Nie poszedłem na wybory, wolałem to popołudnie przesiedzieć w Czułym Barbarzyńcy nad „Burzą” Parowskiego. Dziwna książka. Nie poszedłem na wybory, udział w nich kosztowałby mnie kilkaset złotych, dwa dni wyjęte z życia i mnóstwo nerwów. Nie poszedłem na wybory, bo nie chciałem głosować na mniejsze zło. Nie ma kandydata pójście w stronę w jaką moim zdaniem powinna rozwijać się Polska. …