widmo głów producentow obłożonych wydrukami ratingów Nielsena; telewidzowie lubią blondynkę? No to z postaci drugoplanowej zostanie główną, kogo obchodzi realowa logika sytuacji.</p>
<p>I te wystające zza ekranu wyszczerzone mordy producentów i scenarzystów milkujących procenty oglądalności jakoś mi obrzydziły seriale.</p>
<p>Czytałem i oglądałem kiedyś sporo, ale jakoś straciłem do tego smak. Są rzeczy które czytam dalej (np nowe rzeczy Gibsona, mimo, że to w kółko ta sama książka), ale coraz mniej. Coraz bardziej za to rośnie wirtualna kupka rzeczy zaliczanych do budujących odbiorcy emocjonalne symulakra, a jeśli jeszcze do tego można sprzedać coś w realu i rozmyć granicę…</p>
<p>Fizycy mają taki kawał: nie patrz w laser drugim okiem. Oko symulakryczne jest tylko jedno. Wypaliło się.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/234/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>37</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
