<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>publiczna dusza prywatna &#187; podróż</title>
	<atom:link href="http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/tag/podroz/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://quiston.tpsa.com/blog</link>
	<description>There are no answers. Only choices.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Jan 2012 01:53:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Zimno i deszcz.</title>
		<link>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/275</link>
		<comments>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/275#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 21:48:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alex</dc:creator>
				<category><![CDATA[czyny]]></category>
		<category><![CDATA[miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[obrazy]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[słowa]]></category>
		<category><![CDATA[kutno]]></category>
		<category><![CDATA[pkp]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[toruń]]></category>
		<category><![CDATA[weltschmerz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://quiston.tpsa.com/blog/?p=275</guid>
		<description><![CDATA[Wychodzę na deszcz. Za lekko się ubrałem na tę podróż, w prognozie było dwadzieścia kilka stopni, nie chciałem wkładać dwóch warstw. Teraz jest zimno, od kilku godzin z przerwami pada. Idę na autobus, po drodze młodzian w maluchu niebezpiecznie zajeżdzą mi drogę, odskakuję, pasażerowie malucha śmieją się. Naprzeciwko komendy policji znak „ustąp pierwszeństwa przypłaszczony do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wychodzę na deszcz. Za lekko się ubrałem na tę podróż, w prognozie było dwadzieścia kilka stopni, nie chciałem wkładać dwóch warstw. Teraz jest zimno, od kilku godzin z przerwami pada.</p>
<p>Idę na autobus, po drodze młodzian w maluchu niebezpiecznie zajeżdzą mi drogę, odskakuję, pasażerowie malucha śmieją się. Naprzeciwko komendy policji znak „ustąp pierwszeństwa  przypłaszczony do ziemi. Ktoś się nie wyrobił, rano tak tego nie było.</p>
<p>Na przystanku jestem dwie minuty po czasie, nie widziałem przejeżdżającego autobusu. Starsza pani z wielką czerwoną torbą mówi, że dwadzieścia dwa już dłuższą chwilę nie jechało. Następny według rozkładu jest niebezpiecznie blisko odjazdu pociągu, mimo że na dworzec jedzie tylko 5 min. Nie chce mi się wychodzić spod daszku chroniącego przed deszczem, żeby iść na alternatywny autobus. Ale tu jeszcze zatrzymuje się dwanaście, też na dworzec, mimo, że nie podjeżdża bezpośrednio pod wejście.</p>
<p>Zupełnie nierozkładowo podjeżdża 22. Wsiadam, ze mną starsza pani z czerwoną torbą. Przejeżdża jedem przystanek, może siedemset metrów. </p>
<p>Po kupieniu biletu, mam jeszcze pół godziny do pociągu. Obchodzę wszytkie otwarte sklepiki i obleśną post-Społemowską restaurację, szukając lokalnej, naturalnie słonej wody mineralnej. Chciałem wziąć ze sobą, zapomniałem kupić w mieście. Nigdzie nie ma, za to wszędzie komplety produktów PepsiCo i CocaCola Bottlers Ltd.</p>
<p>W końcu siadam na peronie z którego nie odjedzie mój pociąg, stoi tam pospieszny do Trójmiasta, skojarzenie „ten jedzie do Czerskiego . Obserwuję ceremoniał odjazdu, potem dzwonię do agentki ubezpieczeniowej. Wysyłam jeszcze SMS i ruszam na swoj peron. Skoro nie mogę dostać „Krystynki , nie kupuję żadnej wody.</p>
<p>Mógłbym próbować policzyć ile razy byłem na tym peronie przez ostatnie 10 lat, chyba ta liczba oscyluje pomiędzy 100 i 500. Ostatnio dużo rzadziej. Zwykle czekam na końcu peronu, ale nie dzisiaj, nie mam ochoty moknąć, nie wychodzę spod dachu.</p>
<p><a href='http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/275/koniec-peronu/' rel="attachment wp-att-298"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2008/08/koniec-peronu-640x480.jpg" alt="koniec peronu" title="koniec peronu" width="640" height="480" class="aligncenter size-medium wp-image-298" /></a></p>
<p>Na pociąg czeka spora grupa. Szczupła, smukła dziewczyna porusza się jakby w figurach baletu klasycznego. Przyglądam się, chyba zauważa moje zainteresowanie, nieruchomieje.</p>
<p>Kiedy szukam przedziału, w tym w którym ona już siedzi jest wolne idealne miejsce — tyłem do kierunku jazdy, przy oknie. Rzucam w przestrzeń neutralne „dzień dobry” i szybko tam siadam. Wyjmuję swoją aparaturę do tłumienia rzeczywistości, wywiad z Lemem, kryminał z kotem.</p>
<p><a href='http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/275/pkp-kutno/' rel="attachment wp-att-299"><img src="http://quiston.tpsa.com/blog/wp-content/uploads/2008/08/pkp-kutno-640x480.jpg" alt="PKP Kutno" title="Kutno" width="640" height="480" class="aligncenter size-medium wp-image-299" /></a></p>
<p>W Kutnie dłuższy postój, szybkie spojrzenie za okno i sekunda paniki — jadę już ponad 2h a znowu jestem na starcie? Ale rozpoznaję trapezowate daszki nad zejściami z peronów. To Kutno, nie Toruń.</p>
<p>Dziewczyna czytała jakiś gruby, zaczytany tom, teraz trzyma książkę zamkniętą, grzbietem do mnie. Natężam wzrok, ale napis jest odwrotnie, nie udaje mi się poskładać tytułu ani nazwiska autora. Nie chcę wpatrywać się zbyt nachalnie, w końcu poddaję się, odwracam wzrok.</p>
<p>Na Zachodnim iPod losuje „Bleed It Out” Linkin Parku. Słucham chwilę, potem przerzucam odtwarzanie na następny kawałek, dawno już nie słyszałem solówki z „No More Sorrow”. Nad głową przemyka mi zielony neon hotelu Campanille na placu Zawiszy. Pakuję się szybko. Dziewczyna o figurze tancerki chowa swoją książkę do walizki i odzywa się nagle do mnie.</p>
<p>— Jak panu się udało przeczytać tę całą książkę?<br />
— Którą?<br />
— Tę o kocie.<br />
— Wprawa, zresztą co to jest, sto pięćdziesiąt stron.</p>
<p>Wjeżdżamy na Centralny, wysiadamy. Dziewczyna idzie kilka metrów przede mną, ciągnąc swoją walizkę z rączką, ja zostaję w tyle. Widzę ją jeszcze kiedy kieruję się w stronę wyjścia do tramwajów, schodzi po schodach i wychodzi z mojego wszechświata. Wychodzę na deszcz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://quiston.tpsa.com/blog/index.php/archives/275/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

